43 obserwujących
289 notek
629k odsłon
  8289   0

Zabijanie ducha. O koronaronawirusie, znakach czasu i medialnych szczujniach

I znów do akcji wkraczają specjaliści. Na początku nieudolnie - insynuacje o ukrywaniu pierwszych przypadków koronawirusa chwytają tylko korporacyjno-wielkomiejskie "ameby", a większość obywateli odrzuca je z niesmakiem. Także kolejne fake newsy jak ten o specjalnym miejscu przygotowanym w szpitalu wyłącznie dla Kaczyńskiego nie chwytają. Ale wreszcie wkracza specjalista nr 1 od "mokrej roboty" - Donald Tusk. Wykorzystuje fakt, że po wykryciu koronawirusa u jednego z ministrów błyskawicznie przebadano pozostałych, (aby nie spowodować paraliżu rządu i całego państwa - w przypadku zachorowania wśród personelu medycznego procedura jest ta sama). I chwyta. Kolejni specjaliści już wiedza co robić: Eliza Michalik, Zbigniew Hołdys, Tomasz Lis i cała reszta tej bandy uderza w jeden punkt: "zwyczajni" ludzie nie mogą si przebadać, bo testy są zarezerwowane dla "równiejszych".

To niestety chwyta, bo przecież każdy chciałby się przebadać - choćby prewencyjnie: kierowca TIR-a po powrocie z długiej, międzynarodowej trasy, kasjerka z supermarketu po obsłużeniu tysięcy klientów dziennie, farmaceutka której kilka lat temu w aptece zlikwidowano szybę chroniącą ją przed drobnoustrojami przyniesionymi przez pacjentów (a teraz bardzo by się przydała). Każda z tych osób chciałaby się przebadać prewencyjnie, choć nie ma żadnych objawów chorobowych, aby mieć pewność, że jest bezpieczna i nie zarazi własnej rodziny. Do tego dochodzą osoby, które chciałyby się przebadać ze względu na niejednoznaczne oznaki chorobowe. Ja też się do nich zaliczam. Od zeszłego poniedziałku mam kaszel, przez kilka dni miałem bóle mięśniowe, bóle w klatce piersiowej, drapanie w oskrzelach, lewa ręka mi dziwnie drętwiała, słabłem bez powodu... Pocieszające jest to, że nie miałem gorączki, a jakieś trzy-cztery tygodnie temu Dzieci (cała trójka) przechodziły grypę, po nich chora była moja Żona, więc prawdopodobnie od Niej zaraziłem się chorobą i to była grypa. Ale na 100% nie wiem. Może kumpel z pracy przywiózł z Niemiec koronawirusa i przeszedł go bezobjawowo (kilka razy nie wiedząc o jego wyjeździe witałem się z nim przez podanie ręki i rozmawiałem długo, bo to najsympatyczniejszy gaduła w firmie). A może Francuzi, którzy byli u nas w biurze - nie wiem. Pocieszam się tym, że gdyby ktoś w firmie zachorował (od zeszłej środy jestem na telepracy, bo teraz w pracy lepiej głośno pierdzieć niż cicho kaszleć), to albo by już do mnie dzwonił mój Szef albo Sanepid. Już kilka razy zastanawiałem się czy nie zadzwonić do Sanepidu, aby mnie poinstruowali czy jechać do szpitala Biegańskiego czy nie. Ale ponieważ raczej to była grypa, więc siedzę na dupie (by nie roznosić cokolwiek to było i jest) i nie panikuję. Niech testy robią ci, którym jest to bardziej potrzebne: ludzie z ostrymi objawami, ci którzy mieli kontakt z na 100% chorymi, lekarze, pielęgniarki... 

Tylko niestety nie wszyscy myślą w ten sposób. Nie rozumieją oczywistej prawdy numer 1.

Testów nie przeprowadza nieskończenie wielka armia krasnoludków, tylko ograniczona liczebnie grupa wykwalifikowanych specjalistów w przeznaczonych do tego laboratoriach. Gdyby robić testy wszystkim, co chcą to oczekiwanie na wynik testu dla tych, co potrzebują byłby dłuższy niż 14 dni kwarantanny. 

Nie rozumieją, bo nie myślą. W tym odmóżdżonym kraju trzeba być prawdziwym geniuszem, aby przyswoić sobie oczywistą prawdę numer 2. 

Naród i rząd jadą teraz na tym samym wózku. Rząd ma świadomość, że jeśli nie opanuje sytuacji i dojdzie do masowych zgonów jak we Włoszech lub Hiszpanii, to przy obecnej opozycji i mediach nie będzie żadnego "zmiłuj" - ministrowie i pozostali politycy PiS zostaną zlinczowani w sensie przenośnym, a niektórzy także w sensie dosłownym. Walcząc o życie każdego z nas ten rząd walczy dosłownie o własne życie.

 Nie potrafią czytać wykresów i statystyk. A w tych - abstrahując od polityki widać prawdę numer 3.

Polska jest obecnie europejskim wiceliderem w walce z koronawirusem. Liderem są Czechy, których rząd działa bardzo podobnie do Polskiego, więc przyrost zachorowań nie jest lawinowy, a mimo większej liczby zdiagnozowanych przypadków (w Polsce 425 w tym 70 nowych, w Czechach 833 w tym 139 nowych) mają zero zgonów (dane na 20.03.2020). Polska jest na drugim miejscu.

Dość dobrze wygląda sytuacja w Austrii (2 994 potwierdzone przypadki w tym 470 z ostatniej doby, 6 ofiar śmiertelnych ale 0 z ostatniej doby). Daleko za nami są Niemcy, które przespały powstrzymywanie epidemii we wczesnej fazie, więc mają dużo wykrytych przypadków (19 848 potwierdzonych, w tym 4 528 nowych), ale za to dzięki znakomitej służbie zdrowia mają relatywnie mało zgonów (tylko 68 w tym 24 nowe).

Lubię to! Skomentuj151 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości