12 obserwujących
230 notek
201k odsłon
  193   1

Minister fałszywie pozytywny

Paradoks wyniku fałszywie pozytywnego mówi, że nawet przy wysokiej swoistości testu przesiewowego mamy dużą szansę otrzymać wynik fałszywie dodatni, jeśli dany czynnik występuje w populacji rzadko. Wikipedia podaje przykład testu na wirusa HIV o swoistości 99,5%, przy występowaniu wirusa u 1 na 1000 osób. W takich okolicznościach wynik dodatni będzie fałszywy w 5 na 6 przypadków!

Jak jest z SARS-CoV2? Od dłuższego czasu wynik pozytywny otrzymuje mniej niż jedna na 100 badanych osób (0,7%), tyle że nie są to testy przesiewowe. Nadal jednak część z tych wyników to fałszywe pozytywy. Jak duża? Wiarygodne dane o czułości i swoistości nie są łatwo dostępne, bo większość fałszywych odczytów wynika z błędów ludzkich. Szacunki mówią jednak o odsetku błędnych wyników od 0,3% do 3%. Przyjmując ostrożne swoistość na poziomie 99,5% (i czułość 100%), przy obecnym odsetku pozytywów 0,7% jakieś 0,499% badanych osób otrzyma wynik fałszywie dodatni, co oznaczałoby, że na dziś z grubsza 70% pozytywów jest fałszywych. Przy swoistości 99,3% już wszystkie wyniki dodatnie byłyby fałszywe.

Przy tak małym odsetku wyników dodatnich znaczna część z nich wynika po prostu z dużej liczby wykonywanych dziennie testów i tylko temu zawdzięczamy, że statystyki "zakażeń" wyglądają tak, jak w zeszłym roku. Do tego praktycznie wszyscy chętni z grup ryzyka już się zaszczepili. Po co więc utrzymywać takie uciążliwości, jak maseczki w przestrzeniach zamkniętych?

Min. Niedzielski tłumaczy to "zdrowym rozsądkiem", bo "mogą pojawić się nowe mutacje, przed którymi szczepienie nie będzie chroniło". Mam duże wątpliwości, czy rozsądek ministra można nazwać zdrowym. Obecny stan konsekwentnie uczy Polaków traktowania obostrzeń lekceważąco, noszenia maseczek z nosem na wierzchu i dalszej utraty zaufania do rządowych regulacji. Jeśli pojawi się groźny mutant, a w ślad za nim uzasadnione obostrzenia - ile osób podejdzie do nich poważnie? Obstawiam, że większość będzie już znieczulona na kolejne doniesienia i je zignoruje. Minister powie wtedy, że to ich wina. Otóż nie, to będzie właśnie wina ministra. Ludzie są ludźmi, jeśli ktoś chce nimi zarządzać, to musi przyjąć to do wiadomości i brać naturę ludzką pod uwagę. To trudniejsze, niż proste nakładanie nakazów i zakazów, ale jak ktoś sobie z tym zadaniem nie radzi, to nie musi być ministrem.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości