24 obserwujących
438 notek
226k odsłon
  1543   7

Kto skorzysta na wojnie?

Obecną wojnę na Ukrainie można odczytać jako próbę utrzymania rozsypującego się układu niemiecko-rosyjskiego wspieranego przez znikczemniałą Francję. Utrzymanie go utoruje drogę nowej hegemonii, która nie musi używać siły militarnej do podbicia świata. Mimo pandemii, inflacji, recesji chiński eksport osiągnął w roku 2021 rekordowy wynik 3,36 biliona dolarów, przy dodatnim bilansie 676 mld dolarów. To są pieniądze, za które można w każdej chwili zdestabilizować gospodarkę każdego kraju mając jeszcze w zapasie ponad 3 bilionową rezerwę walutową, nie wspominając o utajnionych chińskich zapasach złota.

Istotne jest uzależnienie od Chin największej gospodarki świata – Stanów Zjednoczonych notujących w 2021 roku import w wysokości 578 mld dolarów przy eksporcie do Chin zaledwie 180 mld i to po wniesieniu jeszcze przez Trumpa ograniczeń importowych z tego kierunku, co daje deficyt 398 mld dolarów. Podobnie jest z UE przy imporcie 518 mld, eksport wynosi 310 mld, czyli bilans ujemny to 208 mld dolarów. Nawet ASEAN ma minus 89 mld, jedynie Niemcy i Rosja mają niewielkie nadwyżki, odpowiednio 5 i 11 mld dolarów.

Siedzimy zatem w chińskiej kieszeni i to, co oni z tym zrobią będzie zależało od uznania ich interesu, a nie prestiżowych preferencji, jak to ma miejsce w odniesieniu do Tajwanu. Z pewnością zareagują na próby zmniejszenia deficytu wymiany handlowej, a szczególnie redukcje chińskiego importu. Jak na razie mogą odnotować szczególnie imponujący sukces w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi po odejściu Trumpa.

Przy rozgrywce amerykańsko-chińskiej konflikt europejski jest nawet nie „małym piwem”, ale może decydować o naszym, polskim losie przynajmniej na najbliższe lata.

Co będzie dalej, trudno sobie wyobrazić, przy kontynuowaniu obecnego trendu coraz głębszego uzależniania Stanów Zjednoczonych od Chin może nastąpić przesunięcie ośrodka politycznego z Waszyngtonu do Pekinu, zależy to od wielu czynników, między innymi od rozwiązania układu europejskiego.

Można z uzasadnieniem narzekać na wiodącą rolę Stanów Zjednoczonych w światowej polityce, ale zastąpienie ich przez Chiny to już byłby świat Orwellowski, w którym zostalibyśmy unicestwieni.

W tej chwili realia są takie, że nie jest to tylko wymysł literacki dla postraszenia ludzi, ale perspektywa osadzona mocno w rzeczywistym świecie.

Obecny stan rozgrywki o światowe panowanie wymaga przede wszystkim indywidualności zdolnych do dostrzeżenia wagi zagrożeń, a przede wszystkim do podjęcia stosownych decyzji. Ludziom rządzącym zarówno w Europie jak i w Ameryce brakuje i jednego i drugiego. Stąd palącym problemem staje się potrzeba jak najszybszych zmian.

Dla Polski takim „palącym problemem” na dziś nie jest układ światowy, ale dręczący nas spisek „szkopsko-kacapski”, który wprawdzie doskwiera całej Europie, ale Polskę szczególnie prześladuje. Zrzucenie tego ucisku jest dla nas najważniejsze, rezultat wojny na Ukrainie może stworzyć ku temu okazję, żeby tylko jej nie przegapić.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka