6 obserwujących
156 notek
300k odsłon
12477 odsłon

Ciemna strona śp. Pawła Adamowicza

Dla przypomnienia co robił prezydent Gdańska
Dla przypomnienia co robił prezydent Gdańska
Wykop Skomentuj3

Stara rzymska maksyma mówi, że o zmarłych należy mówić dobrze lub nie mówić o nich wcale. W naszej cywilizacji przyjęliśmy tę zasadę, która oznacza, by w czasie żałoby i pogrzebu nie mówić źle o zmarłym. Dlatego pomimo medialnej i politycznej wrzawy, postanowiłem zaczekać z komentowaniem śmierci i dokonań śp. Prezydenta Adamowicza do czasu zakończenia żałoby.


Niewątpliwie tydzień temu doszło do potwornej zbrodni na człowieku, który został zamordowany przez kryminalistę i bandytę, przez ludzkiego chwasta. Prezydent Adamowicz miał sporo na sumieniu (o czym za chwilę), ale mimo wszystko nie zasługiwał na taki los. Ta szumowina, która dokonała mordu na nim powinna skończyć na szafocie, a nie żyć przez kolejne kilkadziesiąt lat na koszt podatnika i rodziny ofiary. Oczywiście nie łudzę się, że w Polsce zostanie przywrócona kara śmierci. Rządzący z każdej opcji nie uwzględnią woli suwerena i powołają się na międzynarodowe konwencje i prawne bariery uniemożliwiające restytucję najwyższego wymiaru kary. Niewinni ludzie będą więc ginąć nadal, a ich mordercy będą żyli w dobrych warunkach, a po jakimś czasie z reguły wyjdą na wolność (i zgadnijcie co wtedy zrobią?).



W mediach, także tych uznawanych za prawicowe, zaraz po ataku w Gdańsku zaczął sie festiwal wychwalania zasztyletowanego Prezydenta. Zewsząd media, publicyści i politycy głosili, jakim był dobrym włodarzem Gdańska i wspaniałym człowiekiem. Wszyscy podkreślali jego zasługi. Zachwytom nie było końca, toteż złośliwi pytali kiedy nastąpi beatyfikacja.



Z kolei opozycja, Salon i reszta lewicowego mainstreamu błyskawicznie wykorzystała tę tragedię do kolejnej antyrządowej nagonki. W najbardziej paskudny sposób, po raz kolejny wykorzystali śmierć człowieka do własnych rozgrywek politycznych. Teraz starają się wykreować Pawła Adamowicza na swojego męczennika, który zginął z ręki pisowskiego mordercy, owładniętego nienawiścią do PO, co z kolei było skutkiem oglądania TVP Info i atmosfery nienawiści w Polsce wykreowanej przez demonicznego Jarosława Kaczyńskiego. Karkołomna to brednia, zważywszy że morderca nie miał w więzieniu dostępu do TVP Info i nie kierował się pobudkami politycznymi, miał natomiast stwierdzoną schizofrenię paranoidalną, a poza tym najpierw chciał zabić prezydenta Dudę, by dokonać „czegoś spektakularnego”. Fakty przeczą narracji opozycji i „GW”.


Nie o tym chciałbym jednak napisać, a o tym czego podczas tego całego tygodnia nie mówiło, a co gwoli prawdy o zmarłym trzeba przypomnieć i czego nie można zapominać. Nikt nie jest całkiem dobry i całkiem zły, to jasne. Jednakże wizerunek zmarłego prezydenta jaki próbuje się nam narzucić jest fałszywy i wylukrowany.


Już w 2013 roku prokuratura w Poznaniu wszczęła śledztwo przeciw Pawłowi Adamowiczowi ws. podawania nieprawdziwych danych na temat oświadczeń majątkowych. Według prokuratury zataił posiadanie 150 000 zł. „Podejrzany zataił również w oświadczeniu posiadanie jednostek uczestnictwa w ARKA BZ WBK Stabilny Wzrost o wartości prawie 30 tys. zł” – czytamy w komunikacie prokuratury.


Prokuratura podała, że Adamowicz podejrzany jest również o zatajenia informacji o dochodach w zeznaniu podatkowym za 2011 i 2012 r.

(https://nczas.com/2019/01/17/wszystkie-afery-wokol-zamordowanego-prezydenta-adamowicza-amber-gold-oswiadczenia-majatkowe-i-delegalizacja-onr-u/)


Prezydent, który posiadał 5 mieszkań w Gdańsku (i 36 kont bankowych) ”zapomniał” także umieścić w swoim oświadczeniu majątkowym 2 kolejne mieszkania, jakie kupił wraz z żoną. Te oskarżenia pojawiły się na długo zanim PiS doszedł do władzy.


Potem, prezydentem zajęło się CBA, gdyż P. Adamowicz i jego rodzina mogli kupić 3 mieszkania po zaniżonych cenach. Poza tym prezydentowi i jego żonie postawiono zarzut ukrywania dochodów:



„Przestępstwo miało polegać na ukryciu środków pieniężnych, poprzez zatajenie ich na rachunkach bankowych, w kwocie ok. 326 tys. zł w 2011 r. i 124 tys. zł w 2012 r. oraz zatajeniu informacji o dochodach uzyskiwanych z wynajmu mieszkań w kwocie 25 tys. zł w 2011 r. i w kwocie 20 tys. zł zł w 2012 r., przez co uszczuplono podatek na rzecz Skarbu Państwa w kwocie 130 tys. zł.”

(https://www.tvp.info/33959799/zatajenie-majatku-spor-o-dekomunizacje-amber-gold-wszystkie-grzechy-pawla-adamowicza)


Czym było wspieranie OLT Express, słynne zdjęcie na którym prezydent Gdańska ciągnął samolot tej kanciarskiej firmy? Promował firmę Marcina Plichty, twórcy Amber Gold, znanego już wówczas skazanego za oszustwa kanciarza i naciągacza. Czyżby Paweł Adamowicz o tym nie wiedział? I tak samo nie wiedział o tym, że Amber Gold to piramida finansowa? A jego zeznania przed komisją sejmową wyjaśniającą tę aferę? Przecież to była jawna kpina z jego strony. Nie tylko psycholog i specjalista od przesłuchiwania podejrzanych, ale również każdy bardziej rozgarnięty człowiek zobaczył, że Paweł Adamowicz bezczelnie kłamał i kluczył w swoich zeznaniach, gubił się i wyraźnie było widać, że ma sporo na sumieniu, skoro tak się zachowywał.



A pamiętacie jak rozmawiał z dziennikarzami po tym przesłuchaniu, jak ich jawnie lekceważył, jak drwił z nich, opinii publicznej i prawa?


„Nastąpiła olbrzymia wasalizacja środowiska gospodarczego, ludzi kultury, ludzi sportu. To są wielorakie powiązania, które czasami znajdują ujście zewnętrzne, jak w przypadku Amber Gold, ciągnięcia samolotu, czy zabiegania o pieniądze na zoo czy film o Lechu Wałęsie, ale na ogół są dyskretnie skrywane i starannie przez Pawła Adamowicza prowadzone. ” – Marek Formela, „Gazeta Gdańska”, 2018.


Pod rządami Pawła Adamowicza Gdańsk został omotany przez mafijne wręcz układy miejscowej sitwy (powiązania miejscowych polityków, szemranych biznesmenów i gangsterów) co skutkowało rozmaitymi aferami. Nieprzypadkowo Gdańsk nazywano „Małym Palermo” czy „Małą Rosją” . W tym całym korupcyjnym, nepotycznym, kolesiowskim bagnie siedział niestety po uszy prezydent Adamowicz. Moim zdaniem zupełnie na serio śledczy powinni zbadać wątek zabójstwa właśnie na tym tle- nie da się wykluczyć, że ktoś wysoko postawiony w tym mafijnym układzie, nie wynajął przez pośredników ześwirowanego kryminalisty, by ten zabił prezydenta Gdańska, który za dużo wiedział o aferach, i który po aresztowaniu mógłby zacząć składać zeznania obciążające wielu wpływowych ludzi. Mogło tak być, choć nie musiało. Niemniej historia zna takie przypadki, więc sprawę powinno się zbadać.


Na tym lista grzechów Pawła Adamowicza się niestety nie kończy.


W 2017 roku wbrew zdrowemu rozsądkowi i polskiej racji stanu, podobnie jak inni, PO-wscy prezydenci polskich miast, chciał ściągać do Gdańska imigrantów z Syrii. Nie trzeba być jasnowidzem, żeby wiedzieć że skutkowałoby to tymi samymi problemami, jakie przerabiają Szwedzi, Francuzi, Niemcy i inne nacje Europy, które sprowadziły sobie islamskich najeźdźców. Gdyby pomysł Adamowicza został wprowadzony w życie, w Gdańsku nastąpiłby gwałtowny wzrost przestępczości (a zwłaszcza napadów, włamań, gwałtów), dochodziłoby do morderstw, przemocy wobec kobiet i dzieci, molestowania seksualnego kobiet, regularnych starć ulicznych z przeciwnikami imigrantów. Z czasem powstałaby strefa no-go zone, a Polki bałyby się chodzić same po ulicach po zmroku. To właśnie zafundowaliby gdańszczanom muzułmanie.


Paweł Adamowicz jako przedstawiciel skrajnej lewicy (promował LGBT i polityczną poprawność) zaciekle zwalczał nie tylko ONR, który chciał delegalizować (bez prawnych podstaw), ale także rząd centralny w Warszawie. Wspierał protesty przeciwko reformie Sądu Najwyższego, zapraszał KOD pod Pomnik Poległych Stoczniowców (co groziło zamieszkami z „Solidarnością”), wywołał spór dotyczący 78. Rocznicy wybuchu II Wojny Światowej na Westerplatte czy wbrew prawu odmówił dekomunizacji ulic w Gdańsku (choć był to jego prawny obowiązek). Gdy działacze MW protestowali przeciwko wystąpieniu w Gdańsku jego kolegi Adama Michnika, prezydent Adamowicz uderzył jednego z nich i zwyzywał od faszystów.  


Taki właśnie był tragicznie zmarły Paweł Adamowicz. Musiałem przypomnieć jego „dokonania”, gdyż robienie z niego bohatera bez skazy i wielkiego prezydenta, uwłacza prawdzie i elementarnym faktom.


Nie życzyłem nigdy prezydentowi Gdańska takiego losu, jaki go spotkał, ani nie cieszyłem się z jego śmierci. Współczuję jego bliskim, bo wiem jaki ból zadał im morderca. Nie mogę jednak milczeć w nieskończoność, kiedy fałsz i obłuda leją się ze wszystkich stron. Nie mogę też zapomnieć co robił i jak zachowywał się zamordowany, jak pełen buty i świadom swojej nietykalności kpił sobie z prawa, dziennikarzy i zwykłych obywateli.



Za te wszystkie afery powinien był stanąć przed sądem, zostać sprawiedliwie osądzonym i skazanym jak kązdy inny obywatel, który rażąco łamał prawo. Takie jest moje zdanie.



Nie zapominajmy też, że gdyby udało mu się ściągnąć do Gdańska islamskich imigrantów, to byłyby ofiary ataków nożowniczych, po których jednak nie ogłaszano by żałoby narodowej.



polish_allied


Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale