29 obserwujących
167 notek
290k odsłon
  1795   0

Program PiSu 2.0: kluczem jest obniżenie opodatkowania pracy

image

Czarna linia: emerytury przed zmianami. Niebieska linia: emerytury wzrosły po obniżeniu ich opodatkowania, wszyscy po równo. Pomarańczowa linia: najniższe emerytury rosną, bo dodaliśmy do ich podstawy dorównując do średniej. Idealny system to emerytura obywatelska – linia czerwona, gdzie każdy byłby na tym samym poziomie, bez różnicowania na gorszych i lepszych. Ale z racji że emerytura to prawo nabyte, to można to zrobić tylko równając do góry wysokość świadczeń, co częściowo wykonaliśmy pomarańczową strzałką.  

Wyborczo dajemy wszystkim po równo - nikt nie jest stratny; to obniżenie opodatkowania. Ale najbiedniejszym dajemy więcej; co zabezpiecza nas przed atakiem opozycji. 

Ale za to wszystko trzeba będzie zapłacić. PiS mówi, że pieniądze będą z uszczelnienia podatkowego i wzrostu gospodarczego, więc myśli, że są dwa źródła finansowania. Ale aby uszczelnienie dało kasę to musi nastąpić wzrost gospodarczy, inaczej dochody i tak spadną mimo uszczelnienia; bo nie mamy takich samych wydatków ale one nam rosną. Potrzeba więc większego ciasta do podziału. Jeśli podatkami zdusi się wzrost, to nic nie wyjdzie z finansowania "pakietu dobroci". 

Głównym mechanizmem wzrostu jest zdolność inwestownaia i pracowania. Inwestowanie - to rzecz skomplikowana i nieseksowna w kampanii wyborczej; pracowanie jednak to coś co dotyczy wszystkich i łatwo to wytłumaczyć. Opodatkowanie pracy jest główną przyczyną niskich pensji w Polsce i problemów z zatrudnieniem oraz istnieniem szarej strefy. Ostatnim razem jak PiS był u władzy, obniżył oskładkowanie pracy i w ten sposób przypadkiem zdążył przed kryzysem finansowym; ten ruch mimo że był drobny to w sumie dał nam możliwość przejścia przez załamanie względnie suchą stopą. Tymczasem przed nami conajmniej spowolnienie; a kto wie czy coś nie gorszego.Więc idą nieciekawe czasy. Teoretycznie jak to walnie, to uderzy też w Polskę, ale niekoniecznie. Nasza "ekspozycja" na kryzys jest nie do końca taka jak to wielu ludziom się wydaje. 44% PKB jest częścią globalnego łańcucha dostaw; 56 % wytwarzane jest lokalnie. Uderzenie kryzysem w 44% da się zrównoważyć jeśli 54% będzie nadal rosnąć. Poza tym na zachodzie nawet w kryzysie się konsumuje, kupuje i inwestuje. Kiedy kryzys uderza, firmy i ludzie szukaja oszczędności. Ten, kto jest w stanie zaoferować produkty i usługi taniej - na kryzysie zyskuje. I tak było ostatnim razem, bo Polski eksport wcale nie zmalał. Pomogło w tym obniżenie oskładkowania pracy przez PiS. Kryzys jest więc dla Polski akurat szansą, by powiększyć naszą obecność na rynkach zachodnich. Aby to się ziściło, należy sprawić by nasze usługi i produkty były tańsze. A najłatwiej to zrobić obniżając oskładkowanie pracy. 

Ten ruch nie jest tak wyborczo ponętny jak ten, który proponowałem ostatnim wpisem, mówiąc że najlepiej byłoby prowadzić kampanię kasacji niższej stawki PIT rozbitą na kilka lat. Ale w obliczu zwiększenia wydatków należy skupić się na mechanizmach fiansowania tego, podbudowania źródeł wzrostu a nie jego wtórnych owoców. Tak więc cała para winna iść w obniżanie opodatkowania pracy. Trzeba zbudować poduszkę na spowolnienie gospodarcze, zwiększyć konkurencyjność naszych firm. Wyborczo to dobra kontra na opozycję narzekającą na socjalną część programu, oraz skaptowanie głosów pracodawców. Wiarygodności temu dodałaby pamięć o rzadach PiS z 2007 roku, wszelkie zwątpienie czy to rozsądny plan zostałoby zduszone w zarodku. A więc wszystko - w kasację składek. Obniżenie opodatkowania zarobków nic nie da, jeśli ludzie potracą pracę bo gospodarka wyhamuje. 


PS. 

Pewnie nie powiedzą tego przed wyborami, ale sfinansować te 40 miliardów się da, zmieniając VAT i akcyzę przez wprowadzenie jednolitej stawki; przy VAT to samo można uzyskać dając jedną stawkę 16%; jeśli PiS wprowadziłby jedną stawkę ale dał ją na poziomie 18 czy 19% to technicznie rzecz ujmując obniżyłby VAT w spadku po Tusku i uszczelniłby system dosyć znacząco bo większość wycieków to efekt majdorwania na zróżnicowanych stawkach; a przy okazji de facto podniósłby podatki.... obniżając je. Ruchy więc będą wykonywane w VAT i akcyzie, niekoniecznie aż do takiego stopnia, ale w tym kierunku. Ujednolicenie stawki da się politycznie wybronić, ale jako hasło wyborcze to to dobry pomysł dla PiS nie jest.


Sulfur


Lubię to! Skomentuj54 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka