22 obserwujących
181 notek
309k odsłon
2986 odsłon

Gdyby wszyscy tak podchodzili do polityki... - Post Scriptum

Wykop Skomentuj151

Napisałem list, z którego wyszedł mi list otwarty.* Opublikowałem go przed świętami na Salonie.24. Komentarze, a zwłaszcza jeden z nich pozbawiły mnie złudzeń. Co się stłukło, tego już się nie sklei. Nawet gdyby 99% polskiego społeczeństwa podchodziło do polityki tak, jak moja Przyjaciółka, czyli z umiarem, dystansem, szacunkiem dla ludzi bez względu na to za jaką opcją się opowiadają, to wystarczy zatrucie narodu przez 1% takich świrów jak @paweł solski , aby pojednanie Polaków, a nawet powrót do elementarnej normalności nie były możliwe. Bo jak może być normalnie w kraju, w którym mieszka 400 000 terrorystów (bo to jest 1% od 40 milionów). Nie przesadzam, nie przejęzyczyłem się, to nie jest literacka hiperbola - tak, chodzi o terrorystów w dosłownym znaczeniu. Najpierw był "syndrom oblężonej twierdzy", czyli myślenie typu "wiemy, że u nas nie jest wszystko w porządku, ale musimy to przełknąć, bo inaczej przyjdą tamci barbarzyńcy i nas..." Później były dwie sekty. Bardziej znana była ta smoleńska, ale nie oszukujmy się - Ryszard Cyba nie wziął się znikąd, więc po drugiej stronie świrowanie przebiegało jeszcze szybciej, tylko media robiły co swoje. Sekty, czyli myślenie typu "guru ma zawsze rację, idziemy w ciemno za nim". Wreszcie wytworzyła się mentalność terrorystyczna. Myślenie na zasadzie: "nieważne, że wódz kłamał, nieważne że kradł - sprawa jest tak ważna, a wróg tak groźny i podstępny, że w razie potrzeby należy złamać wszelkie zasady, aby tylko być wiernym sprawie i razem dążyć do zwycięstwa". Pogrubione wyrazy, to typowe dla organizacji terrorystycznych słownictwo, jakie pojawiło się w wywiadach z działaczami KOD po ujawnieniu faktur Kijowskiego.  "Sprawa", "wróg", "złamać wszelkie zasady". To jest słownictwo fanatycznych, psychopatycznych terrorystów czekających na polecenie gdzie uderzyć. Oni nie pogodzą się z tym, że ludzie żyją sobie normalnie w spokojnym, demokratycznym kraju - zawsze będą chcieli "rozliczać", "wtrącać do więzień", "wypalać rozgrzanym żelazem"... 

Jak można nie potępiać morderstwa? 

Jak można pochwalać samobójstwo, a o chorym psychicznie nieszczęśniku, który dokonał samospalenia (w realiach, w których do zmiany władzy wystarczy kartka wyborcza), wypowiadać się jak o "Bohaterze Polskiej Demokracji, który swoje życie złożył na Ołtarzu Ojczyzny" (pisownia oryginalna)?

Jak można do swoich psychopatycznych wizji zemsty mieszać św. Franciszka? 

---

Pod artykułem niektórzy dyskutanci zastanawiali się czy jestem symetrystą czy nie.

Odpowiadam - nie jestem symetrystą.

Owszem, widzę winę za obecną sytuację po obydwu stronach. Ale wina ta nie rozkłada się równomiernie.

Widzę cynizm, arogancję i kłamstwa po obydwu stronach. Ale ich rozkład również nie jest symetryczny - czym innym jest akcja, czym innym reakcja.

Widzę wreszcie niebezpiecznych świrów po obydwu stronach, ale tutaj właśnie najwyraźniej widać różnice pomiędzy stronami. 

Po stronie PiS-owskiej próżno szukać Ryszarda Cyby i Piotra Szczęsnego. Nie może ich być, bo PiS nie miał swojego Janusza Palikota - jeśli gdzieś pojawiały się wypowiedzi bulwersujące lub skandaliczne, to albo były one wyłącznie "pyskówkami" poziomem zniżające się do prowokacji drugiej strony (np.: "zdradzieckie mordy" w odpowiedzi na naprzemienne lżenie zmarłego Brata i powoływanie się na jego autorytet), albo były pojedynczymi wyskokami ludzi z ostatnich rzędów (np.: tekst o "goleniu na łyso" - czy ktoś kojarzy jego autorkę?). To pojawiają się wieści o grupie zamachowców, którzy chcieli wysadzić Sejm (później okazuje się, że grupa składała się z samych podstawionych funkcjonariuszy z wyjątkiem jednego ewidentnie kręconego miłośnika wybuchów), to o nazistach świętujących urodziny Hitlera w lesie (mniejsza o to co się później okazuje - prowokacja prowokacją, te czuby nijak nie są z PiS-em powiązani). 

Świry ze strony PO-wskiej czczą Piotra Szczęsnego, a świry od Macierewicza i Sakiewicza czczą ofiary Smoleńska, jednak i tu widać dwie istotne różnice. Piotr Szczęsny popełnił samobójstwo. Od kilku dekad Kościół zaprzestał grzebania samobójców na zewnątrz murów cmentarza, bo psychologia i psychiatria wyraźnie wskazują na to, że samobójcy nigdy nie działają w pełni świadomie i w pełni z własnej woli (a to są warunki, aby mógł zaistnieć grzech ciężki). Wnioski są oczywiste: Szczęsny to nieszczęsny wariat, a gloryfikujący jego postawę Pieronek to heretyk i bluźnierca (chyba, że psychologia, psychiatria i teologia są w błędzie, a jeden Pieronek ma rację). Natomiast 96 ofiar Smoleńska, to (moim zdaniem przypadkowe, a zdaniem macierewiczowskich radykałów nieprzypadkowe) ofiary wojny polsko - polskiej, czyli intryg ówczesnego premiera i jego otoczenia wymierzonych w Prezydenta RP, oraz reakcji Prezydenta i jego otoczenia na te intrygi**. To jest pierwsza różnica. Druga jest taka, że gdy tylko Kaczyński zauważył, że miesięcznice smoleńskie z formy przetrwalnikowej kultu zamieniają się w pretekst do eskalacji konfliktu, to niezwłocznie wygasił te miesięcznice, zaś gdy fani Macierewicza zaczęli uderzać w podobnie niebezpieczne jak po stronie KOD tony fanatyczno-terrorystyczne (dało się to wyczuć w okolicach 11-go listopada 2017), to natychmiast wykopał na aut Macierewicza z całym otoczeniem (a że Beata Szydło nie chciała się na to zdecydować, więc wyleciała i ona - mimo że była u szczytu popularności). Natomiast od świrów z KOD o Obywateli RP nikt po drugiej stronie się nie odcina, nie wygasza ich i na aut nie wykopuje. 

Wykop Skomentuj151
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka