9 obserwujących
48 notek
72k odsłony
  252   0

Bycie chrześcijaninem/chrześcijanką we współczesnym świecie.

Antychryst – fragment fresku Luki Signorelliego „Kłamstwa Antychrysta”
Antychryst – fragment fresku Luki Signorelliego „Kłamstwa Antychrysta”

"Współczesne społeczeństwo jest w trakcie formułowania antychrześcijańskiego credo, a jeśli ktoś się mu sprzeciwia, jest karany przez społeczeństwo ekskomuniką."

"To znak duchowej siły Antychrysta. Dzisiaj ten, kto mu się sprzeciwia jest ekskomunikowany ze społeczeństwa. To samo odnosi się do aborcji i tworzenia istot ludzkich w laboratorium."

Benedykt XVI, emerytowany papież, w rozmowie z niemieckim dziennikarzem Peterem Seewaldem w jednym ze swoich nielicznych wywiadów po swojej abdykacji... której powody dla wielu powoli stają się coraz jaśniejsze.

https://www.polskieradio24.pl/5/1223/Artykul/2503488,Znak-duchowej-sily-Antychrysta-Benedykt-XVI-o-malzenstwach-homoseksualnych-i-aborcji


Bycie chrześcijaninem we współczesnym świecie, a przynajmniej w tym, który uważa się za cywilizowany, przestało mieć już jakiekolwiek wyższe znaczenie. Samo chrześcijaństwo w tym barbaryzowanym na nowo świecie jest postrzegane coraz bardziej jako pusta i nieżyciowa nauka stworzona przez jakichś prymitywnych starożytnych rybaków, którym znudziło się łowienie ryb i postanowili zająć się mamieniem swoich współczesnych jakimiś teoriami o miłości bliźniego, równości wszystkich wobec Boga, braterstwie i wzajemnej miłości i poszanowaniu, i w dodatku jeszcze jakimiś fantastycznymi teoriami (dzisiaj by się rzekło: fanatycznymi) o jakimś zmartwychwstaniu (sic!), życiu wiecznym i szczęśliwości u boku swego Stwórcy. Omamieni tymi bezczelnymi teoriami pierwsi chrześcijanie ginęli za nie i w imieniu ich głosiciela, który był na tyle nierozgarnięty, że pozwolił się zabić, a mógł przynajmniej wowołać jakieś powstanie przeciwko tyranii cezarów... co tylko   przyspieszyłoby późniejszy upadek Jerozolimy, a my nadal żylibyśmy pod władzą tych lub innych cezarów, tego czy innego Rzymu. Obserwując jednak to, co zaczyna się dziać teraz, wobec tego całego zbiorowego i już w zasadzie przymusowego zapominania o tym, skąd wyszliśmy i dokąd zmierzaliśmy, i powracaniu wręcz do starożytnego prawa cezarów chociażby wobec nienarodzonych, zastanawiam się czy nasz świat tak wiele różni się od tamtego, który kiedyś upadł, aby znowu się odrodzić? I czy nie przydałaby się wobec tego jakaś nowa, chrześcijańska z gruntu rewolucja?

Większość współczesnych chrześcijan nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem... należy to wreszcie otwarcie powiedzeć. Kościół ciągle stawiając na ilość zamiast na jakość, a więc przeciwnie do Kościoła pierwotnego, apostolskiego, pozwalając dalej na to, aby się wypełniał nominalnymi chrześcijanami, robi krzywdę im samym, gdyż utwierdza ich w przekonaniu, że można być chrześcijaninem i liczyć na zbawienie z tego tytułu - i mówić i robić jednocześnie rzeczy absolutnie sprzeczne z chrześcijańską nauką.

Współczesny chrześcijanin i chrześcijanka powinni zapytać sami siebie czy nadal nimi są i chcą być. Zaledwie kilkanaście lat od śmierci polskiego papieża, św. Jana Pawła II, który tak często piętnował morderstwa na nienarodzonych, bo tym jest właśnie aborcja, nazywajmy rzeczy po imieniu, polskie matki wychodzą na ulicę i protestują przeciwko... nie zabijaniu niewinnych... ale przeciwko ograniczaniu ich rzekomego prawa do ich zabijania.....................................................................................................................................................................

...................................................................................................................................................................................


Nie miałbym nic przeciwko gdyby Kościół zaczął stosować wobec takich osób karę ekskomuniki, gdyż nie tylko sami błądzą, ale otwarcie i z premedytacją nawołują do prawnego usankcjonowania swojego błądzenia,  a więc wypierają się publicznie nauk Kościoła, a tym samym swojej przynależności do niego.

Takie osoby biorąc świadomie na swoje sumienie miliony ofiar przyszłych aborcji nie powinny być nadal zaliczane do grona wyznawców Chrystusa. Ktoś taki automatycznie pozbywa się do tego prawa i powinien zostać wykluczony z gminy chrześcijańskiej jako zupełnie obcy naukom jej założycieli, bo głoszący zupełnie inne nauki.

Każdy może zbłądzić w chwili słabości, załamać się przyciśnięty problemami życiowymi... ale jeśli ktoś całkiem świadomie, z premedytacją, że się tak wyrażę, popełnia jakiś grzech, występek i nie tylko go popełnia, ale popełnianiem jego chwali się publicznie i do popełniania jego namawia innych - ktoś taki nie powinien należeć do gminy chrześcijańskiej nawet jako papierowy chrześcijanin, bo to ubliża i poniża samą naukę Chrystusa i Kościół, który jest nie tylko zbiorem duchownych, ale i świeckich.

Kościół będzie musiał się przeistoczyć, odnowić i zrobi to sam z własnej woli, albo zmuszą go to tego trwające i nadchodzące kolejne prześladowania. Będzie musiał odwrócić się jawnie od swoich prześladowców, nazwać ich po imieniu, gdyż tylko tak się przed nimi obroni. Może się bowiem okazać, że największymi prześladowcami Kościoła i nauki Chrystusa mogą być ci, którzy tylko pozornie należą do gminy chrześcijańskiej, a jednocześnie robią i mówią rzeczy całkowicie sprzeczne z tym, co głosił Chrystus. Czy nie na tym przede wszystkim miałaby polegać rola biblijnego Antychrysta, który ma zwieść wielu? Czy to nie na prawo ma się on przede wszystkim powoływać? Czy nie o takie prawo chodzi choćby dzisiaj tym, którzy wychodzą na ulicę by protestować w imieniu prawa do zabijania nienarodzonych?

Jeśli nie, to kim miałby być ów biblijny Antychryst? Czy można sobie wyobrazić jeszcze kogoś bardziej... anty?

Lubię to! Skomentuj39 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo