0 obserwujących
15 notek
8683 odsłony
  452   0

Otocki: Łotwa- referendum bez znaczenia?

DOŁĄCZ DO NAS W GOOGLE+

Niezależnie jak będzie z procentami, dziś rano można powiedzieć: rosyjski nie zostanie językiem urzędowym, zaś 19 lutego rano Łotysze nie obudzą się w „ŁSRR bis” (choć straszą tym łotewscy narodowcy, apelując by nie bojkotować referendum; głosowanie „przeciw” doradzają łotewscy politycy, w tym wszyscy byli prezydenci i premierzy, ugrupowania sejmowe (poza Centrum Zgody), a także osoby spoza polityki: artyści, publicyści i pisarze). W końcu to sprawa narodowa. Sprawą narodową jest jednak również to, jak ułożą się – po nieudanym referendum – relacje między społecznością łotewską i rosyjską. Do głosowania „przeciw” (po rosyjsku) namawiał w trakcie kampanii referendalnej Valdis Zatlers i… Raivis Dzintars (współprzewodniczący narodowców). Czy to zapowiedź częstszego komunikowania się z niełotewskim elektoratem? Valdis Zatlers już tego próbował, ale czy będzie można w tej sprawie liczyć na „Jedność”? Analitycy wskazują, że warto by wreszcie rozwiązać któryś z ważnych dla społeczności rosyjskiej problemów: automatyczne przyznanie obywatelstwa dzieciom bezpaństwowców urodzonym po 1991 r., prawo głosu dla nie-obywateli w wyborach samorządowych, czy uczynienie prawosławnego Bożego Narodzenia świętem wolnym od pracy (ostatnia propozycja padła z ust arcybiskupa Zbigniewa Stankiewicza; skądinąd kościoły również podzieliły się w sprawie referendum – zwierzchnicy katolików, luteran, baptystów i żydów opowiedzieli się „przeciw”, metropolita Aleksander – „za”). Wydaje się – choć łatwiej to powiedzieć niż zrobić – że nie powinno się dłużej utrzymywać podziału na „partie łotewskie” i „partie rosyjskie” (w Estonii, gdzie polityka integracji odniosła większy sukces Partia Rosyjska odeszła właśnie do lamusa historii). Dobrze, że w obecnym Sejmie są wreszcie „jaskółki” w postaci deputowanych rosyjskiego pochodzenia wybranych z list centroprawicy (i Judins, i Dombrovskis, i Loskutovs opowiedzieli się za łotewskim jako jedynym urzędowym; uczyni też tak sporo Rosjan dobrze zintegrowanych w społeczeństwie, choć tacy wciąż stanowią jeśli nie wyjątek, to mniejszość), martwi jednak ich status (żaden nie objął teki ministerialnej), a także monopol jaki na reprezentowanie mniejszości rosyjskiej wyrobiło sobie Centrum Zgody (znaczna w tym zresztą wina partii łotewskich).

Mapa wyborcza i referendalna Łotwy niemal się pokrywają. Na czerwono zaznaczono tereny, gdzie w latach 2010-2011 wygrywało Centrum Zgody, a pod wnioskiem o referendum językowe zebrano najwięcej podpisów. Źródło: Karlis, Wikimedia Commons, CC-BY-SA-3.0

Od wyniku referendum zależeć będzie nie tylko ewentualne doproszenie Centrum Zgody do koalicji (uczynienie tego wcześniej niż w 2014 r. wydaje się niemożliwością), ale także powodzenie kolejnych inicjatyw społeczności rosyjskojęzycznej (planowane referenda dotyczące obywatelstwa, a także uczynienia z rosyjskiego języka urzędowego całej UE) i last but not least kształt polityki integracji społecznej na najbliższe lata. Choć odpowiada za nią w rządzie minister nominowana przez narodowców, wielu łotewskich analityków wierzy, że po referendum po prostu musi być lepsza. By nie doszło do następnego.

Kontakt z autorem: tomaszotocki@politykawschodnia.pl

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale