21 obserwujących
303 notki
168k odsłon
  2001   3

Miara polskiej naiwności

Wygłosiłem na niej referat na temat rozbudowy możliwości wyjścia na świat przez stworzenie warunków dla zawijania transatlantyków, a także roli portu krajów środkowoeuropejskich z Czechosłowacją na czele i połączeniem z budową kanału Odra – Dunaj. Zaproszeni na konferencję Czesi zaaprobowali tę koncepcję mając też na względzie stworzenie czeskiej strefy portowej, a nawet ich własnej floty morskiej.

Zaoferowano też miejsca w polskich szkołach morskich.

Była też propozycja zaproszenia Niemców (“enerdowców”), jednakże z uwagi na ciągłe jeszcze kontrowersje, a szczególnie ewentualną propozycję powrotu Szczecina do roli “portu Berlina”, zrezygnowano z ich udziału. Czesi natomiast z polskimi propozycjami pobiegli do Moskwy, która do takiej koncepcji wniosła zastrzeżenia i mimo, że wybudowano im “Czeski port” w Szczecinie, a nawet stworzono zaczątek floty handlowej, to wyraźnie niechętnie korzystali z tej oferty, zmuszając w końcu do rezygnacji z czeskiej strefy. Jeden z przedstawicieli czeskich tłumaczył mi ten brak zainteresowania formalnie różnicą w kongestii między Szczecinem, a Hamburgiem. A ponadto dodał, że jednak jest różnica pobierania diet w markach w stosunku do złotówek nie mówiąc już o “przychylności” kontrahentów niemieckich.

Po aferze turowskiej chyba trzeba być szczególnie uwrażliwionym na sprawy doboru sojuszników.

Również problem wyboru kierunków rozwoju gospodarki musi uwzględniać w pierwszej kolejności nasze własne potrzeby o czym niedawno miałem okazję pisać. Dla kraju wielkości Polski niezbędne jest posiadanie własnej produkcji urządzeń potrzebnych podstawowym gałęziom gospodarki, utrzymaniu infrastruktury i obronności. Nie wyklucza to możliwości rozwoju w kierunku najbardziej zaawansowanych technologii w różnych dziedzinach, wymaga jednak przygotowania bazy naukowo-technicznej znacznie bardziej rozwiniętej. Dopóki jednak najzdolniejsi absolwenci naszych uczelni będą emigrować, nie zdołamy wyjść ze stanu naśladownictwa.

Przeszkodą jest organizacja prac badawczo rozwojowych, dziedzictwo biurokracji peerelowskiej z PANem na czele.

U podstaw polskiej polityki we wszystkich dziedzinach powinna znaleźć się pełna świadomość naszego położenia i wynikających stąd bezpośrednich zagrożeń. Agresor, który głośno manifestuje swoje nastawienie, nie musi być groźniejszy od tego, który udaje przyjaciela, ale chce nas po prostu zlikwidować jako samodzielne państwo i już bez sięgania do fizycznej przemocy ma w tym względzie znaczne osiągnięcia.

Trzeba również uwzględniać zdolność wykonawczą określonego kierunku działania. W tym zakresie Niemcy są bezkonkurencyjne i dlatego należy wytężyć wszystkie siły dla odparcia tego rodzaju agresji jaka jest wykonywana różnymi środkami przeciwko Polsce. Nawet traktując wzorem Piłsudskiego potrzebę utrzymywania – “równych odległości od Berlina i Moskwy” należy uznać, że możliwości Niemiec są nieporównywalnie większe od rosyjskich i że nie wolno nam ulegać złudzeniom.

Należy również stanowczo zwalczać dywersję wewnętrzną, która pod pozorem opozycji broniącej “wolności” dąży do niszczenia polskiej siły oporu, niezbędnej dla zachowania naszej tożsamości narodowej. Sytuacja jak w XVIII wieku, najgroźniejszy agresor jest już u nas w kraju i naszym obowiązkiem jest go usunąć.

Lubię to! Skomentuj60 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka