0 obserwujących
36 notek
21k odsłon
  198   0

Ściana

 Nie może nas usypiać przekonanie, zresztą słabo już dziś uzasadnione, że jesteśmy katolickim społeczeństwem i że u nas takie rzeczy nie mogą się zdarzyć. Holandia w latach 50-tych XX wieku, zaledwie dwa, trzy pokolenia temu, była bardzo tradycyjnym i katolickim krajem. Dzisiaj praktykuje legalną eutanazję, dostęp do narkotyków i wiele innych fatalnych pomysłów na wymazanie z ludzi obrazu, na wzór którego zostali stworzeni. Irlandia w latach 80-tych, zaledwie pokolenie temu, zmieniła swoją konstytucję, aby skutecznie chronić nienarodzonych. Dziś ten dzielny naród, który potrafił przez stulecia bronić swojej godności i wiary przeciwko potężnemu okupantowi, poniżył się, jako pierwszy chyba na świecie legalizując aborcję w powszechnym referendum. Wystarczyło trochę więcej pieniędzy, poczucie obyczajowego luzu i umiejętnie wykorzystany kryzys zaufania do Kościoła, aby dwie trzecie głosujących Irlandczyków postanowiło przeskoczyć na drugą stronę Ściany, ze światła w ciemność.

 Można spodziewać się, że tak zwane siły postępu oraz niebagatelne środki finansowe zostaną teraz skierowane przeciwko Polsce. „Runą na nas z morza i z powietrza”- jak powiedział pewien rozczarowany działaniem swojego dowódcy żołnierz w znakomitym skądinąd filmie „Twierdza”. I nie będzie żadnych „kompromisów aborcyjnych”, bo oni, najzwyczajniej w świecie nie mogą znieść, aby w mroku rzucanym przez budowaną wciąż uporczywie Ścianę paliła się choć jedna latarnia. Narody świata mają obowiązek, na własne życzenie, zabijać własne dzieci.

 Czy Bóg wybaczy Europie, która nie chce chronić „braci Jego najmniejszych” ? I czy wybaczy Polsce, jeżeli nie będzie ona gotowa stać się ostatnią latarnią życia na naszym kontynencie ? Nie pytajmy. Zbigniew Herbert ujął najbardziej sensowną odpowiedź zwięźle: „masz mało czasu trzeba dać świadectwo”. I to powinniśmy robić. 24 czerwca w Sanoku odbędzie się jeden z licznych w całej Polsce Marszów dla Życia i Rodziny - to bardzo ważne, publiczne zdarzenie i nie powinno nas na jednym z tych marszów zabraknąć. Ale to nie wszystko. Świadectwo trzeba dawać także co dnia, w naszych mikrośrodowiskach. Wobec wahających się w sprawie zakładania rodziny i przyjmowania nowego życia naszych bliskich. Wobec znajomych czy kolegów z pracy, którym zamiłowanie do rzeczy, wygoda albo złuda nowoczesności przysłoniły nadrzędną wartość życia i miłości. Strona promująca śmierć i samotność będzie doskonale wyposażona, dofinansowana i zorganizowana, jak zawodowa armia. My, broniący miłości, rodziny i życia, jesteśmy bardziej w sytuacji partyzantów, walczących dosłownie o każde domostwo, o każdy próg. Nie wahajmy się. Najmniejsi, najsłabsi bracia Jezusa potrzebują naszej pomocy.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo