7 obserwujących
40 notek
56k odsłon
  108   0

Pochwała głupoty (za Erazmem z Rotterdamu) 0. Zapowiedź cyklu

Fragment pierwszego wydania "Pochwały głupoty" Erazma z Rotterdamu
Fragment pierwszego wydania "Pochwały głupoty" Erazma z Rotterdamu

(przeznaczenie: dział Kultura, Satyra)


(...) A dlaczegom ja tutaj dzisiaj wystąpiła z taką niezwykłą paradą, to zaraz się dowiecie, jeśli się tylko nie będziecie wzdragali nadstawić uszu na moje słowa - (...) Bo mi się tak wzięło, żeby się tu przed wami zabawić cokolwiek w sofistę, no nie takiego, rozumie się, co to dzisiaj bzdury okropne wbija dzieciom w głowy i przy tym się rozjadą bardziej niż babską kłótliwością; ja tu będę naśladować tych starożytnych, którzy aby uniknąć tego paskudnego imienia mędrców — co to Grecy ich sofoj nazywali — woleli przezwać się sofistami °. Tacy to się tym bawili, że w przemowach rozsławiali chwałę bogów i dzielnych ludzi. I wy zatem usłyszycie pochwałę, ale nie Herkulesa ani Solona, ale moją własną, to znaczy Głupoty.

Nawet najgłupsza małpa wie, że nie podcina się gałęzi, na której się siedzi. Ale skoro już aż tak kogoś uwiera w tyłek, to powinien pierw przesiąść się na inną i dopiero wtedy zacząć podcinać tamtą.

Niestety, wiedza ta i umiejętność jest całkowicie obca współczesnym liberałom i lewicy, i tym, którzy (świadomie bądź nie) powielają ich tezy i twierdzenia.


Skąd taki tytuł notki i słowa, które pojawiły się w niej na samym początku? Pochodzą one ze słynnego dzieła Erazma z Rotterdamu, renesansowego myśliciela, zwanego również księciem humanistów, pod znamiennym tytułem Pochwała głupoty, będącego satyrą na ówczesne społeczeństwo o ponadczasowej jednak treści, gdyż - jak wiadomo - głupota w każdych czasach ma się dobrze i nie ma społeczeństw jak i ludzi od niej wolnych.

Głównym bohaterem erazmiańskiej Pochwały głupoty jest oczywiście sama Głupota przemawiająca do nas w pierwszej osobie, jako ona:

Cokolwiek by tam o mnie powszechnie ludzie mówili — bo wiem ja dobrze, jak to brzydko o Głupocie mówią nawet najwięksi głupcy — ja to, która tu stoję przed wami, ja jedynie, powiadam, tą jestem, co swą boską potęgą bogów i ludzi rozwesela ". (...)

W ogólności: jak zwykle, gdy tylko śliczne słonko spoglądnie na ziemię złotym swym obliczem albo gdy po srogiej zimie nowa wiosna odetchnie słodkim wietrzykiem, wszystko z miejsca nowy wygląd przybiera, nowe barwy, i całkiem się odmładza, tak i wam na mój widok zaraz odmieniły się twarze. Bo mnie to wystarczy raz tylko rzucić oczyma, a jużem dokazała tego, czego zaledwie długimi i długo wymyślanymi gadaniami potrafią dokazać mądrzy mówcy, kiedy ciężkie troski z serca chcą wypędzić.

Z całością tego niezwykłego i wyjątkowego dzieła warto zapoznać się jak najprędzej, a można to zrobić choćby tutaj, gdyż jego lektura pozwoliłaby wielu z nas uniknąć wielu błędów i nabrać odpowiedniego rozeznania nie tylko w głupocie tego świata, ale przede wszystkim własnej. Tak jak nie jest od niej wolny autor tej notki, tak też nie jest od niej wolny nikt, co nie znaczy, że mamy teraz nawzajem udawać, że jej nie ma i pozbawiać się tej niewątpliwej przyjemności obcowania z nią jako nią.


Jeszcze dzisiaj pierwsza odsłona Pochwały głupoty (za Erazmem z Rotterdamu), gdzie nie kto inny, jeno sama Głupota we własnej swej Osobie, weźmie na warsztat notkę, która najbardziej ostatnio, że tak powiem, rzuciła jej się na oczy. W końcu... czyż nie po to powstają?

Otrzymałem również od niej krótki liścik zaadresowany Do moich Czytelników i Autorów na Salonie24. Posłuchajmy więc co ma nam do powiedzenia na samym wstępie Głupota:

Wiem, że już nie możecie się doczekać kiedy wezmę na swój warsztat pierwszą niczego nie świadomą, Bogu winną ofiarę. Każdemu jednak kto by pożałował tego lub tamtego, tej lub tamtej, niech pierw się zastanowi kto tu padł najpierw i czyją ofiarą: ten, który wypisywał te głupoty, czy ten, który nieopatrznie je przeczytał? A może ten, który poczuł się w obowiązku je odsłonić?

Bez względu na wszystko, jedno nie ulega wątpliwości: albo istnieje taka wiedza, do której możemy się odnieść i którą obowiązują jakieś kryteria rozumu i słuszności - albo coś takiego nie istnieje, a wtedy piszta co chceta, bo i tak nic wam to nie da. Tym bardziej jeśli coś takiego nie istnieje, nie ma on się do czego odwołać, ani do żadnej słuszności, ani do żadnej wiedzy, którą moglibyśmy uznać za możliwe odniesienie dla tego co tutaj wypisujemy i czytamy. Nie powinien więc tym bardziej mieć do nikogo pretensji, czy czuć się w jakikolwiek sposób pokrzywdzony.

A jeśli coś takiego jednak istnieje... to powinien jeden z drugim, jedna z drugą, głęboko się zastanowić zanim coś powie czy napisze. W przeciwnym razie będzie miał ze mną do czynienia.

Wbrew wszystkiemu, jak się wkrótce przekonacie, nie zamierzam nikogo dotykać imiennie, ani nie będę bardziej szczegółowo niż to konieczne wskazywać źródeł pochodzenia omawianych tekstów. Nie chodzi bowiem o to aby dotknąć kogoś osobiście, i mam nadzieję, że tak to nie zostanie odebrane, ale - z pożytkiem również, a może nawet przede wszystkim, dla niego samego - uprzytomnić mu co tak naprawdę napisał, czy powiedział. Chociaż najczęstszymi moimi uczniami są właśnie ci, którzy nie wiedzą co mówią i czynią, ja jednak najbardziej cenię sobie tych, którzy wbrew wszelkim napomnieniom, wszelkim rozumowaniom i dowodom pozostają przy swoim, tj przy mnie. Nie tylko pozostają co dopiero w ich wyniku jeszcze bardziej utwierdzają się w swojej... tj mojej Głupocie.

No bo przecież to ja jestem w końcu temu wszystkiemu winna. I na tym się skupmy.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura