43 obserwujących
289 notek
628k odsłon
  1990   0

"Ukrywanie koronawirusa": od "Inconclusive Result" do "sekty koronawirusowej".

Mieszkam w Łodzi. Mieście, o którym przed tygodniem "Radio Łódź" i "Express Ilustrowany" pisały: 

U pacjentki, która wróciła z Tajlandii zbadane zostały 3 geny na obecność wirusa, z czego 1 wyszedł pozytywnie, a 2 negatywnie. W tej chwili próbki są w drodze do Warszawy, gdzie wynik zostanie ostatecznie potwierdzony.

Co się działo po tym artykule, każdy interesujący się polityką dobrze wie. Politycy PO-KO od "dyżurnych dresiarzy" jak Michał Szczerba i Krzysztof Brejza poprzez wysoko postawionych polityków tej partii jak Katarzyna Lubnauer (przewodnicząca "Nowoczesnej"), Jan Vincent Rostowski (były Minister Finansów), Jan Grabiec (rzecznik PO) aż po tych z samych szczytów jak Borys Budka (przewodniczący) i Małgorzata Kidawa - Błońska (kandydatka na Prezydenta RP) prześcigali się w oskarżaniu rządu o ukrywanie faktu potwierdzenia występowania koronowirusa w Polsce.

Tymczasem artykuł z którego pochodzi powyższy cytat mutował szybciej od najszybszych wirusów. O ile w ubiegły czwartek było w nim napisane o trzech genach i wysłaniu próbki do Warszawy (gdzie wynik miał być potwierdzony w poniedziałek), to w poniedziałek zmieniono jego treść tak, że postanowiono powtórzyć badanie, którego wynik będzie znany za trzy dni (czyli z treści nie wynikało kiedy te trzy dni miały upłynąć).

Próbki pobrane od łodzianki były i są badane w Państwowym Zakładzie Higieny w Warszawie. Wynik kolejnego testu, któremu została poddana 25-latka, będzie znany za 3 dni.

Natomiast dziś rano, gdy ogłoszono pierwszy potwierdzony przypadek koronawirusa w Polsce wzmianka o tym pojawiła się na początku artykułu, a dalszą część zmieniono zastępując "trzy geny" "trzema testami". 

Pierwszy test potwierdził, że kobieta jest zarażona koronawirusem. Dwa następne dały wynik ujemny. Powtórzono badanie.

Mieszkam w Łodzi. Mieście, w którym na jednego zwolennika obecnego rządu przypada trzech przeciwników, a w firmach zatrudniających głównie młodych, dobrze zarabiających ludzi po studiach ta proporcja jest jeszcze bardziej zaburzona (kilkakrotnie zaburzona). Już od kilku dni ludzie przy posiłkach głównie plotkowali o tym, że koronawirus w Polsce jest, tylko rząd go ukrywa, procedury medyczne nie działają, ludzie czekają po kilka dni na testy itp, itd... Ale wczoraj (czyli w dniu potwierdzenia pierwszego przypadku koronawirusa w Polsce) koleżanka z samego rana przyniosła "wiadomość", że w szpitalu Biegańskiego są rzekomo trzy osoby z potwierdzonym koronawirusem (i miała to być "wiadomość" pochodząca od "lekarzy" którzy mają "zakaz mówienia" o tym) a ta dziewczyna z Tajlandii ponoć już zmarła (choć tego koleżanka nie była pewna). 

Skala histerii i paranoi w firmie nie dawała mi spokoju. Albo oni wszyscy są pomyleni, albo to ja się pomyliłem. Statystycznie byłem w mniejszości, ale biorąc pod uwagę, że w 100% rozmów przewidujących zdarzenia polityczne to ja miałem rację... Nie wytrzymałem. W trakcie przerwy na lunch zamiast odejść od komputera między gryzami kanapki i łykami herbaty "wygooglałem" instrukcję testu na obecność koronawirusa:

Research Use Only Real-Time RT-PCR Protocol for Identification of 2019-nCoV 

Ponieważ jestem programistą, a nie laborantem lub mikrobiologiem, więc nie próbując nawet tłumaczyć całości na język polski wyszukałem w treści informacje o tym jak należy interpretować wynik testu: 


2019-nCoV rRT-PCR Diagnostic Panel Results Interpretation

2019 nCoV_N1 2019 nCoV_N2 2019 nCoV_N3 RP Result Interpretationa
+ + + +- 2019-nCoV detected

If only one, or two, of three targets is positive



+- Inconclusive Result
- - - + 2019-nCoV not detected
- - - - Invalid Result

Czyli przypadek łodzianki, która wróciła z Tajlandii to: "If only one, or two, of three targets is positive" czyli oznacza to "Inconclusive Result". Sprawdziłem jeszcze na wszelki wypadek w Cambridge Dictionary czy na 100% słowo "Inconclusive" oznacza dokładnie to, o czym myślę:

https://dictionary.cambridge.org/pl/dictionary/english/inconclusive 

Tak, oznacza właśnie to. Wynik niejednoznaczny, test należy powtórzyć. Testy właśnie tak są robione, aby nie było marginesu pomyłki - można otrzymać wynik "pozytywny" (obecność wirusa), "negatywny" (brak wirusa), "niejednoznaczny" (test trzeba powtórzyć) lub "błędny" (uszkodzony preparat, przeterminowany materiał badawczy, błąd ludzki - czyli też test trzeba powtórzyć). Są dwie sytuacje, w których test trzeba powtórzyć, ale za to pewność, że jak już wyjdzie wynik "pozytywny" lub "negatywny", to nie może być mowy o pomyłce. Żadna z pozostałych dwóch sytuacji ("niejednoznaczny" lub "błędny") nie zwiększa ani nie zmniejsza prawdopodobieństwa potwierdzenia wirusa lub jego wykluczenia. 

I to by było na tyle w temacie rzekomego ukrywania przypadków koronawirusa w Polsce. Media nie wiedząc jak zinterpretować wynik badania piszą bzdury, politycy cynicznie je wykorzystują... a LUDZIE ŚLEPO WIERZĄCY TYM MEDIOM I TYM POLITYKOM (za to w ciemno zakładający kłamstwa i złą wolę strony rządowej) nakręcają się tworząc i powtarzając plotki (napisałem o tym w moim poprzednim artykule - gorąco polecam dla schłodzenia głów). 

Obawiam się, że koronawirus to malutki szczególik w porównaniu z tą chorobą, która od przegrania przez Tuska wyborów prezydenckich w roku 2005 rozprzestrzenia się za pomocą mediów masowych i społecznościowych. 

A tak na marginesie stara historyjka. 14 lat temu znałem Osobę, której wyszedł wynik "niejednoznaczny" przy teście na HIV. Oczywiście po powtórzeniu testu okazało się, że nie jest nosicielem, ale wtedy tak była pos*ana ze strachu, że od samego patrzenia się bałem. Tak to bywa, jak się nie panuje nad własną d...


Lubię to! Skomentuj67 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości