48 obserwujących
335 notek
375k odsłon
  319   3

Łuskanie cebuli. Pięciolatka neopandemii

#prawo cytatu
#prawo cytatu

Myślę jednak, że decydującą rolę w sposobie odnoszenia się opinii publicznej do propozycji szczepień antykowidowych odgrywają coraz częstsze, więc bulwersujące wiadomości o niepożądanych odczynach poszczepiennych, tzw. NOP-ach. Płyną one zarówno ze świata, jak i z własnych krajowych kręgów środowiskowo-rodzinnych. Problemy z krzepliwością krwi, zapalenia mięśnia sercowego u coraz młodszych ludzi, którzy w zasadzie w ogóle nie są zagrożeni tą infekcją lub przechodzą ją bardzo lekko. Zdarzają się zaburzenia neurologiczne, to tak na bieżąco... Ale specjaliści nie od dziś ostrzegają, że preparat z messengerem RNA (mRNA) może doprowadzić do rozstroju układu odpornościowego człowieka, a konsekwencji do groźnych schorzeń autoimmunologicznych. Część fachowców-mikrobiologów ostrzega też przed możliwością ubezpłodnienia, to nie są błahe sprawy. Tym bardziej że nie wiedzieć czemu, nasz kraj postanowił wziąć udział w eksperymencie testowania preparatu Pfizera na maleńkich dzieciach.

Nie można pomijać aspektu ostatecznego: coraz częściej dochodzą, choć niekolportowane, lecz raczej dementowane przez oficjalne media wiadomości o NOP-ach definitywnych. Niemałą rolę odegrała tu wiadomość sprzed kilkunastu tygodni o swoistym osiągnięciu greckiej służby zdrowia, która pewnego wiekowego Hellena zdążyła zaszczepić na osiem minut przed śmiercią. Inne przypadki szczepienia starszych, schorowanych osób też okazywały się ulgą dla systemów zabezpieczenia społecznego. Ale sam wiek o niczym nie przesądza: z dwóch (29 i 39 lat) zaszczepionych zaraz po dyżurze pielęgniarek austriackich udało się uratować tylko młodszą.

Przypadek dwóch polskich VIP-ów też mocno daje do myślenia. Owszem, ten starszy i schorowany przez rok żył ostrożnie i unikał kontaktów, prowadząc wszakże dość niezdrowy tryb życia, ale już drugi – mężczyzna w sile wieku, wysportowany, aktywny, pełen wigoru, otoczony gromadą przyjaciół... I obaj, tak przecież różni, nie zdążyli osiągnąć pełnej odporności po drugiej dawce szczepionki. Wprawdzie minister Niedzielski stale przekonuje, że szczepienia są bezpieczne, a korzyści z nich wciąż przewyższają ryzyko, ale tym dwóm już tego powiedzieć nie zdoła.  

Ruletka z patogenem
Świat zaczyna się oswajać z tezą, że SARS-CoV-2 to laboratoryjny konstrukt, ale to jeszcze nic. Trzeba będzie przełknąć info, że wirus jest koprodukcją amerykańsko-chińską. Chiński aport białka kolca (Spike) i wykonanie w Instytucie Wirusologii w Wuhan (Wuhan Institute od Virology – WIV), natomiast technologia zasadniczo ze Stanów (Chapel Hill), podobnie jak finansowanie federalne (via EcoHealth Alliance Petera Daszaka) oraz prywatne (z fundacji B&M Gatesów). Ale i to jeszcze nic takiego, następna łuska cebuli wiąże się z odpowiedzią na pytanie, czy wirus uciekł z laboratorium, czy też niekoniecznie. I tu już przyjdzie uronić parę łez...

W międzynarodowej komisji badającej działania chińskich władz po stwierdzeniu problemów z wirusem ważną rolę odgrywał pewien Walijczyk o ukraińskim nazwisku. Tak, ten sam Peter Daszak, który przepompował do Wuhan sporo środków z kieszeni amerykańskich podatników. A mógł to robić, bo był w dobrej komitywie z Anthonim Faucim oraz Billem Gatesem. Tym Gatesem, który poza kupowaniem ziemi uprawnej w USA oraz ludycznymi przelotami z Jeffreyem Epsteinem, od pewnego czasu sporo inwestował w przemysł farmaceutyczny. Bo szczepionki – sam się tak kiedyś wyraził – dają znakomite przebicie finansowe.

Zbyt fantastyczna teoria spiskowa? Czy ja wiem... Wbrew pozorom, części amerykańskich plutokratów, takich jak Gates czy Zuckerberg, może być blisko do totalizujących władz Pekinu, a całkiem dobrym łącznikiem między nimi może okazać się zaktualizowana do obecnego stulecia wersja ideologii komunistycznej, która znalazła sobie w świecie przyczółki dość dziś od Kremla odmienne. Jak widać, krąg zainteresowanych się zacieśnia, może więc warto zastanowić się nad dalszym forsowaniem planu powiększania ogromnych już zasobów nieszczerego Billa G. i pomyśleć o dalekosiężnych konsekwencjach „wyszczepienia” niesprawdzonymi preparatami wszystkich Polaków.

Dziś leżą na stole dwie hipotezy, obie zakładające, że mamy do czynienia z bronią biologiczną. Według jednej, tylko zaszczepieni przetrwają uderzenie wzmocnionym wariantem konstru-wirusa. Hipoteza druga głosi, że tej nowej poprawionej czy zremasterowanej wersji patogenu nie przetrwają właśnie osoby zaszczepione, którym mRNA zdemoluje układ odpornościowy. Gdyby któraś z tych hipotez miała okazać się prawdą, to optymalna pozostaje strategia pół-na-pół.  
 
Waldemar Żyszkiewicz 
   
(27 czerwca 2021)


pierwodruk: Obywatelska. Gazeta im. Kornela Morawieckiego nr 248, 2 – 15 lipca 2021

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale