9 obserwujących
48 notek
72k odsłony
  84   0

Tryptyk Wielkanocny: III. "Zburzcie tę świątynię..."

El Greco, "Oczyszczenie świątyni"
El Greco, "Oczyszczenie świątyni"

Jezus nie stworzył religii, nie wymyślił i nie wprowadził swojego Boga. Został przez Niego posłany na ten świat aby dać świadectwo ludziom o prawdziwej istocie Boga i przeznaczeniu człowieka. Rolę tę wypełnił w stu procentach, aż do poświęcenia samego siebie. Nie poszedł na kompromis ze złym, chociaż ten kusił Go do ostatniej chwili. Dzięki temu dostaliśmy świadectwo jak postępować i żyć, aby dostąpić zbawienia od złego. Bo zły jest z tego świata, o czym na każdym kroku się przekonujemy, a droga, która prowadzi do zbawienia, wiedzie w zupełnie inną stronę.



Szatan jest materialistą. Lubi kolorowe kamienie, chętnie wspomaga budowanie świątyń i obkładanie nimi ołtarzy. Robi wszystko żeby ludzie nie zapomnieli o nim i zarazem żeby o nim nie myśleli. Mówi: daje wam wolność, w przeciwieństwie do Niego. Nie daje wam żadnych nakazów, zakazów. Nie przynoszę żadnych norm, chyba że takie, które je znoszą. Czy nie tak brzmią właśnie slogany współczesnego modernizmu duchowego? Czy nie tak brzmiały od zawsze?


Człowiek tutaj nie został przeznaczony do wolności. Do wolności duchowej jak i do pełnej wolności fizycznej. Zniewalają go choroby i wrodzone ograniczenia. Niewiedza i nieświadomość wyklucza wolność duchową, gdyż sam z siebie nie może jej zdobyć i musi liczyć na zbiorowość i jej doświadczenie, które jest jakie jest. Jak we wszystkim. Dziedziczy wiedzę i nawyki, ale one nigdy nie wypełniają go do końca. Zawsze jest w nim jakaś przestrzeń wolności, którą nazwano wolną wolą. Wrodzonym krytycznym rozumem może poddawać odziedziczone nawyki ocenie i albo się w nich rozwijać, albo je odrzucić. Aby jednak móc wybierać - musi mieć co przyjąć czy odrzucić i wedle jakich kryteriów.

Szatan odrzuca wszelkie kryteria, a więc tak naprawdę nie daje żadnego wyboru. On po prostu mówi: możesz wybrać co chcesz, wszystko jedno co wybierzesz - jeśli ty to wybierzesz to znaczy, że musi być to dobre i właściwe... jeżeli słowa " dobre i właściwe" mają tu jeszcze jakieś znaczenie. Raczej nie, bo to już wymagałoby ustalenia jakichś kryteriów. A te są tu nieporządane. Również zasada własnego dobra jest tylko pozornie pozbawiona jakichś odgórnych kryteriów wg których to czy coś jest moim dobrem musi dopiero ulec weryfikacji. Nie może ulec weryfikacji... bez poddania jej jakimś kryteriom.



Dlatego Szatan tak zacięcie walczy z wszelkimi kryteriami i wmawia człowiekowi, że wystarczy mu idea jakiegoś własnego dobra. Skąd jednak człowiek ma wiedzieć co jest dla niego dobre? Skąd ma to wiedzieć społeczeństwo? Kto mu to powie? Jaka instytucja? Szkoła, która wg współczesnej liberalnej mody ma uczyć wszystkiego i niczego? Państwo, które wg tej samej mody oddaje życie obywateli przypadkowi... który oczywiście jest przypadkiem tylko w cudzysłowie. Za wszystkim kryją się jakieś dążenia jakichś ludzi, którzy jedynie maskują to odwoływaniem się do tzw dobra wspólnego.


Wartości moralnych nie ustala się wolą większości, dlatego demokracja nie może nam zapewnić żadnych kryteriów dobra czy sprawiedliwości, ale musi je czerpać z zewnątrz. Dopóki je czerpała jakoś to jeszcze funkcjonowało, kiedy jednak przestaje to robić, a wręcz zaprzecza tej potrzebie - zaczynają paradoksalnie załamywać się jej podstawowe struktury, których istota, a więc istota również samej demokracji, tkwi w tym, co już nie podlega głosowaniu.



Kiedy jednak przestają mieć znaczenie jakiekolwiek kryteria niknie też wyższa instancja odwoławcza będąca podstawą porządku społecznego. I tak pod pretekstem oddania władzy większości - traci ją każdy z osobna, gdyż nie ma nic wspólnego do czego mógłby się odwołać, a tym czymś nie może być po prostu pozbawiona kręgosłupa wspólnota sama w sobie, która staje się już tylko zbieraniną pozbawionych jakiejkolwiek realnej władzy jednostek. Co nie znaczy, że nie znajdą się w niej takie, które z tego skorzystają.


Tak demokracja przeradza się na naszych oczach w coś przeciwnego. Rządzi przypadek za którym kryją się co bardziej pozbawione skrupułów i zaradne jednostki. Większość nie ma się już do czego odwołać, bo sama się tego wszystkiego, do czego jeszcze mogła się odwołać, pozbawia.


Oczywiście, w imię wspólnego dobra... a raczej tych, którzy się za nie podszywają. Dlatego Jezus nie przyszedł budować wspólnego dobra, bo dobrze wiedział co, a dokładniej kto się za nim kryje. Przyszedł pokierować człowieka w stronę jedynego i najwyższego dobra, którym nie jest i o którym nie decyduje ani żadna większość, ani żadna uprzywilejowana mniejszość.


"Zburzcie tę świątynię..." a On w trzy dni ją odbuduje.



Życzę wszystkim Czytelnikom Salonu24 spokojnych i owocnych w duchowe rozważania i modlitwę świąt Wielkiej Nocy.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo