21 obserwujących
176 notek
302k odsłony
2155 odsłon

O pedofilii i jej tuszowaniu - szczerze i bezkompromisowo

Wykop Skomentuj31

W Tomaszowie Mazowieckim w latach 90 Ryszard S. prawdopodobnie usiłował zgwałcić nieletniego ministranta (prawdopodobnie, bo dzieciak widząc dziwne zachowanie proboszcza zwiał przez okno). Lokalny "Tomaszowski Informator Tygodniowy" zrobił z tego gwałt ze szczególnym okrucieństwem - wypisywał bajeczki, że dziecko leży z rozerwanym odbytem w szpitalu. Gdy ludzie zaczęli szukać dzieciaka po szpitalach, wtedy funkcjonariusze TIT napisali "nie potwierdzamy i nie zaprzeczamy". Efekt był taki, że kuria totalnie poszła w zaparte i zamiast ukarać Ryszarda S. oraz zgłosić zdarzenie organom ścigania jednocześnie przenosząc go jak najdalej od dzieci zachowywała się jakby nic się nie stało, by nie potwierdzić wersji TIT. Więc koszmar trwał do roku 2001, kiedy to ja bezczelnie dostarczyłem kurii dowodów na to, że facet dalej prowadzi podwójne życie... ale wiele osób (niewygodnych świadków mimo woli) zapłaciło za to ogromną cenę (o czym piszę w poprzednim artykule i artykułach do niego podlinkowanych). 

Przykład ten każe przypuszczać, że moment i okoliczności publikacji filmu Sekielskiego (o których mowa w punkcie 4) spowodują jeszcze większą agresję hierarchii do niewygodnych świadków - każdy z założenia będzie traktowany jak "komuch", "lewak", "zdrajca", "wróg Kościoła". Więc na dłuższą metę Sekielski nic nie poprawi, a wiele zaszkodzi. Myślę, że zrobił to celowo i świadomie, bo takie miał zamówienie. 

6. Sam film, okoliczności i moment jego publikacji, oraz artykuły, jakie pojawiły się w związku z nim w 100% potwierdziły moje przypuszczenia, które wyraziłem w napisanym 5 grudnia ubiegłego roku artykule Czy wisi nad nami "klątwa księży Jankowskich"? 

Ponieważ pytania postawione w tymże artykule są bardzo ważne i zostały całkowicie potwierdzone, więc wyjątkowo zacytuję tutaj fragment tego artykułu: 

Natomiast uporczywie nasuwa się jeszcze jedno pytanie: jak to jest, że jedni związani z antykomunistyczną opozycją księża za PRL-u byli prześladowani i mordowani (jak bł. ks. Jerzy Popiełuszko) ewentualnie wysyłani na zagraniczne studia celem uniknięcia kłopotów (jak ks. Karol Wojtyła - późniejszy św. Jan Paweł II), w III RP mieli i mają bardzo złą prasę (jak ks. Stanisław Małkowski i ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski), a innym za komuny włos z głowy nie spadł, w czasach postkomunizmu opływali w zaszczyty i bogactwa, a dopiero po ich śmierci, gdy już nie mogą nic powiedzieć (w swojej obronie, ale także obciążając innych) zostają wyciągnięte ich śmierdzące sprawy (lub nie zostają wyciągnięte, bo zbyt błahymi płotkami byli)?

Czyżby komunistyczne służby bezpieczeństwa szantażem obligowały osoby duchowne o zaburzonej orientacji seksualnej do pozyskania zaufania ówczesnej opozycji?

Jeśli tak, to ilu było takich księży? Jak wysoko stali w hierarchii ówczesnej opozycji? Ilu "bohaterów" było w rzeczywistości podstawionymi konfidentami zmuszonymi szantażem do współpracy?

Ile takich spraw może zostać obecnie wywleczonych w celu wykorzystania antyklerykalizmu i atmosfery skandalu w kampanii wyborczej?

Czy wisi nad nami "klątwa księży Jankowskich"?

7. Całkowicie podtrzymuję tezę, że kościół hierarchiczny przez trzy dekady stosował język hipokryzji i wręcz śmierdzących atmosferą półświatka przestępczego niedomówień. 

Napisałem o tym już w 2013 roku w artykule Kiedy myślę: "molestowanie" - kto chce, ten niech przeczyta. 

8. Podtrzymuję także stwierdzenie z artykułu Kapłanom - jedna jest tylko droga (do wyjścia z kryzysu), że osoby skrzywdzone przez Ryszarda S. bądź to nie usłyszały od kurii żadnych słów przeprosin, a jedynie obelgi, bądź też (dotyczy rodziny ministranta, który uciekł przez okno ratując się przed gwałtem) usłyszały "przeprosiny" wymuszone i połączone z "zadośćuczynieniem finansowym" będącym w rzeczywistości zapłatą za milczenie. 

W dalszym ciągu uważam, że jedyną drogą do wyjścia z kryzysu jest przyjęcie przez księży modelu działania ewangelicznego celnika Zacheusza, który zawiera trzy niezbędne etapy: 

  • pokorę, 
  • szczerość, 
  • stanięcie w prawdzie. 

Na tę drogę weszła część księży - o trzech z nich napisałem w tymże artykule. Problem w tym, że najczęściej są to księża Bogu ducha winni, którzy przepraszają, choć nie mają za co przepraszać... a winni nie przepraszają... często już nie żyją (są to sprawy sprzed 20 - 30 lat). 

9. W dalszym ciągu twierdzę, że ogromna większość nadużyć księży (w tym także nadużyć seksualnych) przypadała na lata 90-te ubiegłego wieku. Opisałem to w artykule Spóźnieni buntownicy i demaskatorzy opisującym także specyficzny klimat tamtych czasów: zachłyśnięcie wolnością, walkę kościoła o władzę i pieniądze, będący odpowiedzią na to gwałtownie rodzący się antyklerykalizm... 

Przy okazji lat 90-tych zdradzę jeszcze jedną tajemnicę, którą poznałem działając wewnątrz instytucjonalnego kościoła. 

Wykop Skomentuj31
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo