7 obserwujących
40 notek
56k odsłon
  253   2

Człowiek przychodzi na świat już w łonie matki.

Genesis z matki. Pytanie zasadnicze o początek człowieka.


Początek każdego człowieka jest w matce. Moment natomiast, który zwyczajowo jedynie zwykliśmy określać mianem narodzin - to jedynie moment, w którym istota ludzka opuszcza swój pierwotny świat, świat swoich narodzin, jakim jest łono matki.


Czy nie powinniśmy zatem przesunąć granicy określającej potocznie narodziny człowieka z momentu, w którym człowiek opuszcza łono matki, zostaje odcięta przysłowiowa pępowina, do momentu - który jest wprawdzie z oczywistych powodów zakryty przed naszymi oczyma i bardzo trudny, o ile nie niemożliwy do określenia w ramach czasoprzestrzennych - w którym istota ludzka zaczyna się rozwijać w łonie matki?

Czy to ten moment nie jest w istocie wg wszelkiej wiedzy medycznej tym momentem, w którym dochodzi do powstania, a więc i narodzin istoty ludzkiej?


Człowiek przychodzi na świat już w łonie matki, nie dopiero poza nią i to ten moment powinien być określany momentem jego narodzin. Początek każdego człowieka jest w matce. Nie poza nią. I dlatego to tam należy umiejscowić moment jego przyjścia na ten świat.

Z oczywistych powodów nie ma możliwości określenia co do sekundy, a czasem i dnia, momentu, w którym istota ludzka zaczyna się rozwijać w łonie matki. To jednak,  że jest to zakryte przed naszymi oczami nie oznacza, że nie zachodzi! W przeciwnym razie musielibyśmy wykluczyć wszelkiego rodzaju procesy chemiczne i biologiczne, a nawet fizyczne.

Żyjemy w czasie, kiedy nauka udostępniła nam odpowiednie narzędzia, dzięki którym te ukryte dotychczas przed nami procesy jesteśmy w stanie obserwować, a przynajmniej przekonać się o ich istnieniu. Czy nauka nie dostarczyła nam już wystarczających przesłanek i narzędzi do tego, aby i pojęcie narodzin człowieka przesunąć o ten jednen krok wstecz, w którym tak naprawdę każdy z nas rozpoczyna swoją przygodę z istnieniem?

Ten jeden mały krok, który każdy z nas może już teraz poczynić w swojej świadomości, mógłby się okazać ogromnym skokiem świadomościowym dla nas wszystkich i zbawiennym dla tych, których tylko ze względu na pewne pozory, niedoinformowanie i zwykłe przyzwyczajenie - określa się wciąż, wbrew wszelkiej wiedzy medycznej, mianem nienarodzonych.

Nie można już dalej - biorąc pod uwagę dostępną wiedzę medyczną i naukową - określać mianem narodzin człowieka dopiero momentu jego opuszczenia łona matki. Człowiek rodzi się już bowiem w niej, a opuszczając łono swojej matki jedynie naradza się dla nas na ten świat. Aby tak zrobić musiał się już jednak narodzić na ten świat znacznie wcześniej, już w łonie swojej matki i to tam należy umiejscowić moment jego rzeczywistych narodzin.

Ten krok jest konieczny i wynika z postępu naszej wiedzy naukowej i medycznej. Jest konieczny tak jak przewrót kopernikański w naszym postrzeganiu zjawisk astronomicznych. Tak też ów krok związany z przesunięciem pojęcia narodzin człowieka z momentu opuszczenia przez niego łona matki do czasu, w którym rozpoczyna on już swoją przygodę z życiem w jej łonie - powinien być odpowiednikiem przewrotu kopernikańskiego w naszym postrzeganiu początków życia człowieka.

Poniekąd nawet wiązałoby się to z pewnymi problematycznymi aspektami współczesnej fizyki, jak z niemożliwością jednoczesnego określenia położenia i pędu pewnych cząstek subatomowych. O ile w skali nanoświata ów problem jest pod wieloma względami decydujący, o tyle w skali makroświata może być jeszcze ignorowany... co nie znaczy, że i tam go nie ma. Bo jest. W końcu określenie położenia i czasu jakichkolwiek zdarzeń naturalnych jest tylko i wyłącznie określeniem umownym. Co nie znaczy, że mamy rezygnować z jego określenia i musimy go szukać tak daleko i głęboko jak się da, nie na odwrót. Tym bardziej, że tu chodzi o wartość i definicję ludzkiego życia, nie o cząsteczki subatomowe.

Jest to o tyle niezbędne i konieczne przesunięcie, gdyż wszelkie problemy związane z identyfikacją istoty ludzkiej jako takiej i tym samym nadaniem jej odpowiedniej ochrony prawnej przysługującej narodzonej już ludzkiej istocie wynika właśnie z tego pojęciowego niedoprecyzowania jakim zostały otoczone narodziny człowieka.

Tym samym powinny pójść za tym i zmiany w porządku prawnym określania początków człowieka i jego ochrona określona ramami takich, potwierdzonych na wszelkie naukowe sposoby, narodzin. Albo idziemy do przodu albo się cofamy. Skoro byliśmy w stanie pojąć, że wbrew wszelkim pozorom to nie Słońce krąży wokół Ziemi, to powinniśmy bez większego problemu przyjąć jako moment narodzin człowieka moment jego rzeczywistego przyjścia na ten świat, nie tylko jego opuszczenia swojego pierwotnego świata jakim jest łono matki.


PS Dlaczego nie genesis z ojca? Bo to nie w ojcu zaczyna rozwijać się ludzkie życie. Choć nie należy ukrywać, że bez jego działania również by się nie obyło... w tej czy innej formie. ;)

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości