12 obserwujących
35 notek
36k odsłon
2019 odsłon

Parę słów o pomaganiu

Wykop Skomentuj114

Pytanie retoryczne, dla mnie to nie jest argument. Jeśli wziął, to niech ma: nikt do dawania nie zmusza. O wiele bardziej szanuję prezesa organizacji charytatywnej pobierającego sute wynagrodzenie niźli jakiegoś (p)osła, żyjącego z podatków odbieranych obywatelom pod groźbą użycia przemocy przez aparat władzy. Jeżeli wynagrodzenie zawodowego filantropa pozostaje jawne i nic nie bierze pod stołem, to moim zdaniem jest czysty. Ja piszę to wszystko na chłodno ale spytajcie osoby, której ten przysłowiowy Owsiak kiedyś naprawdę pomógł.

Brutalna prawda jest taka, że każdym dobroczyńcą kieruje wyłącznie egoizm. Nie tylko prezesem fundacji, co to bierze pieniądze. W ogóle argument o tym, że ktoś zarabia jest śmieszny - tak jakby zarabianie było czymś niemoralnym! Nie jest to w żadnym razie przytyk do p. Sroczyńskiego, którego szanuję i cenię, napiszę jednak co sądzę o fiksowaniu się na cudzych zarobkach. Uważam, że takie myślenie cechuje wyłącznie osobników prymitywnych, którzy wszystko sprowadzają do pieniędzy. Nie tylko one się liczą. Liczy się tylko egoizm!

Egoizm kieruje również tym wolontariuszem, który pomaga za darmo. Także Rafałem Sroczyńskim, wspierającym konkretne dzieci na jednym z największych internetowych serwisów, który się tym zajmuje, a czasem kupującym jedzenie głodnemu człowiekowi, czy też sypiącym groszem przydrożnemu grajkowi.

Osoba pomagająca czuje się lepsza, fajniejsza. Znajduje radość w dawaniu, bo daje to satysfakcję, poczucie bycia potrzebnym. Każdy kto kiedykolwiek zbierał na WOŚP doskonale wie, jak dużo jest w tym przeżyciu pozytywnych emocji i jakie to wspaniałe uczucie gdy wszyscy ludzie są mili, a wolontariusz dumnie chodzi z puszką: przynajmniej w ten jeden dzień taki ważny, dobry i szlachetny! To bardzo budujący egoizm i ja go w pełni popieram. Mówię tu również o dobroczynności praktykowanej po cichu, na własną rękę, dyskretnie. Bo przecież skoro sami jesteśmy w stanie zaofiarować pomoc drugiemu człowiekowi, to znaczy że możemy w życiu znacznie więcej niż on. Patrzymy na niego z góry, czujemy się dobrzy i... lepsi. 

Jak widać pomaganie przynosi wiele korzyści, przeważnie niematerialnych. Bo przecież dodajmy to czego nas uczą religie, które w większości popierają dobroczynność uznając ją za zasługę godną nagrody w zaświatach. Ja sam regularnie oddaję krew mając tę satysfakcję, że mogę się komuś przysłużyć. Nie będę Was jednak czarował: nawet gdyby przemiłe panie pielęgniarki wylewały ją po wszystkim do kibla, i tak bym dalej przychodził do centrum krwiodawstwa. Przynajmniej dopóki za oddanie krwi można dostać wolne. 6 dodatkowych dni wolnych od pracy w skali roku to w końcu całkiem fajne przedłużenie urlopu. Jestem więc egoistą i właśnie dlatego pomagam. 

Czy to umniejsza tę pomoc? Czy potępiasz mnie za nią? Zanim odpowiesz, zauważ że nie jestem wyjątkiem...

Wykop Skomentuj114
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo