12 obserwujących
35 notek
36k odsłon
765 odsłon

Konsumpcjonizm, religia naszych czasów

Wykop Skomentuj35

Na rozgrzewkę chciałbym polecić świetny tekst o genezie naszego problemu, opublikowany na portalu Nowy Obywatel. Portal może i lewicowy, ale artykuł na tyle ciekawy, że rekomendowany nawet przez nacjonalistów. Jak widać rzecz jest uniwersalna i warto się z nią zapoznać bez względu na wszelkie podziały i uprzedzenia. Link do znakomitej analizy autorstwa Jeffrey'a  Kaplana gości dziś w Państwie Słowiańskim, zapraszam więc do lektury. A kiedy już wrócicie z wizyty u Nacjonalisty i Obywatela, z przyjemnością przeczytam tu Wasze komentarze. Komentarzem do tekstu o konsumpcjonizmie jest również niniejsza notka.

Temat szeroki jak rzeka, a nawet ocean myśli, można rozwinąć na tysiąc i więcej różnych sposobów. Dziś zajmę się jednym aspektem, aspektem religijnym. 

Oficjalnie religią ogromnej większości Polaków jest rzymski katolicyzm, wprowadzony onegdaj przez Mieszka I. W praktyce, ośmielę się stwierdzić, co najmniej od czasów Gierka religią panującą jest u nas konsumpcjonizm. 

Globalny kapitalizm ma swoich własnych świętych, symbole, uroczystości, hierarchię kapłańską. Rzecz jasna, że nieformalną. Tym niemniej charyzmatyczną i świetnie opłacaną. Przyjrzyjmy się częściom składowym dominującego systemu wierzeń.

Święci? Celebryci! Ludzie znani z tego, że są sławni. Współczesny wzór do naśladowania przez ogłupiałe stado. Zazwyczaj piękni, młodzi i bogaci, stanowią ucieleśnienie obietnic konsumpcjonizmu o szczęściu w doczesnym raju. Operacje plastyczne, najdroższe kosmetyki, ogrom czasu poświęcanego na dbałość o stylizację i wygląd zewnętrzny sprawiają, że taki celebryta z reguły jawi się prostaczkom jako nieosiągalny ideał.

Oferta tych ideałów jest przebogata i świetnie przystosowana do potrzeb społeczeństwa. Podobnie jak katoliccy święci albo przedchrześcijańskie bóstwa Indoeuropejczyków, każdy z nich ma inne atrybuty, charakter i grupę wyznawców.

Dla ambitnych miliarderzy i ikony sukcesu, takie jak Elon Musk, Steve Jobs albo już nieco przechodzony Bill Gates, ewentualnie najbardziej medialni politycy. Snobom chcącym być postrzegani jako ludzie kulturalni system proponuje rzeszę artystów, intelektualistów, tudzież panteon noblistów. Buntownicy dostaną gwiazdy rocka i raperów, reszta czci i uwielbia aktorów, sportowców, brytyjską rodzinę królewską, bądź inne mniej lub bardziej puste produkty popkultury. Każdemu wedle jego potrzeb, chciałoby się powiedzieć.

Celebryci, podobnie jak święci czy bogowie, reprezentują określone ideały i wartości. Są otoczeni liturgią, wokół której kwitną rozmaite biznesy. Nieprzypadkowo mówi się o ikonach popkultury, postaciach kultowych. Ci medialni herosi motywują, pouczają, a plotki i opowieści z ich życia to współczesny ekwiwalent starożytnych mitów albo żywotów świętych. Któż nie czuł się pokrzepiony piękną historią Stallone'a?

Podobne opowieści pełnią ważną rolę, gdyż dają plebsowi iluzję, że jeśli się tylko postara, może się kiedyś znaleźć w kapitalistycznym niebie luksusowych willi, pięknych modelek i drogich samochodów. Mit american dream trzyma się mocno, a przysłowiowy sukces stanowi mocny fundament eschatologii doby globalizmu.

Innym istotnym elementem religii zawłaszczonym przez konsumpcjonizm są święte symbole. Spójrzmy na tzw. galerie handlowe, katedry panującej religii, oblepione znakami prestiżowych marek. Ludzie noszą je z dumą na ubraniach, torebkach, plecakach, fotografują się z kubkami po kawie z logo globalnej sieci, ustawiają w kilometrowych kolejkach po telefony z jabłuszkiem. Dlaczego?

Instynkt stadny, siła mody i trendu, chęć zdobycia prestiżu kojarzonego z marką. Niektóre z nich są otoczone kultem nie mniejszym niż celebryci, a większość wartości produktu stanowi logo firmy. Symbole religijne, oprócz oczywiście roli identyfikacyjnej, służyły kiedyś do skierowania myśli ludzkich ku sprawom natury duchowej bądź filozoficznej. Dziś mają skłonić człowieka do wyciągnięcia portfela i zapłacenia za rzeczy, których nie potrzebuje. Nic nowego pod słońcem! Kiedyś był handel odpustami, a dzisiaj kupisz blichtr znanej marki i poczucie sukcesu. Dawniej nosiłeś relikwie i religijne symbole, dziś jakże dumnie obnosisz dresy z trzema paskami...

Idźmy dalej, bo przecież każda szanująca się religia posiada mniej lub bardziej sformalizowaną kastę kapłańską. To ona organizuje kult. Kim jest kadra globalnej świątyni mamony? Managerowie, spece od marketingu, artyści tworzący reklamy. Arcykapłani, kler i rzemieślnicy od dekoracji. Dobry spot reklamowy to dzieło współczesnej sztuki sakralnej o znaczeniu nie mniejszym niż kiedyś freski w Kaplicy Sykstyńskiej. 

Podobnie jak chrześcijaństwo przejmowało elementy dawniejszych wierzeń włączając je w swój system, tak moloch konsumpcjonizmu zawłaszcza dziś i nadaje swoje własne znaczenie świętom chrześcijańskim. Można się oczywiście oburzać, że machina komercji zmieniła Boże Narodzenie w festiwal kiczu i szał kupowania. To oczywiście nic nie da, gdyż tego chce większość ludzi. Kapłani kapitalizmu posiedli bowiem i twórczo rozwinęli wszystkie pradawne techniki perswazji, manipulacji i kłamstwa stosowane przez swoich poprzedników we wcześniejszych kultach. Nazistowscy i komunistyczni inżynierowie dusz to tylko nieporadni prekursorzy dzisiejszych marketingowców.

Wykop Skomentuj35
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo