Blog
Peacemaker
Peacemaker
6 obserwujących 128 notek 154045 odsłon
Peacemaker, 1 czerwca 2018 r.

Pożar wysypiska w Zgierzu. Relacja naocznego świadka vs. medialny bełkot

3813 81 1 A A A

image

Gdyby trzy wariatki - aktywistki - ekoterrorystki gdzieś w leśnej głuszy wywiesiły antyrządowy baner, to natychmiast by się zjawiły wozy transmisyjne wszystkich stacji telewizyjnych. A ponieważ pod samą granicą trzeciego pod względem wielkości miasta w Polsce "tylko" paliło się wysypisko tworzyw sztucznych i pożar ten wyrzucał do atmosfery dioksyny i inne alifatyczne i aromatyczne produkty spalania polimerów (rakotwórcze jak diabli) w takiej ilości jak wszystkie stare piece węglowe dręczonego smogiem Krakowa przez 250 lat, więc mediów to nie interesowało - pojawił się jeden amator z telefonem komórkowym. 

Mieszkamy dokładnie 3 km od miejsca, w którym w ubiegły weekend doszło do pożaru wysypiska produktów chemicznych. O tym, że dzieje się coś niebezpiecznego zaalarmowała mnie Siostra, która z zawodu jest chemikiem i gdy tylko z informacji (prawdopodobnie na TVP Info) dowiedziała się co jest grane, natychmiast zadzwoniła, abyśmy pozamykali okna i nie wychodzili z dziećmi na spacer. Zrobiłem przy tym ogromne oczy, bo godzinę wcześniej otworzyłem artykuł na Onet.pl i z pierwszych akapitów jednoznacznie wynikało, że pali się składowisko ODPADÓW KOMUNALNYCH, więc do ostatniego akapitu nie doczytałem - nie pierwszy taki pożar w moim sąsiedztwie i nie ostatni. I tutaj widać jak na dłoni poziom "dziennikarstwa" w "tymkraju". Czy piszący artykuł nie miał świadomości czym się różni dym ze spalania resztek kuchennych od dymu ze spalania polipropylenu? Jeśli nie wie, to mu szybko wytłumaczę: pierwszy nie jest rakotwórczy, a drugi jest... i to bardzo.

Jak to wyglądało w rzeczywistości? 

Jednym słowem: strasznie. Ogromny słup czarnego dymu - tak wysoki, że na naszym osiedlu był widoczny znad sąsiedniego bloku, czyli musiał się wzbijać na kilka tysięcy metrów. Momentami słup dymu mieszał się z tworzącym się cumulonimbusem (to taka mocno wypiętrzona pionowo chmura zapowiadająca intensywne zjawiska atmosferyczne - burze, szkwały). Nie potrafię powiedzieć czy cumulonimbus był pochodzenia naturalnego, czy był efektem parowania wody z gaszenia pożaru. Na górze dym rozszerzał się w czarną chmurę tak szeroką, że z parkingu pod C.H. Manufaktura (około 8 km od pożaru) o godzinie 13:00 ledwie mieściła się w obiektywie telefonu komórkowego, a godzinę później nie mieściła się w kadr. Ponieważ w tej sytuacji wolałem wywieźć dzieci gdzieś daleko, więc odjeżdżając na południe przez kilkanaście minut widziałem słup i chmurę dymu w lusterku wstecznym (w dalszym ciągu straszny widok), aż wreszcie gdzieś w okolicach ulicy Śląskiej (ponad 15 km od pożaru) czarne monstrum skryło się za blokami. Z parku na Młynku, gdzie się zatrzymaliśmy, dym wcale nie był widoczny... do godziny 17:00. Wtedy na horyzoncie coś się pojawiło, ale nie była to ściana gęstego dymu - raczej to, co z niego przedostało się w wyższe partie atmosfery i zostało rozproszone przez silniejsze wiatry i turbulencje. Wyglądało prawie, jak miejski smog, z tą różnicą, że normalnie latem taki smog nie występuje nad Łodzią i to coś było gęstsze. Najciekawiej to wyglądało, gdy jakiś cirrus (taka mała, biała, postrzępiona chmurka w górnych warstwach atmosfery - zupełnie niegroźna, ale doświadczeni żeglarze potrafią w niej dostrzec pierwszego zwiastuna nadchodzącej zmiany pogody) przechodził nad tym czymś. Najpierw cirrusa nie było widać (więc to coś jednak musiało mieć sporą gęstość), później był w kolorze brunatnym (przy smogu - niewykonalne), później stawał się coraz jaśniejszy, aż dopiero po minięciu tej dziwnej warstwy zyskiwał naturalny, biały kolor.

Na osiedle wróciliśmy po godzinie 18:00, wcześniej zaciągnąwszy języka od teściów, czy powietrze jest OK. Było, ale sąsiad który wrócił godzinę wcześniej opowiedział mi, że po jego powrocie wiatr chwilowo zmienił kierunek (przez większość dnia dym wywiewało na zachód i południowy zachód, a przez ten moment dmuchnęło na południe) i czuć było nieprzyjemną, duszącą woń. Gdy wracaliśmy przez Łódź, to widać było wyraźnie, że ten (nazwijmy to jakoś umownie) smog sięga za połowę miasta. Jednak już na pierwszy rzut oka po naszym przyjeździe widać było, że dym jest wyraźnie mniejszy - to nie był już ogromny słup dymu wystający wysoko nad sąsiedni blok, tylko chmura dymu nisko nad północno-zachodnim horyzontem, którą dojrzeć można było tylko z otwartej przestrzeni. 

Nieprzyjemnie zrobiło się w niedzielę rano, gdy na całą noc wiatr ustał i osiedle spowiła lekka mgła. W powietrzu czuć było właśnie to, o czym mówił sąsiad - nie spaleniznę, ale coś nieprzyjemnego, ciut duszącego. Szybko spakowaliśmy dzieci i pojechaliśmy na całodniową imprezę do Pabianic. Wieczorkiem już był luzik - pozostało troszkę rozrzedzonego dymu na horyzoncie. W poniedziałek rano wydawało się, że jest już zupełnie OK (nigdy wcześniej - choć jestem żeglarzem - nie witałem czystego błękitu nieba z taką radością). Ale jak dojechałem do firmy, to zauważyłem, że w centrum Łodzi lepiej mi się oddycha niż na naszym, położonym na peryferiach osiedlu - czyli znów poranny brak wiatru zrobił swoje. Od poniedziałkowego popołudnia - spokój. 

Jak to wyglądało w mediach? 

Jednym słowem: dziwnie. Nie mogę ocenić co się działo w stacjach telewizyjnych, bo od ponad pięć lat temu z Żoną zrezygnowaliśmy z posiadania telewizora. Natomiast na portalach internetowych (które śledzę z uwagą - tym razem ze wzmożoną i dokładnie ukierunkowaną uwagą) było bardzo dziwnie. Pierwsze newsy, z których bardziej wynikało, że palą się śmieci komunalne niż tworzywa sztuczne, pojawiały się i znikały gdzieś na samym dole portali. Zaczęło się dziać dopiero wieczorem, gdy sprawa oprócz spalenizny zaczęła pachnieć sensacją. Nieśmiały artykulik z przedostatniej pozycji zastąpił sensacyjny nagłówek prawie na samej górze. Oczywiście nagłówek - jakże by inaczej - manipulatorski "(...) żądają dymisji (...) PiS krzyczy o katastrofie ekologicznej". Z treści wynikało, że dymisji władz Zgierza żąda nie PiS tylko partia Razem, a katastrofa ekologiczna to nie kwestia "krzyków" tylko fakt.

Opublikowano: 01.06.2018 12:17. Ostatnia aktualizacja: 01.06.2018 12:52.
Autor: Peacemaker
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • ...A dlaczego bym się obawiał? Nie abym im dobrze życzył - nic z tych rzeczy. Po prostu gdyby...
  • @Sławomir Kurek  Ja bym się raczej obawiał czy "wygrana" Totalnej Opozycji nie skończyłaby...
  • @Sławomir Kurek Dziękuję, nie skorzystam. Zastanawiam się nawet czy nie zrezygnować z innej...

Tematy w dziale Rozmaitości