11 obserwujących
32 notki
49k odsłon
  2412   0

Reductio ad Hitlerum. Anatomia kłamliwej dyskredytacji Donalda Trumpa. Część I

PB
PB

Niestety od „wynalazku” Goldwina w 1990 roku, jakość debaty publicznej w Ameryce znacznie się pogorszyła. Bez wątpienia ma to związek z postępującą oligarchizacja życia politycznego, niszczeniem kultury chrześcijańskiej i promocją kultury permisywnej oraz postępującym wzrostem wpływu różnorakich antywspólnotowych lobbies z THE lobby na czele. Te środowiska wpływu (ekonomicznego, intelektualnego, „prestiżowego” etc), zwane potocznie establishmentem, jak pokazały wydarzenia z lat 2015-2020, „oddały twarz do prania i przestały się rumienić” (jak powiedział pewien rabin), co wedle klasycznego ujęcia jest jasnym znakiem, iż Republika jest zagrożona. Wstyd bowiem, jak mawiał Cyceron, „w nie mniejszym stopniu powstrzymuje obywateli od przestępstw niż bojaźń”. Chutzpiarski brak wstydu establiszmentu unaocznił m.in. ogromną trudność w radzeniu sobie z utratą kontroli władzy a jednocześnie pokazał silne czy wręcz patologiczne pragnienie jej utrzymania. A ona jak wiemy korumpuje, również mentalnie, co zaowocowało m.in. takimi patologicznymi postawami w debacie jak oszukiwanie, powtarzanie kłamstw, wielkie wyolbrzymianie lub pomijanie sprzecznych informacji, mających na celu rozwinięcie skrajnie jednostronnej narracji i zdyskredytowanie innych. Dodatkowo establiszment wykazał wielką drażliwość lub wręcz agresywność wobec każdego, kto kwestionował lub sprzeciwiał się jego poglądom. W połączeniu z niemożnością dostrzeżenia własnej hipokryzji, podwójnych standardów i podwójnego myślenia oraz jakimkolwiek brakiem dostosowania poglądów, gdy przedstawiane są informacje sprzeczne z jego własnymi przekonaniami dało to niebywale złe świadectwo, dzięki któremu mogliśmy zobaczyć jak „utalentowani, bogaci, mający władzę i media” sprowadzają debatę do „okładania cepem” względnie pałką hitleryzmu, antysemityzmu etc. Dobrze zresztą swego czasu opisała to zjawisko i ten mechanizm była minister izraelskiego rządu w tym wywiadzie:


Donald Trump = Adolf Hitler

W takim klimacie mogliśmy być pewni, iz argument ad hitlerum będzie pojawiał się bardzo często. Głównymi aktorami manipulacyjnej kampanii byli przede wszystkim opinion makers czyli ludzie mediów (publicyści, satyrycy, celebryci), akademii (naukowcy) i życia społeczno – politycznego (głównie przedstawiciele NGO). Na tyle na ile wiem, w te haniebne działania nie byli oficjalnie uwikłani amerykańscy wybrańcy ludu, czyli aktywni politycy, choć dotyczyło to kilku byłych polityków, w tym zagranicznych zagranicznych. Wszyscy wspomniani aktorzy odgrywali swoje role, które były podzielone wedle skali dyfamacyjnego natężenia. Podzieleni byli oni na trzy grupy: „wściekłych” (stojących na pierwszej linii frontu i mówiących wprost iż Trump = Hitler) posługującej się bezpośrednim oszczerstwem. Należeli do niej przede wszystkim ludzie mediów i NGO; „zaniepokojonych realistów” (przekaz Trump nie jest Hitlerem, ale zachowuje się jak Hitler) i wreszcie „sugestywnych myślicieli” (przekaz Trump nie jest Hitlerem, ale może zostać Hitlerem). Ich narzędziem była przede wszystkim sugestia.

Trumpizm – Make America Great Again

Zanim zacznę omawiać konkretne przykłady warto przypomnieć pewne fakty dotyczące Donalda Trumpa. Po pierwsze i najważniejsze, Donald Trump był pierwszym od czasów Kennediego multimilionerem, co oznaczało znacznie mniejsze możliwości wpływu lobbystów na niego. Po drugie, był konsekwentnym przeciwnikiem deindustralizacji USA w wyniku której zyskiwały przede wszystkim Chiny i Meksyk (oraz amerykańskie korporacje i banki znacznie zwiększające swe marże dzięki outsourcingowi) tracił zaś budżet USA , przede wszystkim zaś miliony Amerykanów tracących pracę. Po trzecie, był przeciwnikiem niekończących się wojen, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie. Po czwarte, był orędownikiem kultury chrześcijańskiej („we want God”), przeciwnikiem aborcji etc. Po piąte, był przeciwnikiem niekontrolowanej imigracji nie uwzględniającej realiów społeczno – gospodarczych oraz odbywającej się z naruszeniem prawa amerykańskiego. Po szóste był państwowcem przywiązanym do zasady law & order. Po siódme wreszcie, był orendownikiem pluralistycznej debaty, zgodniej z pierwszą poprawką konstytucji USA i legacy of Founding Fathers. Doprawdy, czy są to „grzechy” uprawniające do porównywania go do ludobójcy, dyktatora, skrajnego rasisty, który wywołał wojnę światową i którego armia wkroczyła zbrojnie do ponad 10 państw...?

image

Priming

Już latem 2015 roku, zaraz po ogłoszeniu Trumpa gotowości do kandydowania dziennikarka Rachela X.Landes z żydowskiego dziennika The Foward przypomniała historię opisaną w Vanity Fair w 1990 roku, w której żona Trumpa (będąca jednakowoż w trakcie sprawy rozwodowej), Ivana, poinformowała, że jej mąż trzymał książkę z przemówieniami Hitlera w szafce obok swojego łóżka.

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale