4 obserwujących
17 notek
35k odsłon
428 odsłon

O czasie na wesoło i nie tylko.

Wykop Skomentuj6

Czy czas jest zjawiskiem? Nawet jeżeli traktować go, jak niektórzy, jako własność czysto psychiczną... to czy psychika nie jest zjawiskiem? A co to jest zjawisko? Czy to coś co się tylko zjawia przed nami, a nie może już być... w nas? Oczywiście, że może. A więc czas jest zjawiskiem.

Z drugiej strony... gdzie miałby znajdować się czas? Nasza psychika bez wątpienia mieści się w naszym ciele, wg niektórych w mózgu :) Mózg można wydobyć z martwego, rzecz jasna, ciała (o ile się nie jest Hannibalem Lecterem i nie ma się akurat ochoty na tatara), utopić go w formalinie, pokrajać na kawałki, a i tak nie znajdzie się tego, czego się szuka, tj psychiki. Pewnych rzeczy można jedynie doświadczyć bezpośrednio. Chcąc to zbadać, potraktować jako niezależny od siebie obiekt badawczy, można łatwo się przejechać. Okazuje się bowiem, że obiekt przestaje wykazywać poszukiwanych właściwości, a te, które wykazuje nijak nie przypominają tych ze względu na które wzbudził nasze zainteresowanie.

Można zatem wziąć dowolny fragment mózgu pod mikroskop a i tak niewiele dowiemy się o psychice czy osobowości delikwenta będącego jego właścicielem. Psychikę kogoś poznajemy po jego zachowaniu. A jak może zachowywać się martwy, pływający w formalinie mózg?

image

Nie, to nie mózg za to wszystko odpowiada. On jest jedynie medium dla czegoś większego. Ale czego? Tu potrzeba całościowego, holistycznego spojrzenia. Trzeba z powrotem umiejscowić ten mózg w ciele, tchnąć w ciało ducha ożywczego i pozwolić mu robić... co chce. Tylko tak będziemy się mogli dowiedzieć czegoś więcej o nim, tj o jego właścicielu, bo wówczas mózg zyska właściciela. Właściciel mózgu jest co prawda niewykrywalny, mówiąc bardziej naukowo, jest transcendentny wobec niego, ale nic z tym już nie zrobimy. Być może do tego, żeby się on ujawnił potrzeba... kogoś drugiego (trzeciego?). Dopiero wówczas właściciel mózgu zaczyna... ujawniać potrzebą siebie samego. I z tej potrzeby rodzi się ja.

Tak też może być z czasem. Aby ten zaistniał - potrzeba kogoś drugiego (trzeciego?), kto powie: jestem. A jestem znaczy jednocześnie byłem.

Leonardo da Vinci napisał o czasie: kiedy włożysz palec do rzeki woda opływając palec nie jest ani tą wodą, która nadpływa, ani tą, która już upłynęła. Jaką więc jest? ...I tak też jest z czasem. (cytowałem z pamięci, więc mogło być trochę inaczej:) Ja bym tu dodał: skąd więc pewność, że w ogóle płynie?

Patrząc w gwiaździste niebo widzimy przeszłość. Gdybyśmy natychmiast przenieśli się na obserwowany odległy obiekt nie przenieślibyśmy się jednak do jakieś przeszłości, bo jej już nie ma. Moglibyśmy jednak zobaczyć ten obiekt takim jakim jest... teraz.

image

Najbardziej odległa znana nam gwiazda, błękitny olbrzym Icarus znajdująca się w odległości 9 mld l.ś. od Ziemi.

Obserwując go z Ziemi nie mamy tej szansy. Tak naprawdę jedyne teraz z jakim mamy do czynienia... to my sami. Wszystko inne, każde uderzenie naszego serca to już przeszłość. Jedynym teraz jakie więc znamy - to nasza własna jaźń. Ale nawet widok odległych gwiazd napływa do nas w teraz, chociaż mówi nam o jakiejś przeszłości. To teraz jednak jest niedefiniowalne. Zdefiniowane przestaje nim być.

To, co zatem istnieje naprawdę - istnieje poza definicją. Nawet poza doświadczeniem, gdyż to dopiero zdefiniowane może coś dla nas znaczyć. Zdefiniowane jednak jest już tylko interpretacją, nawet czymś mniej niż migotaniem odległych gwiazd.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie