29 obserwujących
167 notek
285k odsłon
2603 odsłony

PiS musi zmodernizować antypaństwową biurokrację

Wykop Skomentuj60

Efekty? Idziemy do urzędu i jest koszmar papierologii. Kretyńskie decyzje administracyjne. Ministrowie, którzy przejmują stołki i przez całą kadencję nic nie robią. No bo niby jak? Nie mają nawet pojęcia co jest w ich władztwie i jakie otrzymują narzędzia. Polegają na doradcach, a skąd doradca ma wiedzieć, co w głowie piszczy takiemu ministrowi. To jest tak jakbyśmy mieli usiąść za kółkiem samochodu ale nie wiedzieli jak się go prowadzi i musieli mieć za pasażerów mechaników, kierowców itp. którzy by się przekrzykiwali jeden przez drugiego „Teraz wsteczny! W prawo! Gaz! Nie, w lewo! Kierunkowskaz! Nie wycieraczki, kierunkowskaz!” itd. Masakra, jak to niby miałoby działać? No i co w tym dziwnego że takie państwo rozjeżdża ludzi na chodniku i rozwala się co chwile o jakieś murki i drzewa? Innego efektu być nie może.

Chaotyczna struktura bez sensu jest efektem obowiązków, na jakie państwo narzuca legislatura. Więc od prawa należy zacząć. Ilość przepisów i „genialnych” ustaw jaka jest uchwalana jest głównym powodem dla którego nikt nic nie wie i państwo polskie to czeski film. Można oczywiście zrobić przegląd całego prawa, ale ile to zajmie? To są dziesiątki tysięcy stron przepisów wykonawczych i innego syfu. Tego się ogarnąć nie da. Więc nie ma nawet sensu próbować, to kadencji by nie starczyło a 99% tej pracy nikt by nie zauważył bo samo ogarnięcie burdelu nie oznacza jego posprzątania. Zamiast tego trzeba wbudować stały mechanizm autokorekty, który będzie działał sam bez naszej pomocy. Nie będziemy się musieli na nim znać, już na etapie propozycji i konsultacji będzie działał automatycznie i jako rządzący państwem nie będziemy się musieli nim przejmować.

Tym mechanizmem jest zasada, że wprowadzenie jednego przepisu (normy prawnej) wymaga skasowania dwóch innych przepisów prawnych (norm). W ten sposób automatycznie nastąpi uproszczenie prawa i ograniczenie jego produkcji. Każda „genialna ustawa” będzie wymagała reformy jakiegoś fragmentu prawa i dokonania zmian upraszczających i eliminujących nadprodukcję przepisów. Przyhamuje to tą patologię i jednocześnie wprowadzi Polskę na wieloletnia drogę modernizacji prawa, ograniczając jego ilość i upraszczając funkcjonowanie całego systemu. Samo się będzie działo-prawnicy będą mieli miliony pomysłów na uproszczenia i kasacje, tak samo komisje, biurokraci, zwykli obywatele - więc posłowie, rząd, będą mogli przebierać w tym jak w ulęgałkach. Niepotrzebna będzie znajomość systemu tylko jego maleńkiego fragmentu za każdym razem. Idealnie to pasuje do planów rządu by na spowolnienie gospodarcze zareagować liberalizacją przepisów. Skoro tak to będzie dużo zmian i dużo okazji do eliminacji starych norm.

Drugim mechanizmem jest wprowadzenie zasady „UE+0” czyli zakazu dodawania i komplikowania prawa które jest uchwalane przy okazji wdrażania norm jakich wymaga od nas Unia Europejska. To stary polski zwyczaj by przy okazji uchwalania ustaw niezbędnych by nie łamać prawa unijnego dodatkowo się wszystko komplikuje i proponuje „genialne” rozwiązania. UE nie mówi, że tego robić nie wolno, chce tylko by osiągnięto pewien efekt prawny. Więc skoro przy okazji uchwalania tego efektu doda się trylion innych-to Brukseli to rybka. Ale już nie Polakom rybka, bo efekt tego jest taki, że nam się żyje gorzej. Chaos i niezborność są potęgowane. Same regulacje unijne często są fatalne, to kolejny bardak i głupota; ale w porównaniu z tym, co odwalają polscy legislatorzy-to jednak jest nadal lżejsza opresja. Wprowadzając zasadę „UE plus zero” wprowadzamy normę, która mówi, że kiedy polskie prawo ma być dostosowane do prawa unijnego to dostosowanie to ma osiągnąć tylko to, co Unia od nas chce. I żadnych dodatków, żadnego polepszania, poszerzania, kombinowania i chachmęcenia. Nic, zero null. Ma być VERBATIM to co Unia chce i tyle. Jak Polskim posłom się unijna norma nie podoba to niech walczą w Brukseli o jej zmianę lub zabiegają o jej konkretny kształt.

Uzbrojeni w te dwa mechanizmy przechodzimy do kolejnego punktu programu a jest nim zmiana struktury państwa. Idę o zakład że są setki osób w Polsce: profesorów, biurokratów, prawników itd. którzy mają na ten temat mnóstwo pomysłów, więc jest z czego wybierać. Ale my nie musimy się na tym znać, mu musimy mieć tylko pryncypia. Bazując na prostych zasadach „co chcę mieć” „czego nie chcę mieć” dokonujemy wyboru tych pomysłów.

Zasady te są proste: chcemy mieć ten sam cel wydatków, ale chcemy je skorygować w dół. Chcemy więc, by było taniej. Ale jednocześnie nie chcemy by obywatele to odczuli negatywnie. Chcemy być może zatrudniać mniej osób, ale nie kosztem obowiązków jakie wykonuje państwo. Chcemy by wszystko było prostsze do ogarnięcia przez rząd, ale jednocześnie by nie straciło na swojej skuteczności. Ta najlepiej jakby wzrosła.

Wykop Skomentuj60
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka