77 obserwujących
263 notki
208k odsłon
  325   0

Przebić mur

Dobitnie pokazała to poprzednia kadencja Prawa i Sprawiedliwości. Zmieniono skład „Radiokomitetu”, mianowano Wildsteina szefem TVP, a że był mało sterowalny, to szybko wymieniono go na Andrzeja Urbańskiego, który nie dość, że nie ruszył różnych przyrośniętych do państwowej telewizji „złogów”, to jeszcze ściągnął na Woronicza Tomasza Lisa na gwiazdorskim kontrakcie. Pięknie. Dziś już po tamtych medialnych triumfach, które sprowadzały się do tego, że przez moment w mediach publicznych zapanował pewien pluralizm, nie ma już śladu, a ekipa z nowego rozdania wycięła „pisowców” go gołej kości.

Tak więc należy zadać obecnej opozycji kluczowe pytanie: jaki jest ich plan wobec ładu medialnego panującego w Polsce? Oczywiście, zakładając optymistycznie, że PiS w ogóle takowy plan posiada.

IV. Ludzie

No i wreszcie - ludzie. Mamy profesjonalistów zdolnych poprowadzić „naszą” telewizję do sukcesów? Mamy? Pragnąłbym tu przypomnieć casus Telewizji Familijnej S.A., która za czasów AWS-u stworzyła na bazie franciszkańskiej Telewizji Niepokalanów telewizję „Puls”. Finansowanie zapewnili państwowi giganci – PKN Orlen, KGHM, Polskie Sieci Elektroenergetyczne, PZU. Do tego jeszcze Prokom Ryszarda Krauzego. Wydawałoby się, że są to wymarzone warunki startowe – bogaci i hojni inwestorzy, „nasi” ludzie, konserwatywny przekaz, ciekawa oferta programowa („Wydarzenia” Rymanowskiego, „Raport Specjalny” Łęskiego, „Studio otwarte Cybernetyki 7” Pospieszalskiego) trafiająca w prawicowy, niepodległościowy target... I klapa.

Nie tylko dlatego, że do władzy doszło SLD, a później wycofał się Prokom. „Nasi profesjonaliści” z pampersowej ekipy szastali kasą jak szaleni, w sumie przeputali 200 milionów na sprzęt który pożyczał od nich nawet Polsat do transmisji mundialu w Korei i Japonii, na rozbuchane studio, drogie produkcje, na pensje, na Manna i Maternę... Wszystko głównie z pieniędzy publicznych – czyli od wymienionych wyżej spółek Skarbu Państwa. Był budżet? Był. Była wola polityczna by stworzyć ogólnopolską telewizję? Była. Byli tzw. „nasi ludzie”? O, jeszcze jak byli i oni akurat na tym biznesie nie zbiednieli.

Co zostało? Poza fenomenalnym, autorskim „formatem” Pospieszalskiego, który trafił później do TVP pod nazwą „Warto rozmawiać”, został jedynie smród bankructwa, długów, roszczeń, pretensji i syndyk masy upadłościowej. Z tego co wiem, postępowanie upadłościowe trwa do tej pory. Z „czołgu” rozbijającego mur został dymiący wrak zniszczony w znacznej mierze przez własną załogę.

***

Kończąc, chciałbym zastrzec, że nie deprecjonuję z góry nawoływań pani Ewy Stankiewicz o stworzenie „czołgu” rozjeżdżającego gąsienicami reżimowy porządek panujący w mediach III RP. Warto jednak wyciągnąć wnioski z dwóch poprzednich prób jego skonstruowania – za czasów AWS-u oraz Prawa i Sprawiedliwości. W ogromnej mierze zależy to od polityków na których nasz wpływ jest ograniczony. Czy mieści się to w ich kalkulacjach? Czy będą potrafili to zrobić? Próbowali już dwa razy. Czy trzecie podejście będzie udane?

Między „drugim obiegiem” opartym o wolontariat i internet, a profesjonalnymi mediami tradycyjnego typu nie musi być sprzeczności – oba rodzaje działań mogą się znakomicie uzupełniać, choć nie ukrywam, że bliżej mi do filozofii zaprezentowanej przez przedstawicieli mediów internetowych – Budynia78, Mateusza Dzieduszyckiego, czy MarkaD, który na tym samym panelu mówił, że zamiast „czołgu” wystarczą małe mrówki. Sam zresztą napisałem coś podobnego w mojej analizie „Drugi Obieg 2.0”:„Drugi Obieg 2.0 - te wszystkie pozornie słabe i rozproszone inicjatywy - są jak rój. Można utłuc jedną czy drugą pszczołę, ale koniec końców rój zawsze wygrywa.” Co niniejszym poddaję pod rozwagę.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: Niepoprawne RadioPL

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale