11 obserwujących
32 notki
50k odsłon
  456   0

Prof. Wolniewicz antysemitą? Anatomia dyskredytacji. Część II

PB
PB
Zarzucający prof. Wolniewiczowi antysemityzm, liczyli i liczą, że będziemy jako Polacy, na skutek wieloletniego zniewolenia (nazistowskiego, komunistycznego i “patologiczno-transformacyjnego” mówiąc prof. Kieżunem) stawiać interes Żydów ponad nasz własny. Tym samym, że w jakimś sensie dopuścimy się zdrady.

Profesor nie uważał, aby w interesie Polski było odbudowywanie licznej diaspory, wykorzystującej fakt, iż wśród części Polaków, płynie, mniejsza bądź większa, cząstka krwi żydowskiej. Był za ich pełną asymilacją na wzór części frankistów z XIX w. Inkorporację Polaków żydowskiego pochodzenia do polskiej wspólnoty uważał za całkowicie naturalną I pożądaną pod warunkiem wszak, jej pełności (I ich lojalności). A to, że do działań wykluczających takową dochodzi I organizacje żydowskie inwestują w to spore pieniadzę, nie ulegało dla Profesora wątpliwości, bo dotyczyło twardych danych I faktów. “Wysocy rangą członkowie społeczności żydowskiej szacują, że wśród 38 milionów obywateli Polski jest obecnie 30 000 Żydów, w porównaniu z 10 000 w 2007 r. – i twierdzą, że może być jeszcze więcej osób nieświadomych swojego pochodzenia. „Tysiące ludzi krąży po Polsce z żydowskimi korzeniami, o których wciąż nie wiedzą”, mówi Ornstein, szacując, że może ich być nawet 100 000. Wśród wydarzeń i warsztatów JCC Kraków oferuje teraz usługi genealogiczne, które pomagają ludziom odnaleźć ich żydowskie korzenie...” pisał w TIME dziennikarz opisujący obecny stan faktyczny w omawianej problematyce...

Uważał to zjawisko za niekorzystne, gdyż nie uznawał „podwójnej lojalności”. W „Ksenofobii i wspólnocie” wraz z prof. Zbigniewem Musiałem pisał m.in. „Narodowość człowieka – tak samo jak jego charakter – jest empiryczna (jak ujął to doc. Urlich Schrade). To znaczy, ze w wątpliwym wypadku tego, jakiej sam jest narodowości, człowiek dowiaduje się dopiero z własnego zachowania. ...Narodowość jest empiryczna w tym znaczeniu, że pokazuje ją definitywnie dopiero chwila próby: sytuacja gdy dwie wspólnoty stają przeciw sobie w istotnym konflikcie interesów.”

Zresztą, do takiego postrzegania tego zjawiska, zachęcało go szereg empirycznych świadectw polskich Żydów, którym niejako „na siłę” polscy filosemici, często szukający „łatwego grosza”, chcieli dorobić polską tożsamość. Oddajmy głos jednemu z nich, p. Lejba Folgemanowi, mr. middle man czasów „patologicznej transformacji”:

„Ja nie mam żadnego problemu z tożsamością ani z tego typu kwestiami chociaż ja nie należę do tej tożsamości do której panowie (Polacy) należycie. ...Jestem Żydem przede wszystkim. To jest to czym ja jestem w świecie...Bycie Żydem to jest wszystko, to jest światopogląd, to jest jakby wspólnota pamięci, wspólnota przeznaczenia, wspólnota celu i to jest dla mnie, jako agnostyka, mniej istotne czy tak było, czy tak nie było, to w pewnym momencie na górze Synaj spotkał się Bóg z Mojżeszem, czy tak było czy my sobie tak po prostu to ustaliliśmy, dla mnie to jest mało ważne. I ustaliliśmy pewne rzeczy i te rzeczy to jest to co mnie obowiązuje (…) Jestem obywatelem świata, ale jeśli chodzi o moja przynależność obywatelską to Ameryka, jeżeli chodzi o przyszłą przynależność obywatelską to Izrael, bo ja tam tam zamierzam wylądować (…) Polska jest dla mnie krajem w którym pracuje, w którym spełniam się w ciekawy sposób (…) Ja nie muszę być częścią tego, co tu tworze. Polacy bardzo często obrażają się kiedy nadają mi ten honorowy tytuł „Ty jesteś Polakiem” a ja mówię, że nie jestem Polakiem. To jest bardzo wspaniała rzecz być Polakiem, ale ja nie jestem Polakiem, ja jestem Żydem. Mieszkam w Polsce, bo tak się zdarzyło ...Polak to jest ten który przynależy do tej kultury (w takim sensie antropologicznym) i do tych wartości, które choć w minimalnym stopniu składają się na to co jest polskie (…) kapitał ma narodowość, bo ten kapitał do kogoś przynależy. A ten do kogo przynależy myśli w taki czy inny sposób, ma takie zachowania czy lojalności...”


Profesor Wolniewicz nie uważał rozbudowy na terytorium Polski jakiejkolwiek mniejszości narodowej o zewnętrznych, prymarnych lojalnościach za rzecz pożądaną. Tym bardziej w sytuacji, kiedy ta mniejszość, jak w przypadku Żydów, wykazuje dużą żywotność i aktywność w przejmowaniu strategicznych zasobów cybernetycznych Polski, co pozwala dekonstruować podstawowe idee polityczne (naród, religia) decydujące o sile wspólnoty. Stwierdzał nad wyraz oczywisty fakt, iż rządzenie Polską przez jakąkolwiek mniejszość narodową nie jest zgodne z polskim interesem narodowym. A to, że Żydzi stanowią niestandardową mniejszość narodową tzn. mniejszość, która stara się przeformatować kulturę krajów, w których funkcjonuje. Z całą pewnością Profesor zgodziłby się z uwagą prof. Kevina Macdonalda, który w klasycznej dla tego tematu pozycji “Kultura krytyki” pisał: „I Żydzi, i zamorscy Chińczycy, są wysoce inteligentni i przedsiębiorczy, lecz zamorscy Chińczycy nie uformowali wrogiej kulturalnej elity w krajach Azji południowo-wschodniej, gdzie głównie się osiedlili i nie koncentrują się na posiadaniu mediów czy konstruowaniu kultury. Nie czytamy o chińskich ruchach kulturowych propagowanych w liczących się uniwersytetach i organizacjach medialnych, które poddają tradycyjną kulturę południowo-wschodnich Azjatów i anty-chińskie odczucia radykalnej krytyce, czy o chińskich organizacjach prowadzących kampanię na rzecz usuwania rodzimych symboli kulturowych i religijnych z miejsc publicznych”. Sam kwestie relacji miedzy narodowa większością a mniejszością ujmował w “Ksenofobii i wspólnocie” w następujący sposób: “Jeżeli stosunek ten ma się układać dobrze, obie strony muszą spełnić pewne konieczne a niełatwe warunki. Dla większości – wyrozumiałość i duża tolerancja wobec mniejszości: nie wściekać się o byle co. Dla mniejszości – wielka powściągliwość i takt wobec większości: nie prowokować ich bez absolutnej potrzeby.”

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale