Bazgroły grafomana
Pogański kraj, pogańskie obyczaje
3 obserwujących
8 notek
15k odsłon
  1059   2

Dalsze losy Czterech Pancernych cz.VI. Franek Wichura

Franek Wichura, jak pamiętamy z serialu, był kierowcą wojskowej ciężarówki, „ królem kazachstańskich szos”. Do Kazachstanu trafił z rodzinnej podlwowskiej wsi po tym jak ukraińscy sąsiedzi zadenuncjowali go do miejscowej komendantury NKWD. Z Kazachstanu wyjechał po amnestii do Wojska Polskiego i przejechał cały szlak bojowy aż do Berlina. W filmie pragnął zostać członkiem załogi „Rudego”, ale za duszno mu było pod pancerzem, ciągle zakładał się ze wszystkimi o beczki benzyny, bo po wojnie chciał założyć firmę transportową. Do swej wioski po wojnie już nie wrócił. Gdy Wichura dziarsko jeździł ciężarówką, podczas wyzwolicielskiego pochodu Armii Czerwonej przez Europę, Stalin nakreślił w Jałcie powojenne granice Polski i wieś Wichury znalazła się w Ukraińskiej Socjalistycznej Republice Ludowej. Nie miał jak wrócić, ale też nie było, do czego: ukraińscy siepacze spod znaku Bandery w ramach czystek etnicznych spalili wieś, starego ojca i matkę zamordowali przybijając drewnianymi palami do ziemi a ciężarną siostrę po kilkukrotnym zgwałceniu ukrzyżowali na drzwiach stodoły.

Jak większość Polaków ze Lwowa Wichura wylądował we Wrocławiu. Firmy transportowej Franek nie założył, bo ludowa władza nie przewidywała w nowej, socjalistycznej rzeczywistości firm prywatnych. Pozostał kierowcą w wojsku. Z Wrocławia przeniesiono go wkrótce do Legnicy gdzie towarzysze radzieccy ulokowali koszary Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej- największego ruskiego garnizonu w podbitej Polsce. Tu okazało się, że kierowca LWP to fucha lepsza niż właściciel firmy transportowej. Wichura handlował z ruskimi, czym się dało: za ropę, której mieli brud, dawał im wódkę i spirytus tak niezbędny do egzystencji czerwonoarmistów. Miał dostęp od służbowej ciężarówki, którą wypożyczał szabrownikom plądrującym poniemieckie miasteczka na Dolnym Śląsku. Dorobił się fortuny i w końcu z sentymentu kupił willę w Lwówku Śląskim, niewielkim, cichym miasteczku zamieszkałego obecnie przez repatriantów z Kresów, którego spokój mąciły od czasu do czasu waśnie dwóch przybyszów zza Buga- Kargula i Pawlaka.

Operatywnego Franka, który miał kontakty z żołnierzami radzieckimi i polskimi, potrafił wszystko załatwić, wzięła szybko pod lupę Informacja Wojskowa. W zamian za donosy oficer prowadzący obiecał przymknąć oko na lewe interesy Wichury. Franek się zgodził i wiodło mu się doskonale. Ożenił się, płodził dzieci. Mimo zmian ekip rządzących garnizon stał dalej a Informacja Wojskowa też miała się dobrze. Na emeryturę przeszedł gdzieś za Gierka i w końcu zrealizował marzenie młodości- stał się prywatnym przedsiębiorcą transportowym. Już nie w mundurze, ale w koszuli w kwiaty, ze złotym łańcuchem na siwiejącej klacie i sygnetem na palcu, w Mercedesie 123 ( takim samym, jakim jeździł Gustlik w Niemczech) Wichura stał się lokalną szarą eminencją. Znał wszystkich i wszyscy go znali. W końcu, były frontowiec i człowiek powszechnie szanowany w został członkiem Rady Narodowej w swoim miasteczku.

Koniec biznesu Franka Wichury obwiesił ostatni pociąg, którym w 1993 roku żołnierze Armii Czerwonej opuszczali Polskę. Wichura zmarł rok później. Miał 76 lat.


Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura