Gorące tematy:

26 obserwujących
216 notek
388k odsłon
2185 odsłon

Polska marzeń czy pozbawiona marzeń? Uwierzyć w niewyobrażalne!

Wykop Skomentuj67

Ta myśl kiełkowała jakoś tak od roku 2018, wschodziła przez ostatni miesiąc z okładem, by rozkwitnąć w ciągu wczorajszych uroczystości pogrzebowych Kornela Morawieckiego. 

"Niestety, politycznie i społecznie Polska jest dziś chora. Mamy podcięte skrzydła. Nie fruwamy, tylko pełzamy po ziemi. A przecież parę razy już fruwaliśmy. I wznosiliśmy się ponad innych*."


Kiełkowanie - "zapomniane marzenia"

Kto w roku 1989 marzył o tym, że Polska będzie krajem całkowicie wolnym od komunizmu? 

Chwila zastanowienia...

No właśnie! Nie jest prawdą, że nie marzył nikt. Nie jest prawdą, że marzyli wszyscy. Marzyły tysiące, miliony Polaków, tych "z dołu", takich jak ja - zwykłych synów i córek najzwyczajniejszych robotników. Myśleliśmy wtedy "jeszcze tylko jakieś 8 lat... bo ten pierwszy Sejm musi być taki kontraktowy, że połowa komuchów, później jedna kadencja na przywrócenie normalności i żegnaj komuno - będzie jak na zachodzie". Myśleliśmy tak? Konkretnie ja myślałem - Stanisław Nowak - w tamtych czasach 17-latek z Tomaszowa Mazowieckiego. Permanentnie dorysowywaliśmy koronę nad wiszącym w klasie naszym godłem państwowym (ja też - rysowałem kolorową kredą na elektrycznie podnoszonym ekranie, a następnie podnosiłem go do takiego poziomu, aby korona zatrzymała się nad głową Orła Białego). A później była "Nocna zmiana", "wspieranie lewej nogi" przez Wałęsę, dwie kadencje Kwaśniewskiego... I nasze marzenia zostały wykastrowane - zapomnieliśmy o czym marzyliśmy. Post-okrągłostołowi "przywódcy Solidarności" wmawiali nam, że więcej się nie dało, lepiej się nie dało, szybciej się nie dało... bez przejścia przez etap skrajnej nędzy i rozpaczy się nie dało... Zapomnieliśmy. Ja zapomniałem. Aż któregoś wieczoru wracając samochodem z pracy usłyszałem słowa Mateusza Morawieckiego, który przypomniał marzenia swoje i Polaków z roku 1989, że jeszcze tylko kilka lat i będziemy normalnym krajem, podobnym do tych zachodnich. "Zaraz, przecież ja też o tym marzyłem! To i Mateusz Morawiecki, syn Kornela o tym marzył? Czyli było to normalne marzenie nastolatków z tamtych czasów: Mateusza, syna Kornela - inteligenta i twórcy Solidarności Walczącej jak i Stanisława, syna Stanisława i Krystyny - niepozornych robotników z Tomaszowa Maz. Tak, to było wtedy powszechne marzenie może nie wszystkich nastolatków, ale tych wychowanych w tradycji wolnościowej - owszem, jak najbardziej! Jak mogłem o tym zapomnieć?! Na tyle lat! Ale przecież zapomnieliśmy na tyle lat Kornela Morawieckiego - bezkompromisowego przywódcę, który o Polsce całkowicie wolnej od komunizmu marzył już w roku 1968, kiedy mnie jeszcze na świecie nie było, a bezpieka jeszcze nie zdążyła zwerbować tw. Bolka"

Wzrost - "wytresowani w pchlim cyrku"

Czy Centralny Port Komunikacyjny, kolejowe "szprychy" komunikujące cały kraj, masowo użytkowane samochody elektryczne i pensje minimalne rzędu 4000 PLN są czymś realnym i korzystnym, czy przejawem megalomanii? 

Chwila zwątpienia... 

Napisałem artykuł "Co mnie martwi w zapowiedzi podwyżki najniższego wynagrodzenia?"** w którym szukałem drugiego dna tej zapowiedzi w konieczności niwelowania wzrostu kosztów energii elektrycznej narzucanego wzrostem cen emisji CO2. Ale jednocześnie narastał we mnie bunt. Przypomniała mi się edukacyjna bajka o pchlim cyrku, którą w czasach liceum opowiedział mi Tymek (gitarzysta naszej grupy rockowej - też wychowany w duchu wolnościowym). Pewien człowiek łapał pchły i zamykał je w słoiku o cienkich, ledwie widocznych szklankach. Ciągle tresował te pchły obracając słoik zakrętką do dołu, stukając lekko w zakrętkę i waląc nią z całej siły o blat stołu. Pchły przyzwyczaiły się, że zawsze po lekkim wstrząsie nastąpi nieprzyjemne uderzenie, którego można uniknąć podskakując idealnie pionowo na wysokość ciut mniejszą niż wysokość słoika. Później człowiek ten popisywał się sztuczką odkręcając słoik i pokazując karnie podskakujące na jednakową wysokość pchły, z których żadna nie pomyślała nawet o tym, aby podskoczyć wyżej, nie mówiąc już o ucieczce. Od strony fizycznej i biologicznej ta bajka jest bez sensu, bo pchła jest jednym z najbardziej odpornych na przeciążenia stworzeń, więc walenia wieczkiem o stół prawie by nie poczuła.

Ale od strony edukacyjnej... "Czy nie jesteśmy przypadkiem takimi wytresowanymi w pchlim cyrku ludźmi, którzy przyzwyczajeni do życia na niskim poziomie nie są nawet w stanie wyobrazić sobie tego, że ich pensje (licząc w Euro - jedne z najniższych w Europie) mogą wreszcie przeskoczyć pensje Czechów i zbliżyć się do tych zachodnioeuropejskich?" - pomyślałem. "Przecież skoro po zapowiedziach zaostrzenia prawa pracy (Zyta Gilowska - rząd PiS w latach 2005-2007) rynek miał się zawalić i bezrobocie wystrzelić, a było odwrotnie, skoro po wprowadzeniu 500+ miała nas czekać druga Grecja, a jest odwrotnie - zadłużenie kraju względem PKB systematycznie spada i mamy pierwszy projekt budżetu bez deficytu, to czy przez analogię nie jest prawdopodobne, że znów będzie podobnie - przepowiednie Kasandr się nie spełnią i zmiana będzie pozytywnym impulsem dla gospodarki? Więc o co ja się martwię? Dlaczego nie wierzę?" - zastanawiałem się. 

Wykop Skomentuj67
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka