10 obserwujących
49 notek
72k odsłony
  1962   1

Ostro, Jędrusiu! Czyli o rasistowsko-szowinistycznej kulturze europejski

Kadr z Potopu J. Hoffmana, obrona klasztoru na Jasnej Górze
Kadr z Potopu J. Hoffmana, obrona klasztoru na Jasnej Górze

 Ci tedy otoczyli śmiejącego się pana Andrzeja; Kokosiński podniósł uszniak do góry i zaintonował:

Wypijże z nami, gospodarzu miły,

gospodarzu miły!

Byś pić mógł z nami, aże do mogiły,

aże do mogiły!...

 Inni powtórzyli chórem, poczem pan Kokosiński wręczył Kmicicowi uszniak, a jemu samemu podał zaraz inny puharek pan Zend.

 Kmicic podniósł w górę roztruchan i zakrzyknął:

 — Zdrowie mojej dziewczyny!

 — Vivat! Vivat! — krzyknęły wszystkie głosy, aż szyby poczęły drżeć w ołowianych oprawach.

 — Vivat! Przejdzie żałoba, będzie weselisko!

 Pytania poczęły się sypać:

 — A jakoż wygląda? Hej! Jędruś! bardzo gładka? Czy taka, jak sobie imaginowałeś? Jestli druga taka w Orszańskiem?

 — W Orszańskiem? — zawołał Kmicic — kominy przy niej naszemi orszańskiemi pannami zatykać!... Do stu piorunów! niemasz takiej drugiej na świecie!

 — Tegośmy dla cię chcieli! — odpowiedział pan Ranicki. — A no, kiedy wesele?

 — Jak się żałoba skończy.

 — Furda żałoba! dzieci się czarne nie rodzą, jeno białe!

 — Jak będzie wesele, to nie będzie żałoby. Ostro Jędrusiu!

 — Ostro Jędrusiu! — poczęli wołać wszyscy razem.

Oj, ostro, ostro poczynali sobie ci nasi narodowi pisarze. Czy w dzisiejszych czasach jakikolwiek pisarz, który chciałby kiedykolwiek opublikować swoją powieść umieściłby w niej dialog choćby z takim słowami jak dzieci się czarne nie rodzą, jeno białe? Obawiam się, że w ten sposób pogrzebałby raz na zawsze swoje szanse na publikację. Zaraz okrzyknięto by go rasistą i szowinistą, a to pewnie byłyby najdelikatniejsze z określeń, których by się doczekał. Prawda jest jednak taka, że nie doczekałby się żadnych, gdyż każdy wydawca otrzymawszy taki tekst kazałby się puknąć takiemu autorowi w czółko jeżeli myśli, że on mógłby w dzisiejszych czasach coś takiego opublikować. Nawet wyjaśnienia, że mamy do czynienia z historyczną powieścią, której celem jest odtwarzanie historycznych realiów społecznych niewiele by tu pomogły.

Propaganda ideologiczna współcześnie ma się całkiem dobrze, a nawet lepiej niż by się mogło co niektórym jeszcze wydawać. Współczesny atak pseudolewicowych ugrupowań i działaczy na tradycje, kulturę a nawet historię europejską i światową, w ramach którego najzwyczajniej usiłuje się zhańbić i  wyciąć pewne postaci i nawet całe okresy, bez wątpienia nie ma precedensu w całej naszej historii.

Tylko w najciemniejszych okresach komunizmu i zaborów nasza tradycja i kultura spotykała się z podobnymi atakami i działaniami mającymi na celu jej degradację i zniszczenie. Nawet jednak wówczas pewnych rzeczy ani nasi zaborcy ani powojenna komunistyczna władza nie ośmielała się dotknąć. W szkołach komunistycznych dzieci recytowały fragmenty Dziadów A. Mickiewicza, a w kinach wyświetlano kolejne ekranizacje Trylogii H. Sienkiewicza. Co prawda w 1967 r. Dejmkowi zdjęto "Dziady", ale komuniści bardziej niż samych Dziadów przestraszyli się reakcji ludzi na samo przedstawienie. Genialna rola G. Holoubka w roli Konrada/Gustawa przeszła na stałe do historii polskiego teatru. Potem Holoubek powtórzył to w słynnej filmowej ekranizacji "Dziadów" T. Konwickiego z 1989 r. pt. Lawa: każdy, kto widział tę ekranizację bez wątpienia zapamiętał już raz na zawsze Wielką Improwizację w wykonaniu Holoubka.


Kto jednak i dlaczego dzisiaj atakuje kulturę polską i postuluje zakazywanie jej najwybitniejszych dzieł i w imię czego? Współczesne elity polityczne nie bez powodu spolaryzowały się szczególnie wobec pewnych kwestii światopoglądowych. Do pewnego momentu światowa scena polityczna zdominowana była przez ruchy wolnościowe, które postawiły sobie za cel uwolnienie społeczeństw od systemów monarchistycznych a później od pseudodemokratycznych i pseudoludowych dyktatur, które na pewien czas zajęły ich miejsce. Niegdysiejsze społeczeństwo klasowe z czasem przestało istnieć, nie ma już podziału na robotników i chłopów, panów i ich poddanych, a te podziały, które są, wynikają już przeważnie tylko ze statusu majątkowego.

Większość rządów spośród tych, które ciągle zachowują pozory bycia komunistycznymi czy socjalistycznymi, jak chociażby w Chinach, w istocie pozbawionych jest wszelkich wcześniejszych dążeń czy ideałów, ich jedynym celem stało się już tylko ślepe utrzymanie się przy władzy poprzez dyktaturę i ucisk. Od początku stosowały te metody, ale wówczas jeszcze mogły przynajmniej zasłaniać się walką z monarchicznymi rządami o wolność uciskanego przez nie ludzi. Dzisiaj juź nie mają czym się zasłonić.


Ten sam proces spotkał pogrobowców europejskich i światowych socjalistów i komunistów - tzw. lewicę. Od kiedy zlikwidowano pańszczyznę, dotychczasowe klasy społeczne wymieszały się i zanikły, a gospodarka uwolniła się od utopijnych teorii - lewica europejska i światowa straciła większość powodów dla których jej istnienie miało jakieś uzasadnienie i sens. A że do tej pory znana była również z negatywnego (przynajmniej w tych warstwach kierowniczych, kierujących się pobudkami ideologicznymi) stosunku do religii, w tym instytucji religijnych, szczególnie Kościoła Katolickiego - to też im jedynie jeszcze pozostało.

Przemiany społeczne i kulturowe w Europie i na kontynencie amerykańskim wynikające z zachłyśnięcia się uzyskaną wolnością były nieuniknione i w zasadzie niezależne od działań samej lewicy, choć z nią też powiązane. Miało to swoje pozytywne aspekty jak i negatywne. Stosunkowa wolność słowa, publikacji, rozprzestrzenienie się internetu musiało wpłynąć na poluzowanie się swobody obyczajowej w takich społecznościach. Rzecz w tym, że współczesna nibylewica postanowiła wykorzystać te tendencje na swoją korzyść i uczyniła je swoimi filarami. Pozbawiona, jak było zresztą od samego początku, odwołań do tradycji już zastanych, coraz bardziej ślepo i bezkompromisowo je atakująca - wyrosła w oczach wielu niczego nieświadomych ludzi na forpocztę postępu, podczas gdy w istocie prowadzi społeczeństwa wprost do kulturowej, intelektualnej i obyczajowej próżni.

W takiej próżni nie da się żyć na dłuższą metę. Większość jednak przekona się o tym dopiero gdy się w niej na dobre znajdzie. Gdy zanikną odwołania do jakichkolwiek tradycji i zasad, wówczas większość obudzi się z przysłowiową ręką w nocniku... jak zwykle przeklinając tych, których krótkowzrocznie i lekkomyślnie posłuchali niszcząc z wydumanych i fałszywych powodów najlepsze i najwspanialsze objawy swojej kultury i tradycji pozbawiając ich swoich dzieci, wnuków i prawnuków.

I to oni ocenią ich za to. Ocenią nas. Jeśli oczywiście damy im do tego powody... bo wciąż jeszcze możemy się temu efektywnie przeciwstawić.

Lubię to! Skomentuj57 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura