44 obserwujących
289 notek
620k odsłon
5674 odsłony

Koronawirus a Polska. Dobranoc, do widzenia. Cześć! Giniemy!*

Wykop Skomentuj205

1. Pędzimy w kierunku niechlubnej "ligi straceńców"

Na początek trochę danych: 

W czerwcu, czyli około 150 dni temu:

- mieliśmy mniejszą całkowitą liczbę zgonów niż w analogicznym okresie roku ubiegłego (kiedy nie było pandemii); 

- mieliśmy 32 zgony powiązane z koronawirusem na milion obywateli - to był jeden z najlepszych wyników w Europie (dla porównania Dania 103, Niemcy 106, Portugalia 148, Szwajcaria 224, Irlandia 345, Holandia 353, Francja 450, Szwecja 481, Włochy 565, Hiszpania 580, Wielka Brytania 611, Belgia 832 zgony na milion obywateli - dane z 14 czerwca 2020)**; 

- łączną liczbę 1000 zgonów powiązanych z COVID-19 przekroczyliśmy na 25 maja (pierwsze potwierdzone zachorowanie mieliśmy 4 marca, pierwszą ofiarę śmiertelną 12 marca), a 2000 zgonów 27 sierpnia, czyli kolejny 1000 po upływie kolejnych trzech miesięcy; 

- mieliśmy przyrosty zachorowań na COVID-19 rzędu 333 przypadki dziennie (dane z 1 czerwca 2020); 

- mieliśmy łączną liczbę zachorowań na COVID-19 rzędu 23 155 (dane z 1 czerwca 2020);  

W okolicach 11 listopada, czyli około 10-12 dni temu

- mamy całkowitą tygodniową liczbę zgonów największą od dekady i ta liczba wciąż gwałtownie rośnie - w niektórych miastach (zwłaszcza w mniejszych miastach z dużym odsetkiem osób starszych) jest około dwukrotnie wyższa niż w podobnych tygodniach roku ubiegłego;

- mamy 221 zgonów powiązanych z koronawirusem na milion obywateli - "przegoniliśmy" pod tym względem takie kraje jak: Dania (129), Niemcy (141), Austria (166), Ukraina (201) a nawet Rosja (213 zgonów na milion obywateli - dane z 10 listopada 2020);   

- kolejny 1000 zgonów związanych z COVID-19 dopisujemy do statystyk średnio co 3-4 dni, przy czym dzienna liczba zgonów nadal rośnie (jako echo rosnącej liczby zachorowań) - 10 listopada było 330 zgonów;

- mamy 25 454 przypadki COVID-19 wykrywane dziennie (dane z 10 listopada 2020); 

- mamy łączną liczbę zachorowań na poziomie 592981 (dane z 10 listopada 2020). 

W bieżącym tygodniu 

- w miastach i całych regionach z dużym odsetkiem ludzi starszych na tablicach przy kościołach brakuje miejsca na nekrologi, 

- mamy 360 zgonów powiązanych z koronawirusem na milion obywateli (dane z 22.11.2020), 

- kolejnych 1000 osób umiera w ciągu niecałych dwóch dni, 

- dzienny przyrost przypadków zatrzymał się w przedziale 18 000 - 25 000, ale mieliśmy szczyt śmiertelności (będący echem szczytu zachorowań sprzed dwóch tygodni przekraczającego 27 000 dziennie), liczba przypadków krytycznych (respiratorowych) zaczyna się stabilizować (po wzrostach rzędu od 150 do 300 mierzonych tygodniowo obecnie prawie nie rośnie - tygodniowa różnica to 12 zajętych respiratorów więcej), 

- mamy łączną liczbę zachorowań na poziomie 861331 

Zaznaczyłem kolorem najważniejszy wskaźnik, którego nie da się zafałszować - liczbę zgonów covidovyvh na milion obywateli

Za czasów ministra Łukasza szumowskiego należeliśmy do europejskiej ścisłej czołówki krajów najskuteczniej walczących z koronawirusem. Obecnie przesądzone już jest, że w grudniu wpadniemy do niechlubnej grupy, którą nazywam "ligą straceńców, czyli krajów, w których z powodu rażących błędów i zaniedbań ten wskaźnik przekroczył 600 zgonów na milion obywateli (przy wiosennej pierwszej fali "liga straceńców" zaczynała się od 450 zgonów na milion) i w których każdy obywatel stracił conajmniej jedną bliską osobę z powodu koronawirusa. Gdyby utrzymała się liczba zgonów z 19 - 20 listopada 637 - 626 dzennie), to 600 zgonów na milion obywateli przekroczylibyśmy już 7 grudnia, ale jeśli liczba zgonów dziennie zmaleje, to ten termin przesunie się na drugą połowę grudnia. 

Najważniejszym pytaniem nie jest jednak kiedy wpadniemy do niechlubnej "ligi straceńców", ale na którym miejscu w niej się zatrzymamy. Czy tak jak Czechy (które podobnie jak my należały do liderów zwalaczania I fali koronawirusa, a później im woda sodowa uderzyła do głowy) opamiętamy się powstrzymując lawinowe przyrosty przy 650 zgonach na milion, czy przeskoczymy Francję (która ma już 743 zgony na milion) UK (803), Włochy (815), Hiszpanię (911) lub nawet Belgię (1337 ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców). 650 a 1300 to dwukrotna różnica. Choć nasze 30 i 360 to różnica dwunastokrotna!

Tak czy inaczej mamy powód aby spalić się ze wstydu - zmarnowaliśmy cały pozytywny efekt wiosennej walki społeczeństwa podejmującego wyrzeczenia pod czujnym okiem profesora Łukasza Szumowskiego.

2. A mogło byc tak pięknie! Wyobraźmy sobie, że żyjemy w normalnym państwie...

Opozycja uzgodniła z rządem bezpieczną formę wyborów (np.: mieszaną), nikt nie wstrzymywał prac w Senacie, wybory odbyły się 17 maja. Kampania ze względu na pandemię była krótsza i mniej brutalna. Dzieci w komplecie wróciły do szkół i przedszkoli na miesiąc przed zakończeniem roku szkolnego. Spowodowało to pewien skok zachorowań, ale ze względów sezonowych nie był on zbyt gwałtowny - zamiast 10% przez ostatni tydzień czerwca zostało wykorzystanych 20% przygotowanych respiratorów. Ponieważ społeczeństwo zdało egzamin z odpowiedzialności Premier i Minister Zdrowia ogłosili od 1 lipca zawieszenie wszelkich ograniczeń na lato i całkowite odmrożenie gospodarki. Jednocześnie zaapelowali, aby ludzie dbali o siebie, a zwłaszcza o najsłabszych i najstarszych, regenerowali przez lato siły i wzmacniali swój układ odpornościowy, który będzie potrzebny w czasie letniej fali epidemii. Znikają maseczki. Jest więcej zachorowań, ale ze względów sezonowych (podobnie jak to było na śląsku) większość zarażonych przechodzi koronawirusa bezobjawowo. Od 1 września Premier i Minister Zdrowia ogłaszają powrót do reżimu sanitarnego. Po pierwszych syganłach o gwałtownym wzroście zachorowań zamykają szkoły oraz podejmują szereg innych błyskawicznych, stanowczych i krótkotrwałych działań. Sytuacja zostaje szybko opanowana (zupełnie jak na Słowacji). Po zakończeniu pandemii Minister Zdrowia ma na tyle silny autorytet i pozycję w rządzie, że załatwia przeniesienie wioększych środków budżetowych na ochronę zdrowia i wreszcie przeprowadza reformę zgodną z założeniami prof. Zbigniewa Religi... 

Prawda, że zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe?!... zbyt normalne!... zwłaszcza jak na Polskę!

Wykop Skomentuj205
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości