25 obserwujących
200 notek
358k odsłon
2202 odsłony

Nowa polityczna jakość czy Ochotnicza Rezerwa Platformy Obywatelskiej?

Wykop Skomentuj113

Liderzy dawnego PJN-u odliczyli się w komplecie: Kluzik-Rostkowska w PO od dawna, Kowal i Poncyliusz startują z list PO-KO do Sejmu a Migalski do Senatu. Nie wstyd farbowanym lisom przed tymi naiwnymi wolontariuszami, którzy angażowali się w tworzenie PJN-u, myśląc, że będzie to nowy PiS w wersji "light"? A co wyszło? Zamiast ORMO mamy PRPO. Ochotniczą Rezerwę Platformy Obywatelskiej. 

Ja się na ich bajeczki nie nabrałem. Już między pierwsza, a drugą turą wyborów prezydenckich w roku 2010 (kiedy to głową sztabu wyborczego rzekomo Jarosława Kaczyńskiego była Joanna Kluzik-Rostkowska, a pozostali przyszli PJN-owcy stanowili jego ciało) wyjechałem sobie spokojnie na szlak Wielkich Jezior Mazurskich, aby nie patrzeć, jak ów sztab się dwoi i troi, aby choćby o włos przegrać kampanię, która teoretycznie była nie do przegrania (pamiętacie różnicę na etapie zbierania podpisów poparcia na starcie? to nie była "przewaga" - to był ciężki nokaut!) Ale znam wielu dobrych, porządnych ludzi, którzy zaangażowali się w ten projekt całym sercem. Myśleli, że tworzą nawą jakość polskiej polityki - partię programem i wartościami zbliżoną do PiS-u, ale młodą, bez pieniaczy w stylu Macierewicza i bez kręcenia się w kółko wskutek nagłych volt Kaczyńskiego. Jednak szybko okazało się, że wierchuszce tejże partii bliżej do PO niż do PiS-u i wkrótce stała ona w jednym rzędzie z całą Polską Zjednoczoną Partią Opluwaczy. Czy ktoś pamięta czas od późnej jesieni 2010 do wiosny 2013? Niezależnie czy to był polityk PO, PSL, SLD czy PJN - wszyscy mieli jeden przekaz (media zresztą też: czy to był TVN czy TVP... teraz przynajmniej TVN i TVP manipulują w przeciwne strony) opierający się na dogmacie "PiS jest zły, podpala Polskę, Kaczyński jest zły, knuje, szczuje - nawet gdy złowrogo milczy..." a jedyną realną opozycją był PiS, któremu nikt nie dawał szans na wygraną (skoro nawet wybory prezydenckie w roku 2010 przegrali). No i przyszedł czerwiec 2011. Gdy na spotkaniu rodzinnym powiedziałem swojej Siostrze, że Kluzikowej nie można ufać i na 100% niedługo im jakiś numer odwali, to szwagier popatrzył na mnie, jakbym dopuścił się strasznego bluźnierstwa. Siostra mówiła, że były takie złośliwe plotki, ale Joasia zapewnia ich, że nie porzuci projektu PJN, który jest przecież jej ukochanym dzieckiem... Podczas naszego następnego spotkania (dwa tygodnie później) kłamliwa Joaśka była już w PO. 

W trakcie przygotowań PO do kampanii wyborczej roku 2011 większość polityków PJN pogrążyła się jeszcze bardziej. Chodziło o próbę zaostrzenia tuskowej ustawy z 3 kwietnia 2009. O ile w 2009 totalitaryści z PO zakazali publikowania spotów i billboardów z partyjnych pieniędzy subwencyjnych (więc np. rząd PO-PSL mógł to robić z pieniędzy rządowych lub nawet europejskich - przypomnę spot Tuska śpiewającego "Hey Jude") w okresie nie będącym oficjalnie ogłoszoną kampanią wyborczą, to po pewnym czasie próbowali oni rozszerzyć ten zakaz na kampanię wyborczą, czyli wprowadzić ABSOLUTNY ZAKAZ PUBLIKOWANIA SPOTÓW LUB BILLBOARDÓW FINANSOWANYCH Z PARTYJNYCH PIENIĘDZY. Ową haniebną ustawę poparła większość posłów PJN, bo wprawdzie łamała konstytucyjną wolność słowa i podstawy demokracji (co stwierdził nawet TK pod przewodnictwem platformerskiego Rzeplińskiego), ale dawała im (jako "planktonowi") większe szanse rywalizacji z dużymi partiami niż nieskrępowane korzystanie z wolności słowa przy wykorzystaniu całego budżetu ugrupowania.  Wówczas Jarosław Kaczyński wydał oświadczenie, że byli posłowie PiS, którzy zagłosowali przeciw wolności słowa ostatecznie odcięli sobie drogę powrotu do Prawa i Sprawiedliwości. I słowa dotrzymał - miejsce na listach otrzymali "ziobryści", otrzymał "pejotenowiec" Adam Bielan, który ustawy nie poparł, nawet tworzący z PJN-em ugrupowanie "Polska Razem" były polityk PO Jarosław Gowin. Dla tych, co zdradzili nie tylko partię, ale także najważniejsze idee miejsc zabrakło. Opisałem to w jednym z ostatnich artykułów.*

Wróćmy do współczesności. Marek Migalski na Facebooku tłumaczy, dlaczego zdecydował się na start w wyborach parlamentarnych. Podaje dwa powody. Politolog wskazuje na to, że w okręg z którego startuje od 2015 roku systematycznie wygrywa PiS. "I dlatego właśnie uznałem, że bez mojego udziału ten mandat na pewno przypadnie partii Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza, posłanki Pawłowicz i prokuratora Piotrowicza" - czytamy we wpisie Migalskiego.** Czyli stara, PJN-owska bajeczka o lepszej polityce, takim PiS-light bez najbardziej nielubianych postaci. Tylko jak z tym pogodzić wstąpienie w szeregi odwiecznego rywala, czyli PO? "Albo wybierzemy w nich polityków otwartych, tolerancyjnych, proeuropejskich, sprawnych i szanujących poglądy innych, albo zafundujemy sobie aksamitny zamordyzm, pół-demokrację, hybrydową dyktaturę i ustrój, w którym inaczej myślących będzie można poniżać, obrażać, a w ostateczności bić. W takiej chwili nie mogę stać z boku i bezczynnie przyglądać się temu starciu"*** Czyli powrót do narracji PZPO: "PiS jest groźny, PiS jest zły, jeśli nie zniszczymy PiS-u (metodami antydemokratycznymi: zastraszaniem, oszustwem, łamaniem prawa wyborczego itp...) to będziemy mieć zamordyzm"... 

Jeśli ktoś pomyślał właśnie, że Migalski jest żałosny (bo jest), to niech popatrzy na duet Kukiz - Kosiniak. Tak wygląda kolejna próba tworzenia "nowej jakości w polskiej polityce"! Z jednej strony "Antysystemowiec" ściskający się z liderem partii będącej ucieleśnieniem największych wad systemu, którą do niedawna nazywał "organizacją przestępczą". Z drugiej strony minister rządu PO-PSL, lider partii, która wiosną 2015 grzybem atomowym i rosyjskimi bombowcami na plakatach i straszyła chłopów widmem wojny atomowej w przypadku zwycięstwa wyborczego PiS, a dziś zarzeka się, że nie jest "Anty-PiS-em". Komentować? Szkoda czasu! 

Tylko dwie rzeczy mnie zastanawiają: ilu niezorientowanych pół-analfabetów odda głos na Migalskiego przez pomyłkę, kojarząc go z PiS-em i ilu nie uczących się na błędach full-analfabetów (jak Krzysztof Pasierbiewicz) zagłosuje na nowe wcielenie Ochotniczej Rezerwy Platformy Obywatelskiej w postaci sojuszu PSL-u z Kukizem?

---

* https://www.salon24.pl/u/peacemaker/974762,dlaczego-pis-nie-pozwolilo-wrocic-kowalowi-poncyliuszowi-i-migalskiemu 

** https://wiadomosci.wp.pl/wybory-parlamentarne-2019-marek-migalski-startuje-do-senatu-teraz-tlumaczy-swoja-decyzje-6415323703969921a 

*** tamże

Wykop Skomentuj113
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka