21 obserwujących
314 notek
173k odsłony
  610   0

Cieszę się z "Orlenu", ale...

Takich przykładów można namnożyć bez liku, Gierek w naiwności przyjmował za dobrą monetę nabieranie skorumpowanych kombinatorów, lub sprytnych iluzjonistów na wielkie osiągnięcia polskie, przynoszące jemu prestiż, a polskiej gospodarce wysokie dochody, szczególnie dewizowe.

W niedługim czasie okazało się, że Rosjanie, zorientowawszy się, że wydoili z niego wszystko co możliwe, postanowili się go pozbyć, tym bardziej, że większość dolarowych inwestycji przyniosła fiasko i PRL popadł w długi nie do spłacenia.

Dekada Jaruzelskiego była już zdecydowanie gwoździem do trumny peerelowskiego systemu rządzenia i chyba od początku o to chodziło, Polska, wstrząśnięta powstaniem “Solidarności” została uznana za eksperyment dla generalnych zmian ustrojowych, szykowanych przez Gorbaczowa.

Nie przewidział on tylko jednego, że sam padnie ofiarą tych zmian, wraz z jego prezydenturą sowiecką, najwyraźniej z rąk amerykańsko-sowieckich inicjatywa została przejęta przez spisek kagiebowsko-gehlenowski, przy wydatnym współdziałaniu Stasi. Jego zadaniem było wyeliminowanie wpływów amerykańskich kosztem budowy nowego układu europejskiego, a przede wszystkim przejęcia wszystkich materialnych środków na obszarze tego działania. Niemiecka plutokracja poparła też ten projekt węsząc dla siebie wielkie profity.

Najwyraźniej ustalono, że między Niemcami i Rosją powinna powstać strefa buforowa, pozbawiona jakiejkolwiek możliwości samodzielnego rozwoju. W związku z tym trzeba było w Polsce przeprowadzić generalną likwidację wielkiego przemysłu i proces ten zaczął się nie za Balcerowicza, ale już za Rakowskiego, co jak dotąd uchodzi uwadze obserwatorów.

Z własnego podwórka mogłem zauważyć, że polskie rybołówstwo nie mogło korzystać z własnych chłodni i musiało składować ryby na Bornholmie, bo chłodnie portów rybackich były zapchane mięsem, a od chłopów przestano przyjmować dostawy żywca mimo kontraktów. Mięso w Polsce było na kartki z przydziałem dla powszechnej ludności 3 kg na miesiąc. Wódka również była na kartki, ale kiedy wykonując powierzony projekt odwiedziłem gospodarstwo rybne w Garwolinie, które miało gorzelnię, zauważyłem hałdy chleba niesprzedanego, przeznaczonego na wypęd żytniówki. Kiedy zapytałem dyrektora dlaczego tego nie zużywa, odpowiedział mi że nie ma odbioru produktu. Kiedy zaproponowałem mu, żeby sam znalazł odbiorców, odpowiedział, że szukał, ale mu zabroniono pod karą więzienia ze względu ma obowiązujący monopol.

Zrozumiałem z tych drobnych fragmentów, że gospodarkę polską po prostu się dławi.

Do tego doszło jeszcze wstrzymanie dostaw ciągników na wieś co się odbiło fatalnym skurczeniem produkcji Ursusa. Ten okres nie został dokładnie opisany, ani wyciągnięte wnioski, a skupiono się na krytyce Balcerowicza, ukazującej w fałszywym tonie jego rolę. Nie realizował on żadnego planu , a jedynie wykonywał polecenie ordynarnego likwidowania polskiego przemysłu za pomocą najprymitywniejszych środków reżymu fiskalnego i wstrzymania procesu przystosowawczego na rzecz “prywatyzacji”, czyli pozbywania się wszystkiego za byle co. Nieważne było przy tym, że miliony ludzi traciło pracę i podstawy utrzymania, że burzyło się w ten sposób jakikolwiek ład społeczny, szczególnie przez zmuszanie do głodowej emigracji.

A ci, którzy do tej zbrodni przyłożyli ręce, powinni dawno siedzieć w głębokim więzieniu, a nie brylować na najwyższych stanowiskach. Przepracowałem w polskiej gospodarce ponad pół wieku i mam odpowiednie doświadczenie co należało zrobić, żeby z tego co pozostało po PRL stworzyć autentycznie polską, wydajną i konkurencyjną gospodarkę.

W pierwszej kolejności należało wyrzucić z niej wszystkich nomenklaturowców z Balcerowiczem na czele. Tak samo należało odstawić wszystkich “działaczy” związkowych nastawionych tylko na jedno: “należy się”, a częstokroć, jak się okazało, pochodzących z tego samego nadania co “nomenklaturowcy”.

W ten sposób “polskimi” rękami została przeprowadzona skuteczna deindustrializacja. Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele przedsiębiorstw nie miało szans na przebrnięcie egzaminu przystosowawczego do nowych warunków, ale w moim przekonaniu, popartym konkretną wiedzą, znakomita część wyszłaby z tego ciężkiego okresu obronną ręką, a nawet z sukcesami.

Do tych dziedzin zaliczam w pierwszej kolejności przedstawicieli gospodarki morskiej, z którą byłem związany nie tylko praktyczną pracą, począwszy od marynarskiej, a skończywszy na dostępnych mi stanowiskach jako “zaplutemu karłowi reakcji” z tabliczką “AK”, a szczególnie w udziale “bezpartyjnego kierownictwa Ministerstwa Żeglugi” po październiku 1956, odpowiedzialnego za rybołówstwo morskie.

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka