Cudów nie ma - Józef Stalin
"Polska, sami Polacy to twierdzili, nierządem stoi. Polska to jest prywata, Polska to jest zła wola. Polska to jest anarchia. I jeśliśmy po upadku mieli sympatię dla siebie, to nigdy nie mieliśmy szacunku dla siebie" -----------------Józef Piłsudski
5 obserwujących
35 notek
90k odsłon
387 odsłon

O czym tow. Threeme wam nie powie

LEE JIN-MAN/AP
LEE JIN-MAN/AP
Wykop Skomentuj26

Tow. Threeme znam jeszcze z czasów aktywności z forum.gazeta.pl w dziale Nauka z drugiej połowy I dekady XXI w. Trzeba przyznać, ze tow. Threeme zawsze sie trzymał swoich przekonań odnośnie Globalnego Ocieplenia (GO), a jego posty zawsze czytało sie z przyjemnością, co zapewne wynika z jego wykształcenia. Tow. Threeme musi jednak wiedzieć, że nauka w wykonaniu ludzkim nie może być obiektywna. Wynika to z faktu, iż proceder zdobywania pieniędzy na badania naukowe przypomina proceder uprawiania prostytucji - trzeba znaleźć sponsora*. To sponsor (przemysł, banki) ma decydujący wpływ na to, czym sie naukowiec będzie zajmować. Tyle tytułem wprowadzenia.

O co chodzi ekologom? O ratowanie gatunków, środowiska? Przecież nie potrafimy sie uratować sami siebie (umieramy z głodu, chorób i wojen), a tu sie mówi o czymś w czym tkwimy od początku własnego istnienia. Ratowanie gatunków, których wyginęło już 99% w historii ziemi i tyle samo wyginie w przyszłości? O ratowanie klimatu? Chcemy kontrolować coś, co nas przerasta rozmiarem, złożonością przewyższa naszą zdolność rozumienia. A może chodzi tylko o to, że człowiek nie lubi nie mieć kontroli nad zasobami, bo inaczej zagrażałoby to jego wygodzie i bezpieczeństwu. Ekolodzy reprezentują tutaj myśl darwinizmu (wszyscy jesteśmy darwinistami, nawet mimowolnie), która mówi o walce w zdobywaniu i kontroli zasobów. 

Ekolodzy zupełnie ignorują fakt, że społeczeństwo kapitalistyczne jest społeczeństwem konsumpcyjnym. A więc kupuje ono towary po najniższej cenie. A gdzie są produkowane owe towary? Tam, gdzie jest najtaniej. A gdzie jest najtaniej? Najtaniej jest tam, gdzie ignoruje się zasady ochrony środowiska czyli w Azji. Azjaci są największymi trucicielami środowiska, ale przeciętny konsument o dwucyfrowym IQ nie ma o tym pojęcia lub to go zupełnie nie interesuje. A co go interesuje? Interesuje go najnowszy model komórki, którego nie ma jeszcze kolega z klasy. Interesuje go jeszcze bardziej szpanerski model samochodu, którego jeszcze nie ma sąsiad. Jako konsumenci resztę świata mamy głęboko w poważaniu. Koncernom taki stan samoświadomości konsumenckiej odpowiada. Bo ich interesuje wyłącznie sprzedaż. To nic, że ich produkty po osiągnięciu wieku gwarancyjnego, dzięki planowanemu postarzaniu stają się bezużyteczne i nienaprawialne. I stają sie śmieciami. A gdzie te śmieci lądują? W krajach biednych (Ghana) i skorumpowanych (Polska). Jakkolwiek źle nie mówić o PRL - miał on pewną zaletę. Był gospodarką opartą na braku. Dlatego urządzenia AGD produkowano tak, by każdy elektromechanik mógł samodzielnie wymienić uszkodzony moduł. Mam stary 43 letni mikser - działa do tej pory. Spróbujcie sami naprawić chiński blender za 20 €. Jest tak skonstruowany, że nie da się go rozmontować bez uszkodzenia. Czemu ekolodzy w masowych protestach nic nie mówią o problemie trwałości wytwarzanych produktów? Nie mówią, bo nie widzą problemu? A może są sponsorowani przez wielkie koncerny? Ta cała ekologia to czysta zasłona dymna. Za nią nie kryje się ani chęć poprawy sytuacji ani cokolwiek co by było z pożytkiem dla reszty społeczeństwa. Obawiam się że to tylko Hype (Greta Thunberg), żeby było o tym głośno, ewentualnie żeby na tym dobrze zarobić.

Ekolodzy nie mają zupełnie pojęcia, że stoją w konflikcie interesów ich sponsorów - wielkiego kapitału opartego na nieograniczonym wzroście z podstawową cechą środowiska naturalnego jakim jest jego ograniczoność, choćby ze względu na zasoby. Zatem jeśli prawdą jest teza jakoby działalność człowieka miała wzmagać efekt cieplarniany, a model wzrostu gospodarczego oparty jest przecież na nieograniczonym wzroście, to rzeczą nieuchronną jest globalny konflikt zbrojny o zasoby. Tempo innowacji jest bowiem niewystarczające, żeby zapobiec katastrofie. Poza tym system kapitalistyczny musiałby zrezygnować z dywidend, z chciwości posiadania więcej i więcej, a na to sie nie zanosi. Z drugiej strony globalny konflikt zbrojny byłby na rękę wielkim korporacjom i bankom. Depopulacja ludzkości z 8 mld do 1 mld oznaczałaby konieczność odbudowy, nowych inwestycji a więc konieczność zaciągania nowych kredytów. Może o więc to chodzi?

Być może Natura sama nas w tym wyręczy. Po usunięciu gatunku ludzkiego wszystko wróci do normy. 
 

Co wy na to powiecie tow. Threeme?

* Tu przypomniał mi sie stary kawał:

Siedzi zając w polu przy kamieniu i coś rysuje. Podchodzi zaciekawiony wilk i pyta:

- Zając, co tam piszesz?

- Prace dyplomową - odpowiada zając.

- A na jaki temat?

- O wyższości zająca na wilkiem.

- O ty kurduplu - zawołał wilk.

Chwyta zająca za uszy i ciągnie w krzaki, po chwili wypada z krzaków cały poobijany i zaczyna uciekać.

Z krzaków wychodzi miś i mówi do zająca:

- Widzisz, nie liczy sie temat pracy dyplomowej, liczy sie promotor!

Wykop Skomentuj26
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości