30 obserwujących
225 notek
411k odsłon
3122 odsłony

Za 4 lata znów najważniejsze wybory od 1989r? cz. 1 Czarny scenariusz ku przestrodze

Wykop Skomentuj106

Wczorajszy artykuł podsumowujący wyniki wyborów* zacząłem od słów: "Najważniejsza wiadomość: ryzyko totalnej konfrontacji odroczone". Tak, ta wiadomość jest dla mnie i milionów ludzi chcących normalne żyć w spokojnym i bezpiecznym kraju absolutnie najważniejsza. Nie będzie szału rozliczeń, krwiożercza żądza zemsty zostanie odłożona. Nie będzie politycznych procesów, orania wszystkiego do poziomu "aby znowu było tak, jak było kiedyś", nie będzie "depisyzacji", nie będzie krwawej zemsty za każde wycięte drzewo. Przynajmniej w tej kadencji. 

Wyobraźmy sobie przez chwilę, że wynik wyborów jest inny.

Już podczas odroczonego posiedzenia Sejmu szykująca się do przejęcia władzy opozycja robi cyrk pod pozorem zagrożenia demokracji zwołując jednocześnie napalony rewolucyjnie tłum pod gmach Sejmu. Skąd wiem, że tak by było - bo tak już było, przy Ciamajdanie (wprawdzie zagrożenie było tak "wielkie" że Rysiu skoczył z Joaśką na Maderę... ale show must go on). W pierwszych miesiącach pracy Sejmu powołanych zostaje kilka komisji śledczych mających szukać dowodów na zbrodnie pisowskiego reżimu. Skąd wiem? Dokładnie tak samo było w roku 2007: komisja "naciskowa" i "blidowa" - pierwsza nie znalazła absolutnie nic, druga znalazła "duszną atmosferę" i "niekonstytucyjną konsolidację sił do walki z korupcją", czyli wielkie nic... ale za to jakie były igrzyska przez 4 lata. Zaczyna się "depisyzacja" - już w kilka dni po przejęciu władzy "depisyzacja" mediów, następnie obsadzenie Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego sędziami z "Justiti" według klucza "im bardziej umoczony, tym lepszy: Wojciech Łączewski, Igor Tuleja, Piotr Gąciarek, Ryszard Milewski... Skąd wiem? Opozycja wprost to zapowiada. Następnie ma miejsce podważanie i obalanie za pomocą nowo obsadzonego Trybunału Konstytucyjnego wszystkich ustaw z ostatnich czterech lat, przy medialnej wrzawie, że każda obalona ustawa świadczy o niekonstytucyjności i nagminnym łamaniu prawa przez pisowski reżim. Skąd wiem? Był taki plan już w roku 2008 (ten artykuł trzeba KONIECZNIE PRZECZYTAĆ!!!)**, ale ze względu na to, że do ustaw z roku 2005-2007 za bardzo nie było się w czym przyczepić, bo wtedy rząd PiS działał do przesady delikatnie i skrupulatnie, więc plan został odłożony na później (w roku 2015 hasło "łamania demokracji" pojawia się już w dniu zaprzysiężenia rządu). 

A co z gospodarką? Wynik wyborów wywołuje taką euforię wśród pseudo-pracodawców opierających niegdyś swój biznes na niepłaceniu podatków i składek oraz XIX-wiecznym wyzysku pracowników, że część z nich w dniu ogłoszenia wyników w stanie silnego upojenia alkoholowego woła do swoich pracowników coś w stylu "no, sku...syny zapomnijcie o wynagrodzeniu za nadgodziny, podwyżkach i wypłatach przelewanych regularnie na konto - będziecie zapie...lać, a jak komuś się nie podoba, to ma wypie...lać" (autentyczna sytuacja z października 2007 - nazwy firmy i nazwiska właściciela nie podam, bo już mi publicznie groził nie tylko procesem, ale nawet śmiercią). Oczywiście na początku nie jest tak łatwo, bo niskie bezrobocie uniemożliwia wyzysk, ale stopniowo sytuacja się zmienia. Do największej zmiany dochodzi w momencie ogłoszenia kryzysu - część właścicieli firm uznaje to za dobry moment, aby "przykręcić śrubę" pracownikom. Zaczyna się wymuszanie nadgodzin (najpierw płatnych, później bezpłatnych), wypychanie pracowników najpierw na pseudo-samozatrudnienie, a później do szarej strefy. W małych miasteczkach powstaje sytuacja błędnego koła - bojący się utraty pracownicy pozwalają właścicielom firm na coraz więcej, a ci z kolei pozwalają sobie na jeszcze więcej. Oczywiście nie dotyczy to dużych miast i branż w których trudno zdobyć wykwalifikowanego specjalistę. Wszystkie te zjawiska w połączeniu z rozluźnioną polityką fiskalną powodują dziurę w finansach państwa. Wydatki trzeba ciąć. Oczywiście rząd nie likwiduje programu "Rodzina 500+", ale go "modyfikuje". Najpierw zgodnie z zapowiedziami wiąże wypłacanie zasiłku z pracą przynajmniej jednego z rodziców. To zostaje dobrze przyjęte, więc idzie dalej - wprowadza bardzo rygorystyczne kryterium dochodowe (bez względu na liczbę dzieci). Skąd wiem, że tak zrobi? Dokładnie tak samo zrobił z "becikowym". Wreszcie po kampanii, że "w czasach kryzysu nie stać państwa na utrzymywanie nierobów" wiąże wypłacanie zasiłku z obowiązkiem pracy także drugiego z rodziców lub uregulowania praw alimentacyjnych w przypadku matek samotnie wychowujących dziecko. Oczywiście za spadający poziom życia, rosnące bezrobocie i rekordowo wysoki deficyt budżetowy jest obwiniany rząd PiS, który "w czasach dobrej koniunktury prowadził politykę rozdawnictwa, zamiast oszczędzać na trudne czasy". 

Wykop Skomentuj106
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka