KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
2 obserwujących
74 notki
7041 odsłon
  120   0

DROżyzna

Każda władza kiedyś się kończy. Prawda to bolesna dla tych, co z władzą rozstać się nie chcą. Po całej jednej kadencji rządów i połowie drugiej, oprócz trudów rządzenia, władza obciążona licznymi niemiłymi wydarzeniami (czytaj: aferami), wreszcie chociaż jeden temat może potraktuje poważnie.

Inflacja. Temat ważny i poważny. Dotyka każdego bez wyjątku. Będzie bolała i nie wiadomo jak długo trwała. Nie można jej zamieść pod dywan. Jest więc o co się martwić. Inflacja może być politycznym wiatrem w opozycyjne żagle. Może nawet wpłynąć na sensowny wynik wyborczy, cokolwiek to oznacza. Dla rządzących na dwa lata przed wyborami oznacza większy wysiłek, więcej pracy i więcej dobrych trafnych rozwiązań.

To jeden z najważniejszych gospodarczych problemów. Znawcy tematu nie dają nadziei na jego rozwiązanie tak, by nie zakłócało to wyrównanemu rozwojowi naszej gospodarki. Rządzący mówią, że wina za inflację leży po stronie Donalda Tuska, Unii Europejskiej i "wzrostu cen surowców na rynkach światowych". Prezes Glapiński skomentował, że "inflacji w najbliższym czasie opanować się nie da".

Jeżeli więc prezes NBP poddaje się, co tam jeszcze robi? Odpowiem - jest tam po to, by działać. Inflacja nie jest niespodzianką. Skądś się wzięła. Jakieś przyczyny jej pojawienia się, muszą być.

"Przecież obecna inflacja nie spadła z nieba. Chociaż ceny surowców na rynkach światowych mają istotne znaczenie dla obecnego jej poziomu, to jednak inflacja jest także efektem polityki gospodarczej realizowanej od 2016 roku. Odpowiedzialność za tę politykę i jej skutki, w tym za inflację, ponoszą zarówno rząd, jak i bank centralny" - tyle eksperci ekonomii.

Dla nich opinia premiera, że "skoro wynagrodzenia rosną szybciej niż ceny, to nie ma problemu", jest delikatnie ujmując dziwna. Zatem "jeżeli w przyszłości rząd będzie walczył z inflacją poprzez podwyżki płac, emerytur, rent i innych dochodów, to jest to znakomity przepis na spiralę płacowo-inflacyjną, której zatrzymanie może nas drogo kosztować". Dodać należy, że Rząd odkąd rządzi za priorytet przyjął wzrost dochodów Polaków.

Z tego co wiem, to w gestii NBP i RPP leży ograniczenie inflacji, która ma tendencję narastającą nie od dzisiaj. Jednak pan prezes Glapiński nie wyraża zaniepokojenia, mówi, że inflacja "ma charakter przejściowy i tak jak pojawiła się niespodziewanie, tak niespodziewanie sama z siebie zniknie".

Ponieważ wg niego "Polska przeżywa najlepszy w swojej historii okres rozwoju gospodarczego"(...), i jeszcze "wysoki wzrost gospodarczy musi być okupiony wyższą inflacją". I że "wysokiej obecnie inflacji nie da się ograniczyć". Teraz, jeżeli gospodarka polska ma się tak dobrze, to może warto wykorzystać moment i podjąć odpowiednie kroki ograniczające.

Czy aby nie jest to konstytucyjny obowiązek prezesa Glapińskiego? Dbanie o dobrą kondycję polskiej złotówki? Może pogodził się z bezsilnością Rady Polityki Pieniężnej pod swoją komendą? Jakoś nie mogę tego przyjąć do wiadomości. Brak kontroli nad wydarzeniami jak inflacja, źle wróży polskiej gospodarce. Zatem... ???

Szkoda, że temat tak długo ignorowano. Rządzący w bezpiecznym zaciszu gabinetów zapomnieli, czym grozi inflacja. Przeciętny zjadacz chleba nie zastanawia się, dlaczego ceny skoczyły w górę. Nie zna się na tym. Nie musi, bo ma od tego rządzących, na których ma prawo liczyć. Mają oni dbać o bezpieczeństwo polskiego portfela. To żadna łaska.

W codziennej prasie wyczytać już można, że dzisiejsze podwyżki to nic w porównaniu co nas czeka. Ceny energii poszybować mają o dwucyfrowy wskaźnik. Benzyna ma być powyżej 6 zł za litr. Gaz to samo, w górę. Podwyżki dotkną każdej sfery życia, czego się już nie kryje. Podobno ma być pomoc rządowa dla mniej zasobnych.

Jak to będzie rozwiązywane, szczegóły nie są znane. Ale wiadomo, że nie każdy dostanie pomoc. Niezadowolenie elektoratu stanie się problemem dla PiS. To naprawdę nie są żarty. Piszę tak dlatego, ponieważ widziałam rozbrajający uśmiech na twarzy pana Glapińskiego mówiącego to, co o inflacji mówił. To niepoważne.

Wiadomo, że nie jest łatwo ot tak z marszu wpaść na pomysł ratowania sytuacji, gdy latami ignorowało się własne obowiązki. Co można zrobić? Nie mnie to oceniać. Od robienia są eksperci, ministrowie i prezesi. Za to mają płacone. Nie za słowa i uśmiechy przed kamerami, ale za czyny których na razie brak.

Drożyzna nie jest zjawiskiem wirtualnym. To realność życiowa każdego z nas. Ona już jest. Tu i teraz. Epatowanie bezsilnością i liczenie tylko na kolejny cud, że inflacja sama z siebie zniknie, sprowadzi tylko kłopoty, z których długo będziemy się wydobywać.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale