45 obserwujących
289 notek
622k odsłony
  7559   0

Zniszczyć świętego, wymazać z pamięci sprawiedliwych, opluć bohaterów

Oskarżanie św. Jana Pawła II o tuszowanie pedofilii, oskarżanie Polaków o współudział w Holocauście, oskarżanie polskich bohaterów (starych i nowych) o rozmaite zbrodnie. Kilka pozornie różnych spraw łączy jedno - strategia "nowoczesnej" lewicy. 

1. Zniszczyć świętego Jana Pawła II przypisując mu odpowiedzialność za pedofilię

W czasach gdy żył Jan Paweł II nikomu przy zdrowych zmysłach (nie piszę o redaktorach i czytelnikach szmatławca Jerzego Urbana, bo tych o zdrowe zmysły trudno podejrzewać) nie postawiłby tezy, że ów papież w jakikolwiek sposób tuszował pedofilię wśród kleru i stawał po stronie przestępców w sutannach, a nie po stronie ich ofiar. Sam pamiętam wiele wypowiedzi Jana Pawła II w jednym tonie: "jakiekolwiek tolerowanie, ukrywanie lub relatywizowanie przestępstw seksualnych księży jest STAWANIEM PO STRONIE OPRAWCY a jednocześnie POGŁĘBIANIEM CIERPIEŃ OFIAR ICH RZESTĘPSTW i jako takie woła o pomstę do nieba". A bacznie obserwowałem słowa i czyny w tym temacie, bo byłem pośrednią ofiarą tuszowania "słabości" (bo takiego zakłamanego języka używała łódzka kuria w czasach abp. Ziółka) Ryszarda Salskiego homoseksualisty w sutannie z usiłowaniem gwałtu na nieletnim na koncie (ponieważ "wpadłem mu w oko", a kuria nie była pewna mojej lojalności, więc podważano moją wiarygodność, sabotowano działania z dziećmi i młodzieżą np. prowadzenie scholi wokalnej, aż w końcu pozbawiono mnie pracy jako katechety - w dłuższej perspektywie wyszło mi to na dobre, ale zaczynanie wszystkiego od nowa w czasach rządu Leszka Millera gdy na rynku panowało 20% bezrobocie było samo w sobie traumatycznym przeżyciem... nie mówiąc już o zderzeniu młodzieńczych ideałów z kościelną hipokryzją). Doskonale pamiętam, że przez cały ten czas jeden Jan Paweł II zawsze konsekwentnie stał po stronie nas, czyli ofiar choć pozostali uginali się pod wpływem mechanizmu "błędnego koła" (opisywanego przeze mnie wielokrotnie na tym blogu - trzymane w rękach komunistów media chcąc dokopać Kościołowi wyolbrzymiały przestępstwa księży np.: z usiłowania gwałtu zrobiły gwałt ze szczególnym okrucieństwem, a gdy ludzie zaczęli się dopytywać "gdzie podziała się rzekomo leżąca w szpitalu ofiara" to nagle wycofały się słowami "nie potwierdzamy ani nie zaprzeczamy"... zaś strona kościelna w odpowiedzi na to wyolbrzymianie szła całkowicie w zakłamanie i zaprzeczanie wszystkiemu, a nawet dręczenie ofiar i świadków) ugiął się biskup, ugięła się cała kuria, ugiął się nowy proboszcz powołany na miejsce starego zboczeńca, ugiął się wreszcie znający mnie prawie od dziecka dziekan dekanatu tomaszowskiego będący proboszczem w mojej rodzimej parafii - tylko jeden Jan Paweł II miał odwagę nazywać zło złem. To nie podlegało żadnej dyskusji za życia największego z Polaków ani nie budziło żadnych wątpliwości w momencie Jego śmierci. Oczywiście po śmierci Jana Pawła II Gazeta Wyborcza opublikowała serię artykułów "Dlaczego nie płakałam po papieżu" relatywizującą jego postać i podważającą zasługi, ale pamięć o dokonaniach była w Polsce jeszcze zbyt silna, aby ktokolwiek próbował dokonać zamachu na Jego świętość. Na zachodzie już dużo wcześniej antykatoliccy celebryci - skandaliści próbowali swych sił w opluwaniu Papieża, ale u nas, jak wspomniałem na wstępie, próbował tego jedynie Goebbels Stanu Wojennego i zaczadzeni jego propagandą wyznawcy tego gnoma. 

Dopiero w ponad 10 lat po odejściu Jana Pawła II zaczęto wbijać ludziom do głów kalkę ze słowami "obrońca pedofilów". Najpierw przez pojedyncze wypowiedzi najbardziej radykalnych lewackich polityków, aktywistów i publicystów. Później za pośrednictwem popkultury (patrz spektakl "Klątwa"). Nieważne, że były to wyłącznie pomówienia nie znajdujące żadnego oparcia w faktach, a nawet jawnie im przeczące, ale kropla drąży skałę - goebbelsowska strategia kłamstwa powtórzonego 1000 razy powoli działała i oczywiste kłamstwo dla środowisk lewackich stawało się oczywistą prawdą, zaś środowiskom stającym w obronie Jana Pawła II przypisywano "cenzurę" i "autorytaryzm".

Przełomowym momentem była kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego w maju 2019. Wtedy to "Koalicja Europejska" czyli połączone siły PO, SLD, PSL, .N i sił bardziej radykalnie lewicowych jak np.: "Zieloni" po raz pierwszy w strategii uderzenia w przeciwnika politycznego wykorzystała uderzenie centralnie w kościół (aby PiS boleśnie "oberwał rykoszetem"). Najpierw obrażano katolików wizerunkami Matki Boskiej Jasnogórskiej z aureolą w kolorach ruchu LGBT, a jednocześnie atakowaną Wymiar Sprawiedliwości za jakiekolwiek ruchy przeciw autorom tych prowokacji (porównaj z przypadkiem "Klątwy"). Następnie Leszek Jażdżewski we wstępie do przemówienia Donalda Tuska celowo pozwolił sobie na filipikę w której bez żadnych argumentów czy dowodów ogłosił upadek Kościoła jako autorytetu moralnego i związanego z nim systemu wartości chrześcijańskich. Kiedy Politycy PiS stanęli w obronie Kościoła i wartości, wówczas rzucono bombę atomową w postaci filmu "Tylko nie mów nikomu" braci Sekielskich. Zrobiono to tylko w jednym celu - aby kandydaci Koalicji Polskiej (ze starymi, PZPR-owskimi towarzyszami: Włodzimierzem Cimoszewiczem, Markiem Belką, Leszkiem Millerem na szczytach list) mogli zgodnym chórem zawołać "kogo ten PiS broni - przestępczej organizacji chroniącej pedofilów". Wprawdzie nie dało to Koalicji Europejskiej zwycięstwa w wyborach, ale przełamało pewną barierę - od tego momentu afiszowanie sekretarzami PZPR i przypuszczanie frontalnych ataków na kościół już nie budziło powszechnego niesmaku - przynajmniej w środowisku wyborców Koalicji Europejskiej.  

Lubię to! Skomentuj113 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka