21 obserwujących
335 notek
178k odsłon
  817   0

Błędne koło mieszkaniowe

W ocenie administracji unijnej sytuacja mieszkaniowa w Polsce jest zdecydowanie najgorsza w całej UE; informują, że w Polsce poza wskaźnikiem 365 mieszkań na 1000 osób przy średniej unijnej 465, blisko 47 % dorosłych młodych ludzi zmuszonych jest do mieszkania z rodzicami, podczas gdy w następnym, przedostatnim kraju jest to 37%. Mamy zatem obraz sytuacji dramatycznej, wpływającej istotnie na spadek liczby zawieranych małżeństw.

Obecny rząd jest pierwszym od 1989 roku, który czyni realne starania o poprawę tego stanu. Najlepszym tego dowodem jest 50 % wzrost liczby budowanych mieszkań, do 220 tys. w ubiegłym roku. Jest to jednak ciągle za mało w stosunku do potrzeb, przy czym trzeba podkreślić, że coraz bardziej ogranicza się dostępność mieszkań przez znaczny wzrost cen (szacuje się że między 2015 a 2020 rokiem ceny wzrosły o ponad 50%). Obecny poziom cen nowych mieszkań pozwala na ich zakup przez nie więcej niż 10% polskiego społeczeństwa. Reszta szuka rozwiązania na rynku wtórnym.

Od dłuższego czasu nie mogę doliczyć się ilości składanych w skrzynce pocztowej propozycji zakupu mieszkania, niektóre mają wprost dramatyczny wyraz. Jest to sytuacja niegodna narodu cywilizowanego w środku Europy. Niestety, z podanej liczby oddanych ostatnio do użytku 220 tys. mieszkań aż 160 tys. to dzieło “deweloperów”, moim zdaniem w przeważającej mierze zwykłych spekulantów, lub uczestników mafijnego układu.

Celem ich działania jest świdrowane ceny przez ograniczenie podaży mieszkań i działek budowlanych. Mają w tym sojusznika w postaci ogromnej masy samorządów lokalnych. Najlepszym tego świadectwem jest niewypał z budownictwem “ na wynajem”, które miało być wykonane przez samorządy pod nadzorem BGK. Tłumaczenie “brakiem działek” jest wyraźną drwiną z tego programu.

Samorządy rozporządzają dostateczną powierzchną gruntów, żeby stworzyć duży zapas terenów budowlanych. Obok celowego działania dywersyjnego w stosunku do zamierzeń rządu, jest to też wynik korupcji i wygodnictwa.

Uwzględniając, że działalność samorządowa w “III RP” jest w dużej mierze fikcją, gdyż opiera się na dotacjach rządowych, można ją tą drogą zmusić do aktywności. Nie tak dawno pisałem że trzeba promować osobiste zaangażowanie zainteresowanych, a w pierwszej kolejności zachęcać w postaci udostępniania działek budowlanych. Mamy w tym względzie znakomite doświadczenia jeszcze z okresu przedwojennego, kiedy powszechnym dążeniem było zdobycie własnym wysiłkiem swojego mieszkania, czy domu, ale też i praktykę budownictwa wiejskiego i w małych miejscowościach.

Nawet przy obecnym, w dużej mierze nie uzasadnionym merytoryczne, wzroście cen materiałów budowlanych i robocizny, można budować znacznie taniej, a szczególnie obniżyć sztucznie zawyżane ceny działek. Opieram to na własnym doświadczeniu osobistego zaangażowania w budowę domu. Równocześnie chciałbym wyjaśnić niektórym komentatorom, że istniejące “pustostany” nie są świadectwem nadmiaru mieszkań, a jedynie w przeważającej mierze “tezauryzacyjnego” charakteru zakupów wobec postępującej inflacji, przy równoczesnym braku oprocentowania wkładów bankowych.

Te uwagi piszę właśnie w związku z zastrzeżeniami, że niechęć młodych Polaków do zawierania małżeństw nie jest powodowana, między innymi, brakiem mieszkań dla młodych małżeństw. Oczywiście, dla ludzi majętnych mieszkań nie brakuje po kilkanaście tysięcy złotych za m2, a nawet znacznie więcej.

Podobnie jest z nowymi samochodami, na zakupione około miliona samochodów osobowych przez indywidualnych nabywców, w roku 2020 było tylko 117 tys. samochodów nowych, mniej więcej połowa tego co w zbankrutowanej Grecji o prawie czterokrotnie mniejszym zaludnieniu. To wszystko jest miarą zasobności naszego społeczeństwa, które dotąd nie wyzbyło się proletariackiego charakteru rodem z PRL.

Lubię to! Skomentuj44 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka