Blog
Peacemaker
Peacemaker
7 obserwujących 142 notki 191771 odsłon
Peacemaker, 5 lipca 2018 r.

Co zmieni, a czego nie zmieni ustawa o Sądzie Najwyższym

965 39 0 A A A

Jeśli nawet odejście w stan spoczynku Małgorzaty Gersdorf (lub jej udanie się na "urlop" do końca kadencji) uznalibyśmy za całkowitą kapitulację w sprawie tej ustawy (pomińmy na chwilę kwestię ewentualnych rozstrzygnięć na szczeblu europejskim), to i tak ustawa wielu rzeczy nie zmieni.

  • Bunt sędziów wobec władzy ustawodawczej i wykonawczej wybranej w demokratycznych wyborach A.D. 2015 nie zostanie zakończony - sędziowie zyskają tylko jeszcze jeden powód do ataków i narzekań zaś stracą pretekst do robienia kolejnych manifestacji (skoro zmiany się dokonają, to nie będzie już czego powstrzymywać). 
  • Nie zakończy się kwestionowanie przez sędziów ładu prawnego - dojdzie tylko jedna więcej instytucja, której zarządzenia będą podważane i lekceważone: po Prezydencie RP, Sejmie, Senacie, Trybunale Konstytucyjnym, Krajowej Radzie Sądownictwa sędziowie zaczną kwestionować wyroki Sądu Najwyższego. 
  • Nie zmieni się nastawienie, że jeśli jakaś instytucja nie jest zmonopolizowana przez "totalną opozycję" lub wyraźnie popierających ją sędziów (wbrew zasadzie apolityczności) lub przynajmniej gdy ich przewaga w danej instytucji nie jest wyraźna lub wcale istnieje, to nie jest ona "demokratyczna" (patrz lista w poprzednim punkcie), nie jest "wolna" (np.: w Polsce rzekomo nie ma "wolnych mediów", choć zdecydowana większość z nich wyraźnie sprzyja opozycji, ale skoro opozycja nie ma monopolu medialnego, to "wolne media" nie istnieją), więc tak, jakby tych instytucji w ogóle nie było. 
  • Tendencja do uzurpowania sobie przez sędziów nienależnych im praw także nie zostanie zatrzymana. Warto przypomnieć, że wszystko zaczęło się od tego, że czynni i będący w stanie spoczynku sędziowie Trybunału Konstytucyjnego: Rzepliński, Biernat, Stępień, Zoll i kilku innych przywłaszczyli sobie prawo do pisania ustaw (i to ustawy zwiększającej władze i przywileje Trybunału Konstytucyjnego). Tak zaczął się konflikt wokół tej instytucji. Po przegraniu tego konfliktu sędziowie różnych szczebli zaczęli uzurpować sobie prawo do orzekania o niezgodności ustawy z konstytucją "w zastępstwie" Trybunału Konstytucyjnego lub zakładaniu wbrew zasadzie domniemania konstytucyjności, że ustawa jest niekonstytucyjna. Teraz prawdopodobnie będą uzurpować sobie prawo do wydawania wyroków "w zastępstwie" Sądu Najwyższego.  
  • Nie zakończy się "niezawisłość" sędziowska - sędziowie nadal będą orzekać w sposób równie skandaliczny, rozpolitykowany i stronniczy jak dotychczas Łączewski i Tuleya, tylko w przypadku dokonywania przez nich drastycznych nadużyć będzie możliwość rozpoczęcia długiej i wyboistej drogi przez mękę w celu weryfikacji ich dokonań. 
  • Nie zmieni się przeciętna (nie piszę o chlubnych wyjątkach, których pewnie jest dużo - piszę o ogólnej manierze, którą widać na każdym kroku) mentalność ogółu prawników: sędziów, adwokatów, radców, komorników - bez względu na to czy są starzy, pamiętający PRL, czy młodzi - ukształtowani na uczelniach przez takie "autorytety" jak Rzepliński, Gersdorf, Stępień itp... (Nawiasem mówiąc ciekawe jak są prowadzone zajęcia z propedeutyki prawa i filozofii prawa, skoro "Biblią" w tej materii są podręczniki ś.p. prof. Lecha Morawskiego - od momentu powołania przez obecną większość sejmową do Trybunału Konstytucyjnego bezpardonowo deprecjonowanego jako "sędzia-dubler" i "skandalista"...) Nie zmieni się buta, arogancja, poczucie wyższości, bycia "wyjątkową kastą", traktowanie absolwentów innych kierunków jak "ćwierćinteligentów" (cytat z wypowiedzi sędziego Sądu Najwyższego sprzed kilku dni - sic!) którzy "mogą sobie coś policzyć albo się pomodlić" (to cytat z wypowiedzi "inteligenta" - młodego prawnika na FB). Jeszcze przez dziesięciolecia będziemy mieli stracone pokolenia tych, którzy powinni być elitą elit i kulejący "wymiar sprawiedliwości" powszechnie kojarzony z niesprawiedliwością. 

Co więc się zmieni? Jak napisałem w poprzednim artykule: stara materia zostanie ujęta w nową formę. Ale nowe bukłaki nie są w stanie ze starego, zepsutego, walącego octem wina zrobić nagle przedniego trunku przechowywanego i dojrzewającego w idealnych warunkach. Nawet gdyby spełniły się najczarniejsze przewidywania sędziów wieszczących koniec niezawisłości, to zmieniłoby się tylko to, że wygraną w procesie wbrew prawu, materiałowi dowodowemu, zdrowemu rozsądkowi jakiejkolwiek sprawiedliwości nadal można by było sobie zapewnić jak dziś - podając sędziemu karteczkę ze zdaniem "ten facet jest propisowskim blogerem", tylko należałoby "propisowskim" zamienić na "antypisowskim".*

Po co więc jest to wszystko potrzebne? Rządowi chyba głównie po to, aby pokazać wyborcom, że nie skapitulował przed sędziowską rebelią. Sędziowskim rebeliantom, aby pokazać jak dzielnie walczą o niezawisłość (zwłaszcza w stylu "sędziego na telefon"), prawo do sprawiedliwego procesu dla każdego obywatela (powiedzcie to Mariuszowi Kamińskiemu, któremu rozpolitykowany sędzia przywalił wyrok zdecydowanie wyższy od żądanego przez prokuratora), wolność, równość, demokrację, konstytucję i trwanie ustroju komuni... (kur..! jak to było? demokracji ludowej... a, nie ludowej - liberalnej... takie to podobne, że można z przyzwyczajenia szczerze palnąć, że się jedzie do Moskwy kontynuować rozmowy na temat przyszłości Polski). Partiom opozycyjnym do pisania kolejnych donosów "w trosce o..." oraz zwoływania kolejnych demonstracji (okazje się kończą - stąd taka mobilizacja - i tak niezbyt skuteczna). "Totalna opozycja" ciągle liczy na to, że w trakcie jednej z manifestacji, blokad lub kontrmanifestacji gdzieś tam nerwy puszczą, poleje się krew (stąd wzmianka Wałęsy o pistolecie - moim zdaniem celowe podgrzewanie atmosfery przez tego prowokatora, bo może ktoś więcej przyniesie broń... może ktoś po drugiej stronie przyniesie broń... wtedy kto wie, co może się wydarzyć?), władza straci kontrolę nad sytuacją i użyje siły, a wtedy opozycja będzie na wygranej pozycji (inscenizacje Iwony Hartwich w ramach "protestu niepełnosprawnych, a zwłaszcza szarpanina pod oknem pokazały, że można na tym sporo ugrać... pamiętać należy też inscenizację Diduszki udającego "ofiarę śmiertelną" w trakcie "ciamajdanu").

A po co to jest potrzebne partii rządzącej? Paradoksalnie nic tak nie podbija jej notowań, jak kolejne, histeryczne, niebezpieczne protesty "totalniaków". Bo ludzie chcą normalnie, bezpiecznie żyć i mieć święty spokój, a nie ciągłe poczucie zagrożenia serwowane przez tych dotychczas uprzywilejowanych, co nie chcą zrezygnować z "Liberum Veto" i "wolnej elekcji".

--------

* https://www.salon24.pl/u/peacemaker/878680,czy-polska-ma-problem-z-praworzadnoscia-czy-z-rewolta

Opublikowano: 05.07.2018 20:00.
Autor: Peacemaker
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @bravo01  Ja i inni tacy jak ja zrobiliśmy dla PiS i wolnej Polski więcej, niż wszyscy...
  • @giz 3miasto  No niestety PiS dostarczył w samej końcówce kampanii dwa dowody na tę...
  • Tak się kończy sięganie przez PiS po PeOwskie metody:  Zdanowska - 70%  Trzaskowski - 54% ...

Tematy w dziale Społeczeństwo