0 obserwujących
14 notek
19k odsłon
292 odsłony

Przegrani zwycięzcy, zwycięzcy przegrani

Wykop Skomentuj2

Stało się. Wybory parlamentarne 2019 już za nami. Mamy oficjalne wyniki, według których PiS wygrywa 235 mandatów w sejmie. Potem kolejno: POKO: -134, Lewica - 49, PSL - 30 oraz Konfederacja - 11. Całość uzupełnia 1 poseł mniejszości niemieckiej, która zwolniona jest z progu wyborczego. Frekwencja prawie 62% jest najwyższą w historii III RP.

Sama kampania nie dostarczyła zbyt wielu wrażeń. Afery Banasia, skompromitowany Neumann czy "taśmy, które wstrząsną Konfederacją" nie odbiły się bardzo dużym echem na polskiej scenie politycznej. Największym zaskoczeniem była chyba obecność Pawła Kukiza na listach PSL. Człowiek, który jawił się jako antysystemowiec nazywający otwarcie PSL "zorganizowaną grupą przestępczą" dogadał się z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i ma teraz w te PSL-owej grupie zarzut od wielu wyborców o współudział. Wszystko to podlane Lechem Wałęsą, który po śmierci ś.p. Kornelu Morawieckim nazwał go "zdrajcą" na konwencji POKO, by następnie oddać swój głos właśnie na w.w. Kosiniaka Kamysza.

Co oznacza, że każdy wygrał? Tyle, że każdy z ogólnopolskich komitetów będzie miał swoich przedstawicieli w Sejmie. Co oznacza, że każdy jednak jest przegranym? To, że wszyscy zdają się nie być zadowoleni z podziału mandatów.

PiS wydał ogromne pieniądze na kampanię wyborczą, miał "swoją" telewizję (słynne już zdjęcie powyborcze prezesa TVP - Jacka Kurskiego z m.in. Jarosławem Kaczyńskim zostało okraszone komentarzem przez Radosława Fogla, działacza PiS "Jacek Kurski był na wieczorze wyborczym PiS prywatnie, nie jako prezes TVP") a mimo to nie uzyskał satysfakcjonującego dla siebie wyniku. Mówiło się otwarcie większości konstytucyjnej, która wynosi w Polsce 2/3, czyli 307 głosów. Prezes zatem przy wręczaniu kwiatów nie był zadowolony i ich nawet nie powąchał.

Mimo katastrofy jaką w Platformie jest wynik na poziomie 27,40% i 134 mandatów, Grzegorz Schetyna odważnie uśmiechał się swoimi nowymi zębami, ale tylko przez parę minut, bo chwilę później schował się za Małgorzata Kidawą-Błońską (świetny wynik w Warszawie - ponad 416 tysięcy głosów), która mówiła, że wynik jest dobry i tak dalej. Czyli - Kapitanie toniemy, ale chuj z tym. Z list Koalicji Obywatelskiej weszła do Sejmu niejaka Klaudia Jachira, która według siebie jest performerserkąąą, a według mnie głupią patostreamerką, która potrafiła z kukłą Jarosława Kaczyńskiego grać w teleturnieju "jaka to kończyna" naigrywając się z ofiar smoleńskiej katastrofy. Jachira zdobyła 6434 głosy i jest jedną z posłanek, która - dzięki idiotycznej ordynacji wyborczej, mimo bardzo niskiego wyniku - mogła wejść do sejmu. Akurat Warszawa to specyficzne miejsce, Schetyna gdyby tam nawet wystawił Mariusza Trynkiewicza to by się zapewne dostał. Sama kampania Schetyny, który na 3 miesiące przed wyborami został zastąpiony na stanowisku lidera i kandydata na premiera przez Małgorzatę Kidawę - Błońską jest sygnałem, że POKO w takiej formie do następnych wyborów raczej nie dotrwa. Sam Schetyna prawdopodobnie straci panowanie w partii w styczniu, kiedy odbędzie się wybór nowego szefa PO. Trzeba sobie powiedzieć jasno, ze Grzegorz Schetyna został sam na placu boju, a w sukces nie wierzą już chyba nawet jego najzagorzalsi zwolennicy.

Zaskoczeniem dla mnie największym jest Lewica, czyli połączone siły komunisty Adriana Zandberga, homo-lobby - Roberta Biedronia z zasłużonym dla całego SLD i PZPR - Włodzimierzem Czarzastym. Prawie 45 lat komunizmu Polaków niczego nie nauczyło. Dalej brną w to samo poddaństwo, tym razem głównie światopoglądowe - by n.p. Pani Marcelina Zawisza mogła walczyć o to by tak jak jej koleżanki z zachodu, kobiety w Polsce mogły się skrobać na zawołanie, by LGBT wchodziło do szkół z buta, a kobiety miały równe prawa (kobiety, pytanie - czy macie równe prawa w Polsce, pytanie jak najbardziej serio). Gospodarka lewicy to polityka rabunkowa (czyli coś jak PiS) - wszystkim równo według potrzeb. Zarabiasz dużo? Świetnie, masz na pewno $$ którymi podzielisz się z innymi! Lewica chciała jeszcze więcej. Na szczęście się nie udało.

Wyżej wspomniani ludzie z nazywanej przez Kukiza - grupą przestępczą - PSL weszli do sejmu głównie dzięki stonowanemu Kosiniakowi-Kamyszowi, który był tak wyraźny w tej kampanii jak rozgotowany ryż i Pawłowi Kukizowi, który te kilka procent wyborców z Kukiz'15 pociągnął jednak za sobą. Sam Kukiz stracił jednak w oczach fanów prawicy, których ponad 20% przepłynęło w stronę Konfederacji. A PSL jak to PSL - sami do zaoferowania nie mają wiele, za to chętnie wejdą z kimś w koalicję. Najlepiej za ministerstwo rolnictwa. Nihil novi.

Z piątym wynikiem do sejmu wprowadza 11 posłów Konfederacja, czyli partia prawicowa, która w swoich szeregach skupia wolnościowców od Janusza Korwin-Mikkego do narodowców - Robert Winnicki/Krzysztof Bosak. Ogromny sukces polega na tym, że w porównaniu do wyborów do PE, przyrost wyborców tego ugrupowania jest na poziomie prawie 100% i sięga ok. 1.200.000 głosujących i to mimo tego, że odeszli Marek Jakubiak i Piotr Liroy Marzec, którzy zajebali się w akcji i do sejmu - nie wejdą, a w.w. Paweł Kukiz wolał iść z list PSL, czym pozbawił Konfederację dwucyfrowego wyniku. Konfederacja weszła ponieważ zmarginalizowali rolę w kampanii swojego kontrowersyjnego lidera -Korwin-Mikkego, a świetnie w debatach przedwyborczych wypadał Sławomir Mentzen, który sam mandatu nie zdobył. A szkoda, bo jego "100 ustaw Mentzena" są ciekawym pomysłem na zmodernizowanie polskiej gospodarki i polityki energetycznej. Z 11 posłami Konfederacja w Sejmie nie zrobi jednak nic.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka