KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
2 obserwujących
74 notki
7041 odsłon
  60   0

CZY (nie) WIEMY co to UNIA?

Pan prezydent Duda mówi, że "Unia to wyimaginowana wspólnota”. Pewna pani z PiS powiedziała, że Unia to "unijna szmata". Pan prezydent jak na prezydenta przystało, ujął rzecz łagodnie. Ta pani głupio i ordynarnie. Pan prezydent emanuje myślą polityczną, którą utrzymuje wciąż na równym/równiejszym poziomie. Chyba, że daje się ponieść emocjom, wtedy jego szanowna emanacja szybuje niczym gołębica. Tylko  dlaczego intelekt się spóźnia?

Druga opinia to opinia szanownej pani sędzi (czy sędziny?) piastującej fotel w Trybunale pani Przyłębskiej, osoby o bardzo wybuchowym temperamencie i manierach (nikogo nie obrażając) pani ze straganu. Wypowiadane w ten sposób opinie publicznie, nie ujmują samej Unii Europejskiej, tylko ujmują autorom tych słów. Ujmują również tym, co przyjmują te opinie jako normę.

To są wypowiedzi najważniejszych osób w państwie. Podkreślam. W naszym państwie. Wynika z nich stosunek lekceważący, politycznego i nie tylko, partnera. Wynika z nich też to, że wciąż nie rozumieją i nie chcą zrozumieć, nie chcą przyjąć do wiadomości, czym dla nas jest Unia Europejska. Bardzo niedobrze, gdy aktualny premier państwa podważa istotę członkostwa w UE.

Bardzo niedobrze, że nie rozumie, jak istotną rzeczą szczególnie teraz jest łagodzenie napięć Warszawa - Bruksela. Wali prawego sierpowego prosto w unijną twarz, spotykając się z Marine le Pen. Uważam, że wie doskonale w czym rzecz, tylko udaje że nie wie. Gra świadomie rolę cynika działając tym samym na szkodę Polski. Zgodnie zresztą z wolą swojej partii matki. Zgodnie z jej wąsko pojmowanym interesem.

Prawo unijne jest jedno i obowiązuje w całej Unii. Obliguje państwa członkowskie, wszystkie bez wyjątku, do dostosowania swojego prawa do prawa unijnego. Kropka. Widziały gały co brały. W sytuacji gdy postanowienia konstytucji jednego z państw członkowskich mają problem z prawem unijnym, to:

1. Trzeba konstytucję dopasować do prawa unijnego

2. Zmienić prawo unijne i dopasować do konstytucji państwa członkowskiego.

3. By to przeprowadzić, wymagana jest zgoda pozostałych państw członkowskich.

4. Albo należy wystąpić ze wspólnoty państw.

Wtedy możemy robić co nam się żywnie podoba, bo prawo unijne rzeczywiście straci moc. Nie jest możliwe, by w państwie członkowskim i w samej Unii Europejskiej, w tym samym czasie, miały obowiązywać sprzeczne ze sobą systemy prawne. Czego tu nie rozumieć?

Jednak polski Trybunał pod przewodnictwem p. Piotrowicza orzekł był, że strona polska nie musi respektować nakazów UE. Nakazów dotyczących "ustroju polskich sądów". Mamy dwa orzeczenia, sprzeczne ze sobą. Mimo, że wcześniej podano do wiadomości publicznej, iż Izba Dyscyplinarna nie jest Sądem.

To nie jest orzecznictwo zgodne ze sztuką Litery Prawa. To jest jakaś groźna schizofrenia, której skutki trudno przewidzieć. Panu Piotrowiczowi (pierwszemu rozwalaczowi wymiaru sprawiedliwości) się nie dziwię, wiemy kto zacz i co sobą reprezentuje. On wykonał swoje zadanie i nie musiał rozumieć co robi.

Że premier Morawiecki tego nie rozumie i pokazuje to publicznie, to urąga jemu samemu i Naszej Najjaśniejszej. Poprzez swoje "patriotyczne" postępowanie liczy na łatwy efekt tak zresztą, jak na to samo liczą działacze wszystkich szczebli PiS. Bo przecież "ciemny lud" Kurskiego to kupi. Nie będą im obcy w różnych językach dyktować to czy tamto.

Czyżby ze źle pojmowanej miłości do Konstytucji to wszystko? Tak, bo jest to "tylko" kwestia interpretacji. To nasz pisowski trybunał ma rację, prawo unijne nie. To się w głowie nie mieści! Ile razy można mówić, że Polska z własnego wyboru jest częścią Unii Europejskiej. Nie jest obowiązkiem do niej należeć. Wiedzieliśmy do niej przystępując, że musimy akceptować standardy unijne w tym standardy Prawa.

Unia nie trzyma nas siłą przy sobie. Możemy w każdej chwili z niej wyjść panowie Kaczyński i Morawiecki! Wtedy Unia nic do nas nie będzie miała, ani do naszego wymiaru sprawiedliwości, ani do tego jak gospodarujemy swoimi pieniędzmi. Kropka. Moi rodzice zawsze mówili - "dopóki mieszkasz pod naszym dachem, mamy prawo wymagać, być przestrzegała zasad. Inaczej pójdziesz na swoje".

Proste jak drut, jak budowa cepa. Nie dostaniesz kasy Polsko bo brykasz, a jeżeli już, to otrzymasz kasę z bardzo dużym opóźnieniem.

Zrozum Polsko, że Unia to nie bankomat na każde twoje zawołanie. To nie szmata, którą możesz wycierać sobie gębę. Unia to nie "wyimaginowana wspólnota" panie prezydencie, tylko ponad 500 tysięczny żywy organizm. Z którym należy się liczyć, a na którego tle Polska na razie raczej blado wypada.

Źle, że część Polaków podziela opinię najważniejszych osób w państwie. Źle, że na to co słyszą, reagują śmiechem. Źle, że taka Polaków postawa wylała się dalej niż granice Europy. Tak jak kiedyś mało kto wiedział na świecie gdzie leży Polska, teraz już wie.

Na marginesie - całkiem niedawno Marek Suski z szerokim uśmiechem na twarzy przekazał wiadomość, że na ostatnim gdzieś jego wyjeździe usłyszał, że w Polsce po ulicach chodzą białe niedźwiedzie. No ...

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale