0 obserwujących
3 notki
359 odsłon
  128   0

O fundamencie, na którym tworzy się przeszłość

Choć przeszłość jest przeszła, czyli miniona, to wielu wydaje się, że można ją zmienić. Więcej - zmieniają ją.

123 lata niewoli…

11 listopada 1918 roku Polska odzyskuje niepodległość po 123 latach niewoli. Powstaje II Rzeczpospolita, która we wrześnie 1939 roku pada pod niemiecko-sowieckim naporem. Zdradzieckim, oczywiście.

Tyle oficjalny przekaz, obowiązujące nauczanie.

Problem polega na tym, że… przekaz jest zafałszowany a nauczaniu bliżej do zdurniania.

Zacznijmy opowieść 3 maja 1815 roku.

Ćwierć wieku po uchwaleniu Konstytucji Majowej podpisany zostaje rosyjsko-prusko-austriacki traktat, na mocy którego Księstwo Warszawskie - twór powstały po upadku I Rzeczpospolitej, w czasie wojen napoleońskich - zostaje połączone z Rosją.

Postanowienia owego traktatu znajdują swe miejsce w zapisach Traktatu Wiedeńskiego.

A 16 czerwca 1815 roku powstaje Królestwo Polskie złączone unią personalną z Rosją.

Sejm, własna konstytucja, własny pieniądz, własny budżet, własne wojsko. I tylko władca ten sam co w Rosji – polskim królem był rosyjski car.

Ktoś powie, że to nie była prawdziwie niepodległa Polska…

Owszem, ale stopień i zasady zależności nie różniły się zbytnio od tego, co było przerabiane przed i w czasie rozbiorów.

W 1815 roku Rzeczpospolita była już od prawie wieku państwem upadłym. I tak jak Sejm Wielki był próbą wyrwania się z poddaństwa, tak wojna polsko-rosyjska 1830-1831 (w tym detronizacja cara przeprowadzona uchwałą sejmową 25 stycznia 1831) była kolejną próbą wyrwania się z poddaństwa.

I tyle.

A skoro tak, to Rzeczpospolita nie istniała kilka lat po III rozbiorze, potem istniała jako Księstwo Warszawskie, potem jako Królestwo Polskie.

Do końca swoich związków z Rosją Polska (Królestwo Polskie) było ciałem odrębnym. Oczywiście, całkowicie zależnym od Imperatora Wszechrusi, ale odrębnym.

A 7 października 1918 Rada Regencyjna ogłosiła niepodległość Polski.

Porównajmy teraz kilkadziesiąt lat częściowej nieobecności Polski z historią Serbii, Albanii, Grecji i wielu innych państw o równie długich dziejach (albo i dłuższych), którym przytrafiło się zniknięcie z mapy świata.

A przy okazji – sąsiad Polski nie tylko, że zniknął z mapy świata jako Ruś Kijowska, to jeszcze zmienił nazwę (umówmy się – na dość nieciekawą, jeśli weźmiemy pod uwagę znaczenie).

W dziejach Polski nie ma niczego niezwykłego, niczego, czego nie znaleźlibyśmy w jakiejś formie w przeszłości innych państw.

To co jest ważne, to krytyczne, nieufne podejście do prawd objawionych. To gotowość do wystąpienia przeciw autorytetom, jeśli uważamy, że autorytety się mylą. Bez tego nie byłoby przewrotu kopernikańskiego i współczesnej fizyki.

Odwaga badania przeszłości jest jednym z fundamentów, na których budujemy własną, osobistą tożsamość. I to niezależnie, czy zagłębiamy się w rodzinną przeszłość, czy narodową/ państwową/ krajową (to nie są tożsame pojęcia).


Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo