9 obserwujących
48 notek
72k odsłony
  217   0

Pochwała głupoty (za Erazmem z Rotterdamu) 2. Śpieszmy się oddychać

Fragment pierwszego wydania "Pochwały głupoty" Erazma z Rotterdamu
Fragment pierwszego wydania "Pochwały głupoty" Erazma z Rotterdamu

Wpadłam ja ostatnio jak po ogień na mój ukochany Salon24, patrzę a tu taki rodzynek: Za miliard lat na Ziemi nie będzie już życia.

Bardzo się tym przejęłam szczerze mówiąc i już miałam z tą niewesołą nowiną lecieć do znajomych, bo ja we wszystkim naszym kochanym naukowcom wierzę jak własnemu odbiciu, jeno się powstrzymałam jeszcze i postanowiłam pierw podzielić się swoją refleksją na ten temat z moimi Czytelnikami na Salonie24.

Otóż jak się dowiadujemy:

Kazumi Ozaki z Uniwersytetu Toho w Funabashi w Japonii i Chris Reinhard z Georgia Institute of Technology w Atlancie w USA modelowali ziemskie systemy klimatyczne, biologiczne i geologiczne, aby przewidzieć, jak zmienią się warunki atmosferyczne na Ziemi.

Naukowcy twierdzą, że atmosfera ziemska będzie utrzymywać wysoki poziom tlenu przez następny miliard lat.

Śpieszmy się oddychać, zanuciłam sobie (jakoś tak to było).*

Jednym z głównych powodów tej zmiany jest fakt, że nasze Słońce, w miarę starzenia się będzie stawało się coraz gorętsze i uwalniało więcej energii. Naukowcy obliczają, że doprowadzi to do zmniejszenia ilości dwutlenku węgla w atmosferze (ponieważ gaz ten pochłania ciepło, po czym ulega rozpadowi).

Ozaki i Reinhard szacują, że za miliard lat poziom dwutlenku węgla będzie tak niski, że organizmy fotosyntetyzujące, w tym rośliny, nie będą w stanie przetrwać ani produkować tlenu. Masowe wymieranie tych fotosyntetyzujących organizmów będzie główną przyczyną ogromnego spadku stężenia tlenu.

Wielkie mi to odkrycie, pomyślałam. Toż to ja już czytałam o tym na naszym Młodym Techniku i wcale nie musiałam o tym dowiadywać się od jakichś zagranicznych mądrali:

Za 600 mln lat wzrost jasności Słońca przyspieszy na powierzchni Ziemi proces wietrzenia skał, w wyniku czego dwutlenek węgla będzie związywany w formie węglanów i zmniejszy się jego zawartość w atmosferze. Zaburzy to cykl węglanowo-krzemianowy. Z powodu parowania wody skały stwardnieją, co doprowadzi do spowolnienia i ostatecznie zatrzymania procesów tektonicznych. Bez wulkanów, które mogłyby wprowadzić węgiel z powrotem do atmosfery, poziom dwutlenku węgla spadnie w efekcie do takiego poziomu, że niemożliwa stanie się fotosynteza typu C3, a wykorzystujące ją rośliny wyginą (ok. 99% gatunków). W ciągu 800 mln lat zawartość dwutlenku węgla w atmosferze stanie się tak niska, że niemożliwa stanie się także fotosynteza typu C4. Zginą wszystkie pozostałe gatunki roślin, przez co tlen ostatecznie zniknie z atmosfery i wszystkie organizmy wielokomórkowe wymrą. Za 1,3 mld lat z powodu braku dwutlenku węgla wyginą eukarionty. Jedyną formą życia na Ziemi pozostaną prokarionty.

Tak więc panowie Ozaki i Reinhard nieco się spóźnili ze swoimi rewelacjami.

Zanim jednak to wszystko nadejdzie czekają nas po drodze jeszcze inne katastrofy:

Za 10 tys. lat, jeśli stopnieje pokrywa lodowa basenu Wilkesa, to w następnych kilku stuleciach lądolód Antarktydy wschodniej będzie narażony na całkowite stopienie, co podniesie poziom mórz o 3 lub 4 m. Jednak już za 50 tys. lat interglacjał dobiegnie końca i nadejdzie kolejna epoka lodowcowa (przyjmując, że wywołane przez człowieka globalne ocieplenie tylko w niewielkim stopniu wpłynie na klimat).

W perspektywie 100 tys. lat od dziś na Ziemi prawdopodobnie nastąpi erupcja superwulkaniczna, w wyniku której na powierzchnię wydostanie się 400 km³ magmy. Tu trzeba dodać, iż wulkanolodzy spodziewają się za minimum milion lat wybuchu superwulkanicznego, w wyniku którego na powierzchnię wypłynie aż 3200 km³ magmy. Będzie to porównywalne z erupcją superwulkanu Toba 75 tys. lat temu, w kalderze którego powstało jezioro Toba. Ta ostatnia kojarzona jest z niemal stuprocentową zagładą żyjących w tamtym okresie ludzi pierwotnych.

W czasie pół miliona lat od chwili obecnej w Ziemię prawdopodobnie uderzy meteoryt o średnicy ok. jednego kilometra, powodując katastrofę kosmiczną. W perspektywie czasowej 100 mln lat prognozuje się zaś uderzenie meteorytu o rozmiarach porównywalnych do tego, który spowodował wymieranie kredowe 65 mln lat temu.

Za cztery miliony lat gwiazda Gliese 710 znajdzie się w odległości 1,1 roku świetlnego od Słońca, potencjalnie zakłócając orbity obiektów w Obłoku Oorta i zwiększając prawdopodobieństwo zderzenia komety z jedną z wewnętrznych planet Układu Słonecznego.

W ciągu 10 mln lat rozszerzający się Wielki Rów Wschodni zostanie zalany przez Morze Czerwone. Powstanie nowy basen rozdzielający Afrykę. Za 50 mln lat Afryka zderzy się z Eurazją, odcinając basen Morza Śródziemnego od wszechoceanu i tworząc nowy łańcuch górski, podobny do Himalajów. Zaś za 250 mln lat wszystkie ziemskie kontynenty mogą połączyć się w jeden superkontynent. Trzy możliwe ich konfiguracje nazywane są Amazją, Novopangeą i Pangeą Proxima. Potem, za 400–500 mln lat, ów superkontynent prawdopodobnie ponownie się rozpadnie.

O ho ho, będzie się działo. Dlatego, wedle zasady, że strzeżonego pan Bóg strzeże, strzeżcie się dzieci... proroków, którzy sięgają tak daleko, że nie dostrzegają niebezpieczeństw czyhających tuż za progiem.

*parafraza słynnego wiersza ks. Jana Twardowskiego Śpieszmy się. Z oryginałem można się zapoznać tutaj.

Poprzednie wpisy z tego cyklu:

Pochwała głupoty (za Erazmem z Rotterdamu) 1. Pochwała grzechu.

Pochwała głupoty (za Erazmem z Rotterdamu) 0. Zapowiedź cyklu.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura