29 obserwujących
167 notek
290k odsłon
  1352   0

UE potrzebuje wolności – wolności sumienia

Formalnie kraje UE jak i ona sama wypełniają wiele niezbędnych warunków demokracji: mamy równość, mamy reprezentację, mamy podział władzy, religia nie ma wpływu na władze świeckie. Regularnie wszyscy głosują, partie się zmieniaja, politycy. Ale to iluzja, bo brakuje innych składowych.  

W wspólczesnej Europie brakuje prawa do wolności sumienia, a jej zanik jest zapewne związany z zanikiem rozumienia że wolność to prawo do obowiązku, nie zaś wyzwolenie od ograniczeń.Razem z nimi uszczupleniu ulega systematycznie własność. Człowiek ma PRAWO (nie musi!) podjąć obowiązek, a więc robienia czegoś co nadeje jego życiu znaczenie. Jednak dziś zniszczono kulturowe podostawy takiego rozumienia wolności; zamiast tego uosabiając ją z eleminacją nieprzyjemności a afirmacją przyjemności. Problem w tym że obowiązek, to co nadaje życiu znaczenie - jest powiązane z wyrzeczeniami i przeżywaniem nieprzyjemności. Kiedy "wolność" zaczęto definiować jako "wolność od cierpienia" tym samym bycie wolnym utożsamiono z przyjemnością. Im jej miało być więcej tym wolniejszy miał być człowiek. W rezultacie ludzie zaczęli uganiać się za tym, co przyjemne, nie zaś za tym co nadaje ich życiu znaczenie i co sprawia, że życie jest warte przeżycia. Unikanie obowiązku stało się więc normą, natomiast dominującą postawą - roszczeniowość. Wolność powinna zawsze być prawem do robienia tego, co człowiek robić powinien. Nie zas wyzwoleniem od wszystkiego, co może być lub jest nieprzyjemne. Wtedy bowiem by wypełnić ten cel - należy zaserwować wszystkim niewyobrażalną tyranię. Brak musi być wyeleminowany za wszelka cenę - w tym za cenę wolności; walka z brakiem usprawiedliwa każdy krok. Ekstremalne wcielenia takiej tyranii to były nazizm i komunizm, jej obecnym wcieleniem przy zachowaniu proporcji są socjaldemokracje zachodu.  

Tyle gadania, a można to żartobliwie podsumować pwiedzeniem Janusza Korwina Mikke: "Ludzie mają swoje cele i swoje ideały i za nie żyją i umierają. A pan chce tylko żyć i żreć, to niech sobie pan żre i żyje." Problem jest w tym, że jak ktoś definiuje wolność jako "żeby żreć i żyć", tedy kiedy mu tego zabraknie - domaga się by mu to zapewnić. Ponieważ jego celem jest "żyć i żreć", nie zaś żyć ku celowi wyższemu - tedy by wypełnić swój cel jest skłonny zrobić cokolwiek, włącznie z popełnieniem najgorszej zbrodni. Ponieważ swój cel życia określa wlasnie jako coś, co się dostaje z zewnątrz. A nie coś, do czego sie samemu dąży – z wewątrz.

Ale dośc filozofowania. Intuicyjnie wielu krytyków współczesności, w tym na prawicy, to rozumie, mowiąc "zachód utracił swoje chrześcijańskie korzenie" "to problem mentalności" problem kultury". "To przemiany kulturowe to zrobiły". "Ludziom od dobrobytu poprzewracało się w głowach". 

Gdy obowiązek przestał być celem życia, a stał się nim przyjemność, tedy najwyższym obowiązkiem polityka stało się zapewnienie przyjemności - a by było co żreć w czasie życia. Wszystko inne zaczęło przeszkadzać temu celowi. A że to powoduje "moralne" uzasadnienie zwiększenia tyranii - odebrać komuś, kto ma więcej do żarcia by dać innym - daje skutek uboczny jakim jest rosnąca centralizacja władzy i podkopywanie innych filarów wolnosci takich jak reprezentacja czy własność. 

I tu dochodzimy do wolności sumienia. Gdy człowiek wytacza sobie cel na swoje życie, coś co jest godne tego, by mu się poświęcić, gdy ma jakiś ideał i do niego dąży - to osiąga spełnienie, nawet jeśli celu nie osiągnie. Jest to niezbędne jednak by czuć spełnienie w życiu, egzystencja ludzka bowiem bez celu staje się bardzo pusta i psychologicznie nie do zniesienia. Depresja zaczyna się tam, gdzie ludzie tracą znaczenie swoich działań. Mogą być bogaci, syci, a będą czuli że życie nie ma sensu i są nieszczęśliwi, będą przekonani że wszystko co ich spotyka to same negatywy mimo że obiektywnie będa prowadzić życie wolne od trosk. Dzieje się tak bo nasze systemy nerwowe są zbudowane na szukaniu znaczenia - to narzędzie przetrwania; jeśli tego znaczenia nie widzimy-tracimy zdolność funkcjonowania. Mózg zaczyna informować świadomość o tym poprzez melancholię i depresję. "Coś jest nie tak, źle robisz, zmień to". Nie jest jednak możliwe zmienienie czogokolwiek, jeśli wmówiono nam, że celem życia jest przyjemność.  

Nawet jeśli spróbowalibyśmy to odrzucić, natykamy na problem. Bo by móc wytyczyć sobie cel wyższy i do niego dążyć, każdy z nas musi być zdolny do tego by taki cel w umyśle swoim sformułować. Jeśli się nam to uniemożliwa, jeśli się tego zabrania, tedy na dłuższą metę zostaniemy unieszczęśliwieni. Będziemy się wtedy czuć źle i buntować przeciwko temu stanowi rzeczy. Bunt może być źle zrozumiany, skierowany w niewłaściwą stronę, ale faktem będzie że zaistnieje. Bo jest buntem przeciwko fałszywemu znaczeniu naszego życia. Miało być tak dobrze - ale jest źle. Czujemy się źle, jesteśmy nie tam gdzie trzeba, to nam mówi cały nasz mózg i przekazuje w nasze ciało. I nie potrafimy zrozumieć dlaczego, wiemy tylko że tak jak jest - nie może być dalej. Więc chcemy się z tego wyswobodzić... 

Lubię to! Skomentuj39 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka