12 obserwujących
235 notek
202k odsłony
  120   1

Niestrudzenie walcząc o wysoką inflację

Opr. własne na podstawie danych NBP
Opr. własne na podstawie danych NBP

Narracja rządu nt. inflacji to ciekawa lekcja o tym, jak zmiana znaczenia słów pozwala manipulować świadomością ludzi. Pierwotnie termin inflacja odnosił się do "pompowania balonu" z pustymi pieniędzmi, przez analogię do pompowania balonu powietrzem. Angielska wikipedia opisuje to tak: <<the term "inflation" started to appear as a direct reference to the currency depreciation that occurred as the quantity of redeemable banknotes outstripped the quantity of metal available for their redemption. At that time, the term inflation referred to the devaluation of the currency, and not to a rise in the price of goods.>>[1]

Wzrost cen był więc tylko skutkiem inflacji, czyli nadprodukcji pieniądza, a nie inflacją samą w sobie - i tak to do dziś postrzega austriacka szkoła ekonomii[2]. Jednak już tzw. nowoczesne ujęcie, na polskim gruncie rozpropagowane m.in. przez prof. Belkę[3], każe inflacją nazywać sam wzrost poziomu cen, co najwyżej wspominając gdzieś na marginesie, że istnieje też inflacja monetarna, ale to taka bardziej ciekawostka dla niereformowalnych korwinistów. (Po historii edycji na polskiej wiki widać, że toczą się tu czasem jeszcze walki.[4])

Jako że skutki (wzrost cen) występują w pewnym odstępie czasowym względem przyczyn (niskie stopy procentowe, skup obligacji rządowych przez bank centralny), to mówienie o skutkach - czyli inflacji cenowej - zamiast o przyczynach - inflacji monetarnej - pozwala sprawcy stroić się w piórka zbawiciela. Gdy jednak spojrzymy na surowe dane (wielkość balonu M3, publikowaną przez NBP[5]), to zobaczymy, że w roku 2020 i początkach 2021 inflacja była wyraźnie wyższa niż w drugiej połowie 2021. To wtedy NBP wespół z RPP i rządem solidnie zapracowali na obecny wzrost cen, utrzymując przez wiele miesięcy najbardziej ujemne stopy procentowe na świecie (w ujęciu realnym, czyli po uwzględnieniu spadku siły nabywczej waluty) i dokonując zakupów obligacji rządowych przez NBP.

Wyprodukowane wówczas pokłady pustego pieniądza nigdy nie zostały zdjęte z obiegu, przeciwnie: w ostatnich miesiącach RPP, mimo podwyżek stóp, nadal zaciekle walczy o pokaźny wzrost cen w drugiej połowie roku. W 2020 ów wzrost cen był czasowo powstrzymywany przez niskie tempo obiegu pieniądza, w tym roku chwilową ulgę przyniesie "tarcza antyinflacyjna", ale to na dłuższą metę nie zadziała, bo przyczyna wzrostu cen - inflacja monetarna - jest świadomie utrzymywana na wysokim poziomie. Na obrazku widać jej powrót do trendu wzrostowego i ponowne przekroczenie poziomu 10%, a studiując pozycję "aktywa krajowe" bilansu NBP[6] można ze zdziwieniem dostrzec, że w ubiegłym roku mimo ożywienia gospodarczego bank centralny ordynarnie dodrukował kolejnych kilkadziesiąt mld złotych.

Nadal mamy też skandalicznie niskie stopy procentowe, a skandal ten jest zamierzony i pożądany przez rząd: <<obecne otoczenie makroekonomiczne, które zafundowały nam rządy przy współpracy z bankami centralnymi, jest bardzo sprzyjające rozgrywaniu scenariuszy inflacyjnych. Drukowanie walut na potęgę (eksplozja na wykresach podaży pieniądza) w połączeniu z ograniczeniami w prowadzeniu wielu biznesów musiały dać efekt w postaci silnego wzrostu cen, początkowo tłumiony jedynie spadkiem tempa cyrkulacji waluty. Przez niemal cały 2021 rok bankierzy centralni szli jednak w zaparte, utwierdzając wszystkich w przekonaniu, że inflacja ma charakter przejściowy.>>[7] "Przypadkiem" wyszło jednak tak, że oszczędności wielu lat pracy zostały po cichu odebrane ludziom na finansowanie kuriozalnie wysokich długów rządowych.

Gdy więc premier przekonuje[8], z jak wielkim zaangażowaniem rząd walczy z inflacją, warto przetłumaczyć jego słowa na język, w którym skutek nie jest mylony z przyczyną:

<<Premier Mateusz Morawiecki mówił o [...] wysokiej inflacji będącej efektem wysokich cen surowców i odbicia się gospodarki po dramatycznych wydarzeniach roku 2020>> --> Mówił o wzroście cen, będącym efektem konsekwentnego utrzymywania wysokiej inflacji przez banki centralne we współpracy z rządami, w szczególności z jego rządem. W prosty sposób przełożyło się to na wzrost cen surowców, co pozwoliło premierowi szukać winnych na zewnątrz.

<<Nie warto zbytnio tracić czasu na szukanie winnych, ale warto krok po kroku zmieniać świat wokół nas na lepszy. Z takim postanowieniem będę zaczynał nowy rok i do tego samego Państwa namawiam">> --> Odczepcie się od nas, tak samo jak inne państwa realizujemy działania uzgodnione na poziomie Banku Rozliczeń Międzynarodowych, mające na celu likwidację klasy średniej. Ale my wydajemy zajumaną kasę na rozbuchane programy socjalne, a nie jak Amerykanie na wspieranie Musków i Bezosów.

<<Podkreślił, że "każdy z tych kryzysów był próbą dla państwa polskiego">> --> Przez cały rok drżeliśmy, kiedy się ludzie zorientują, jak ich robimy w balona, ale na szczęście oni się ciągle łapią na kolejne programy dopłat, dofinansowań, "darmowych" pieniędzy i hojnych tarcz. Większość opozycji reaguje alergicznie na każdą wzmiankę o podwyżce stóp, więc bez problemu dociągniemy tak do wyborów.

[1] https://en.wikipedia.org/wiki/Inflation#Classical_economics
[2] https://en.wikipedia.org/wiki/Monetary_inflation#Austrian_view
[3] https://pl.wikipedia.org/wiki/Inflacja#cite_note-Belka-2
[4] https://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Inflacja&oldid=52844266
[5] https://www.nbp.pl/home.aspx?f=/statystyka/pieniezna_i_bankowa/miary.html
[6] https://www.nbp.pl/home.aspx?f=/statystyka/pieniezna_i_bankowa/bilans_nbp_mon.html
[7] https://stooq.pl/mol/?id=23651
[8] https://stooq.pl/n/?f=1461758

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka