11 obserwujących
32 notki
48k odsłon
  1294   2

Muzeum Holocaustu i jego 14 wczesnych oznak faszyzmu: Nacjonalizm (I)

PB
PB

Słusznym zatem wydaje się odwoływanie do kategorii narodu w najszerszym jego rozumieniu w związku z dwoma fundamentalnymi wydarzeniami dla jego formacji tj. przyjęcia Chrztu Polski oraz koronacji pierwszego króla Polski, jak czynił to chociażby święty in spe kardynał tysiąclecia Stefan Wyszyński, kiedy w 1966 roku mówił: „Dla nas po Bogu, największa miłość to Polska! Musimy po Bogu dochować wierności przede wszystkim naszej Ojczyźnie i narodowej kulturze polskiej. Będziemy kochali wszystkich ludzi na świecie, ale w porządku miłości. Po Bogu więc, po Jezusie Chrystusie i Matce Najświętszej, po całym ładzie Bożym, nasza miłość należy się przede wszystkim naszej Ojczyźnie, mowie, dziejom i kulturze, z której wyrastamy na polskiej ziemi. I chociażby obwieszczono na transparentach najrozmaitsze wezwania do miłowania wszystkich ludów i narodów, nie będziemy temu przeciwni, ale będziemy żądali, abyśmy mogli żyć przede wszystkim duchem, dziejami, kulturą i mową naszej polskiej ziemi, wypracowanej przez wieki życiem naszych praojców.”

Odnośnie zaś koronacji, podobnież uchwyca istotę rzeczy nasz święty in spe, kiedy mówi „Przypomina mi się tak wspaniale przedstawiony w powieści Gołubiewa „Bolesław Chrobry” i Parnickiego „Srebrne orły” fragment. Oto cesarz Otto III kusi Bolesława Chrobrego, czyni go patrycjuszem rzymskim i chce go ściągnąć do Rzymu. Ale król nie dał się wyciągnąć z Polski, z ubogiego Gniezna, na forum rzymskie. Został w swoim kraju, bo był przekonany, że jego zadanie jest tutaj. Naprzód umocnić musi swoją ojczyznę, a gdy to zrobi, pomyśli o innych, o sąsiadach.” Choć oferta chyba jednak była jedynie fikcją literacką, to jeśli popatrzeć na fakty historyczne, to przecież koronacja Chrobrego niejako wbrew Cesarzowi, miała swe źródła w faworyzowaniu przez tego ostatniego swoich ziomków, zamieszkujących strony cesarskie, mówiących w języku cesarza, ludzi „innej narodowości”. Te okoliczności wyrażają istotę rzeczy konstytutywną dla powstania narodu polskiego tj samostanowienia. Tak o tym fenomenie pisał prof. Chodakiewicz „Samostanowienie narodów napędza nacjonalizm. Bez tego nie ma impulsu, aby uznać, że wolność czy niepodległość zbiorowości zwanej „narodem” jest warunkiem sine qua non, aby taki byt istniał i prosperował. Naród jako organizacja nie ma sensu bez masowego poparcia dla takiego bytu. Nacjonalizm jest bowiem ideologią kolektywistyczną. Oznacza organizację społeczeństwa według zasady wspólnoty języka, obszaru geograficznego, kultury, religii i historii. Nacjonalizm uzewnętrznia się przekonaniem, że ze wspólnoty tradycji, instytucji i wierzeń wynika pewna możliwa do zdefiniowania wspólnota interesów. Zapewni ona harmonijny rozwój wewnętrzny narodu, chociaż nie musi być przyczyną konfliktu zewnętrznego z narodem ościennym.”

Jednocześnie taki impuls ideowy jest w stanie wytworzyć ustrój społeczny, który jest ustrojem umiarkowanie indywidualistycznym, merytokratycznym i hierarchicznym. Ale jednocześnie sprzyja spójności i jednolitości kulturowej i etnicznej społeczeństwa. W takim społeczeństwie klasy społeczne mogą współżyć względnie harmonijnie istnieją bowiem dodatkowe mechanizmy ograniczające skrajny indywidualizm członków elity. Silna tendencja do tworzenia tego typu społeczeństw istniała na zachodzie przynajmniej od średniowiecza, choć wiele jego elementów można odnaleźć już w klasycznych cywilizacjach, jak np. republika rzymska. Od schyłku cesarstwa rzymskiego ideał hierarchicznej harmonii jest rdzeniem programu społecznego Kościoła Katolickiego i w najwyższej postaci został urzeczywistniony w średniowieczu, również w Polsce.

Podsumujmy zatem najważniejsze kwestie. Początek rozwoju narodu polskiego i idei porządkującej jego rozwój tj. nacjonalizmu a tym samym proces rozwoju polskiej narodowości jest ścisle powiązany z chrztem polski i powstaniem państwowości polskiej , które współkształtowała ludzi znad wisły do tego stopnia, iż postanowili być Polakami bez suwerennej państwowości i będąc poddawanym szykanom religijnym. I choć naród taki nie był etniczny (w sensie najściślejszym, bowiem w szerszym ujęciu jednak zbliżał ludzi z bliskich sobie okolic geograficznych i w pewnym sensie kulturowych – Gente Ruthenus, natione Polonus), zaś tylko jego część miała prawa i przywileje polityczne, możemy przyjąć, iż w całym królestwie do pewnego stopnia, każdy mieszkaniec historycznej Polski identyfikował się z podobnymi sobie (zwłaszcza w wymiarze religijnym) oraz z monarchą jako emanacją i symbolem systemu.

Brak monarchy i państwowości polskiej przez ponad wiek tylko potwierdził siłę tej identyfikacji. Determinacja w jej utrzymaniu wynikała nie tylko z sentymentów, ale również z przekonania, iż model w którym rządzą daną wspólnotą ludzie organicznie z nią związani, nie zaś niejako przysłani z zewnątrz jest dla wspólnoty najlepszy. Jest zgodny z porządkiem rzeczy, zdrowym rozsądkiem, zaś wierzący dodali by i wolą Boga. Skoro przy Bogu jesteśmy raz jeszcze oddajmy głos kard. Wyszyńskiemu, który tak ujmował kwestię pomyślności nas wszystkich: „Jakże wielka jest więc odpowiedzialność za nasze miejsce tutaj i za wypełnienie wszystkich obowiązków, które ciążą dziś na Narodzie polskim. Abyśmy jednak mogli wypełniać swoje zadania, niezbędna jest suwerenność narodowa, moralna, społeczna, kulturalna i ekonomiczna! Każdy Naród pracuje przede wszystkim dla siebie, dla swoich dzieci, dla swoich rodzin, pracuje dla swoich obywateli i dla własnej kultury społecznej. A chociaż dzisiaj tak jest, że pełnej suwerenności między narodami powiązanymi różnymi układami i blokami nie ma, to jednak są granice dla tych układów, granice odpowiedzialności za własny Naród, za jego prawa, a więc i za prawo do suwerenności.”

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale