11 obserwujących
32 notki
48k odsłon
  851   0

Argumentum ad Psychopatum. Anatomia kłamliwej dyskredytacji Donalda Trumpa. Część III

PB
PB

Swoistym causa finita był argument „nie do odparcia” czyli „Ortodoksyjni Żydzi mają 613 przykazań a ty możesz złamać wszystkie, aby uratować życie...”. John Gartner pozostał gwiazdą i frontmanem „przemysłu (psycho) pogardy” działającym 24/7 przez wszystkie lata prezydentury Donalda Trumpa. Występował na wszelkich możliwych łamach, gościł we wszelkich możliwych studiach (od największych stacji po youtubowych influenserów) wreszcie jego bardzo aktywna w social mediach inicjatywa była koproducentem arcyprzewrotnego filmu dokumentalnego (podczas oglądania którego poczułem „zapach siarki”) o dość wymownym tytule „Unfit. Psychology of Donald Trump”. Rzecz jasna w tym show nie mogło też zabraknąć „naukowej podbudowy” czyli (auto) promocji jego książki o jakże (również w kontekście „goldwaterowskim”) znamiennym tytule i charakterystycznej okładce:

image

Do tego bezprecedensowego ataku, oprócz lekarzy różnych profesji składających swój podpis w ramach akcji „Duty to warn”, dołączyli się również wysokiej klasy (ale zdaje się, że niemoralnej...) specjaliści wydając w 2017 roku książkę pt. The Dangerous Case of Donald Trump. 27 psychiatrów, psychologów, ekspertów od zdrowia psychicznego i psychoanalityków opublikowało tam swoje przemyślenia. Na podstawie wypowiedzi i zachowań Donalda Trumpa poszczególni eksperci postawili odpowiednie diagnozy: socjopata, paranoik, patologiczny narcyz, człowiek o trwałej utracie kontaktu z rzeczywistością, nałogowy kłamca, niezrównoważony psychicznie, człowiek o głębokiej emocjonalnej niestabilności. Eksperci rzecz jasna byli zgodni co do tego, że stan psychiczny prezydenta stanowił oczywiste i realne zagrożenie (clear and present danger – określenie zaczerpnięte z dyskursu bezpieczeństwa państwa) dla całego narodu i dobrostanu jednostek. Nie mieli też żadnych wątpliwości, iż prezydentura Trumpa „spowodowała, nie mające precedensu, skutki dla zdrowia psychicznego w kraju i poza granicami”; jego „szaleństwo” udziela się innym. Następuje wzrost poziomu przemocy w szkołach, rośnie ilość przypadków molestowania seksualnego.”

Szereg zarzutów związanych m.in. z naruszeniem zasady Goldwatera redaktorka książki Dr Bandy X. Lee odparła słowy „że to wszystko zależy od tego, czy naukowcy wspierają nadużycia władzy przez państwo, czy też stawiają im opór. Jeśli – argumentowała – zaprasza się nas do współpracy z państwowymi programami, naruszającymi prawa człowieka, to naszym etycznym obowiązkiem jest odmówić. Jeśli jednak widzimy, że „władza państwowa jest nadużywana przez osobę na wysokim stanowisku, będącą niezrównoważoną psychicznie, to obowiązkiem specjalistów jest uświadomienie tego opinii publicznej i podzielenie się z nią specjalistyczną wiedzą”. A zatem znów subiektywnie rozumiane „prawa człowieka” (jak należy się domyślać chodzi o nielegalnych imigrantów zaś w szerszym aspekcie multikulturalizowanie Ameryki) były podstawą do iście rewolucyjnego podejścia ignorującego tradycję, dobre obyczaje oraz środowiskowo-zawodowy etos.

Oczywiście sama książka, cóż za niespodzianka, stała się bestselerem amerykańskiej Gazety Wyborczej czyli NYT zaś problematyka mogła liczyć na ciepłe przyjęcie mediów głównego nurtu z transmisjami konferencji jej poświęconej w ogólnostanowych amerykańskich TVNach włącznie.

O liczbie tych wszystkich publikacji nie ma co nawet wspominać, gdyż zajęłoby to kilka tomów. W każdym razie zarówno inicjatywa Johna Gartnera, jak i B.Lee zadziałały jako pudło rezonansowe, które zachęciło niezliczone tabuny pseudopsychiatrów i psychologów do swoich mniej lub bardziej poważnych publikacji, które Czytelnik może znaleźć choćby tu

Zasada nr 7. Oddal się od źródła informacji (+„it must be doctored”)

Jeśli chodzi o aspekt ściśle socjotechniczny to kampania „na psychopatę” była zorganizowana wedle klasycznych prawideł kampanii dezinformacji. Inicjatorzy wprowadzili pożądaną problematykę w główny obieg informacyjny z dala od siebie, opierając się na autorytecie naukowców.

Z stosunkowo najtrudniejszymi przeciwnościami etycznymi i formalnymi (zasada Goldberga i stanowisko APA) „poradzono sobie” odwołując się do szantażu emocjonalnego bazując na „imigranckich prawach człowieka” oraz „pałce antysemityzmu”.

Te w sumie mało wyszukane operacje miały za zadanie wprowadzenie na poziom „masowej oczywistości percepcyjnej” rzekomych problemów zdrowotnych Trumpa zaś na poziomie ściśle erystycznym w takiej „debacie” miały za zadanie ograniczyć pole wyboru między psychopatą a „głupim fiutem”. W tak iście naukowy sposób „bronili” Trumpa „eksperci” w „dyskusjach” czego dobrym przykładem są m.in. słowa dr Allena Francesa z Duke University: „Napisałem kryteria dla narcystycznego zaburzenia osobowości. Trump ich nie wypełnia. Jest okropną osobą i klasycznym schmuck (w jidisz wulgarne określenie na penisa), ale nie jest chory psychicznie”

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale