7 obserwujących
46 notek
62k odsłony
  414   0

O konserwatywnych liberałach słów parę.

Dziecko w dziesiątym tygodniu życia
Dziecko w dziesiątym tygodniu życia

Jak niedawno się dowiedzieliśmy Platforma Obywatelska (to coś takiego jeszcze istnieje?) jest w rozterce z powodu barbarzyńskiego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który oznajmił, że zabijanie kalekich i ciężko chorych dzieci nie jest zgodne z konstytucją naszego kraju. Pod wpływem tego nieszczęsnego, ale koniecznego w świetle dotychczasowych nieprecyzyjnych przepisów, wyroku bardzo szybko ujawniły się głosy pragnące powrotu do prawa aborcyjnego dopuszczającego tzw aborcję na życzenie do 12-go tygodnia ciąży:


"Posłanka Izabela Leszczyna (PO) podkreśliła, że szanuje stanowisko konserwatystów z Platformy Obywatelskiej ws. aborcji.

Jednak - jak przekonuje - obecne prawo antyaborcyjne jest martwe, a za liberalizacją opowiada się ok. 70 proc. społeczeństwa. Zastanawia się też dlaczego konserwatyści chcą decydować za kobiety."

https://www.salon24.pl/newsroom/1113148,rozlam-w-po-w-sprawie-aborcji-liberalizacji-prawa-do-aborcji-chce-70-proc-spoleczenstwa


Czyli bardzo szybko okazało się, że wcale tym troskliwym osobom nie chodzi o konieczność rodzenia ciężko chorych i kalekich dzieci, ale o aborcję każdego dziecka... na życzenie. I to do tego tak naprawdę przepustką mają być te wszystkie protesty.

Na sam początek w odpowiedzi posłance Izabeli Leszczynie, która twierdzi, że "obecne prawo antyaborcyjne jest martwe", chciałbym oznajmić: martwe to będą miliony dzieci, które się nie narodzą, jeśli zostanie wprowadzone prawo aborcji na życzenie do któregokolwiek bądź tygodnia ciąży.

Argumenty, że przez zakaz prawny aborcji na życzenie rozwija się podziemie aborcyjne, czy też kobiety muszą (jakby je ktoś zmuszał) wyjeżdzać za granicę w celu dokonania aborcji - jest tyle samo wart co twierdzenie, że zakaz przejeżdżania na czerwonym świetle zmusza śpieszących się do pracy do łamania przepisów i powodowania wypadków. Albo, że zakaz handlu organami ludzkimi, którego celem jest przecież ratowanie innego życia, cóż z tego, że kosztem drugiego, jest przyczyną rozwoju podziemia handlarzy organami, np takich o jakich była mowa w ostatnim filmie Patryka Vegi pt Oczy diabła. Albo, że zakaz produkcji i handlu amfetaminą zmusza kolumbijskich mafiozów do jej produkcji i wykorzystywania do tego dzieci. Itd.


Trudno mi również zrozumieć dlaczego konserwatystami w tym przypadku nazywa się tych, którzy nie chcą powrotu praw i zwyczajów odnośnie tzw. życia nienarodzonego panujących jeszcze w starożytnym Rzymie? Czy nie powinno się konserwatystami nazywać raczej tych, którzy pragną powrotu do podobnych praw i zwyczajów panujących w jakichś odległych czasach? W starożytnym Rzymie (nie zawsze, ale tylko w pewnych jego okresach) rodzic mógł nawet zabić swoje dziecko przed upływem drugiego roku życia bądź zanim nauczyło się chodzić i stało się w miarę samodzielne... ale powrotu do tego prawa, jak rozumiem, posłanka Izabela Leszczyna, czy też współcześni liberaliści, jeszcze nie chcą.

Zaostrzenie prawa, które przyszło przede wszystkim ze względu na przewrót świadomościowy i moralny jakiego dokonało chrześcijaństwo, było pod tym względem wyrazem POSTĘPU jeszcze przez ostatnie niemal dwa tysiące lat.

Współcześni liberaliści natomiast pod hasłami odwrotnie rozumianego postępu chcą cofnąć nas do czasów o wiele starszych niż średniowiecze, starszych nawet niż chrześcijaństwo.

I to ich należałoby nazwać pod tym względem konserwatystami, gdyż to oni chcą powrotu starego, barbarzyńskiego prawa aborcji na życzenie.


Co jeszcze niedawno również znaczył liberalizm zanim nie zamienił się w ruch luzowania wszelkich dotychczasowych zasad moralnych i etycznych:

Termin liberalizm pochodzi od nazwy hiszpańskiego stronnictwa Liberales [‘wolnościowcy’], które w początku XIX w. domagało się oparcia rządów na podstawach konstytucji, gwarantującej wolność jednostki. Z czasem stało się określeniem szerokiego prądu myślowego i ruchów społecznych wyrosłych na jego gruncie.

(...)U podstaw liberalnego państwa stoi równość wszystkich podmiotów życia zbiorowego wobec prawa. Liberałowie uważają, że władza państwowa musi być ograniczona, jej pozycja wyznaczona przez konstytucję (zasada konstytucjonalizmu i rządów prawa) oraz musi być odpowiedzialna przed obywatelami. Najwyższą władzę przyznają sądom, zwłaszcza sądowi najwyższemu lub konstytucyjnemu, badającemu zgodność praw z konstytucją oraz prawami człowieka.

https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/liberalizm;3932244.html

Na czym zatem miałaby polegać owa "równość wszystkich podmiotów życia zbiorowego wobec prawa"? Czy dziecko jeszcze nienarodzone, znajdujące się w łonie matki - nie jest podmiotem życia zbiorowego? Jako równemu wobec prawa względem pozostałych podmiotów należy mu się ochrona państwa i konstytucji na równi z pozostałymi podmiotami. Skoro zatem prawo zabrania kategorycznie zabijania dzieci i osób kalekich czy ciężko chorych, nie mówiąc już o zdrowych dzieciach - dlaczego miałoby pozwalać na to w przypadku dziecka rozwijającego się jeszcze w łonie matki, będącego przecież istotą ludzką?

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo