KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
5 obserwujących
138 notek
15k odsłon
  174   2

STARY CZŁOWIEK i ... co dalej?

Za sprawą drugiego podejścia do Lex-TVN, próbuję spojrzeć na Jarosława Kaczyńskiego inaczej. Dotychczas z każdym kolejnym wydarzeniem, z każdą kolejną aferą oceniałam jak najgorzej jego kolejne decyzje i wynikające z nich skutki. Nie trzeba do tego być jasnowidzem, wystarczy regularnie śledzić jego poczynania by wiedzieć, jak bardzo to przewidywalny polityk. W jakim kierunku zmierza. Wiedza o jego legendarnej pamiętliwości, dopełnia całości. A pamiętliwość, oprócz innych cech charakteru to jego atut, o czym najlepiej wie on sam i każdy, kto ma i miał kiedykolwiek z nim do czynienia. Sprawa Lex-TVN to dzisiaj gorący temat, dotyczący nie tylko strony amerykańskiego właściciela, ale dotyczący sytuacji wolnych mediów w ogóle w Polsce. Których to wolnych mediów prezes od zawsze serdecznie nienawidzi.

Podczas pierwszych rządów w latach 2005-7 zdążył pokazać Polakom co potrafi i zdążył zasiać ziarno swoich planów. Z chwilą obejmowania władzy po raz drugi w 2015 roku, po ośmiu latach w opozycji, wszedł w te władzę jak w masło od razu realizując wszystko to, co zaplanował. Tempo jakie narzucił w rujnowaniu państwa, zadziwiało nawet mnie. Jedna instytucja po drugiej padały jak muchy, jedna po drugiej wpadały w jego szpony wbrew wszelkim dotychczasowym zasadom. Wbrew wszelkiemu wyobrażeniu o dobrym obyczaju i poprawności politycznej w dobrym tego słowa znaczeniu. Kaczyński nie oglądał się na Prawo, nie oglądał się na Rację Stanu. On sam z chwilą objęcia władzy absolutnej stał się Prawem i Racją Stanu w jednym. Stał się jedynowładcą, tak jak chciał.

Patrząc dzisiaj na Polskę i Polaków z perspektywy minionych tylko 6 lat, widzimy już inny krajobraz. To nie jest ta sama Polska i to nie są ci sami Polacy. Patrzę i nie wierzę własnym oczom jak bardzo się zmieniliśmy. I zmieniliśmy się nie tylko tam na górze (politycy), również tu na dole (społeczeństwo). Skoro władza w biały dzień na każdym kroku łamie prawo, to dlaczego lud nie może tego robić? No i robi. Lud naśladuje władzę ile wlezie. Tak jak na każdym szczeblu politycznej drabiny, tak i na dołach miejskich, małomiasteczkowych czy wiejskich, dosłownie wszędzie kwitnie korupcja. Dokonywane są malwersacje na wielkie państwowe pieniądze, jawnie budowane są kariery i majątki polityków i innych Misiewiczów i Mejzów. Jawnie rozwala się porządek prawny w Polsce. Jawnie też okazuje się pogardę dla polskiego społeczeństwa. A Kaczyński aż krzyczy - witajcie w moim świecie robaczki!

Odkąd śledzę polską politykę, zawsze właściwie wiedziałam, że Kaczyński nie bał się i nadal nie boi się iść pod prąd. Tym właśnie wyróżnia się na tle innych polityków. Ma odwagę jawnie łamać Prawo wszędzie tam, gdzie jest to mu potrzebne. A że jest potrzebne przy każdym zabiegu politycznym, to łamie je bez wahania. Od sławetnej Sali Kolumnowej, którą zaskarżył sędzia Igor Tuleya czym naraził się prezesowi, po zawłaszczenie się na całym Państwie, Kaczyński wszędzie zostawia swój ślad jak pies, który obsikuje swój teren. Determinacja z jaką to robi świadczy o jednym wg mnie, by nie zagarnąć już jak najwięcej, lecz by zagarnąć wszystko. Wszystko. Cokolwiek to znaczy. Apetyt tego człowieka jest nieposkromiony i nieskończony. Co każdego dnia widać, słychać i czuć.

Jestem gotowa postawić nawet tezę w świetle ilości afer wygenerowanych przez polityków PiSu, że wszystkie one jak i te ostatnie (inflacja, Mejza, żołnierz uciekinier, pandemia, Lex-TVN), nie robiły i nie robią żadnego wrażenia na Kaczyńskim. Ponieważ te afery to po prostu koszty utrzymania władzy. Zawsze tak było. I tyle. Lud już dawno zdążył się przyzwyczaić do takiego stylu uprawiania władzy, a skoro tak, to Kaczyński dalej będzie testował Polaków, na ile JESZCZE może sobie pozwolić. Do końca. To daje obraz jak bardzo w ciągu kilku lat polska polityka uległa patologii. Wręcz genetycznej patologii, z której łap trzeba będzie się wyplątywać przez następne lata. Polska polityka doszła do ściany. Już wielokrotnie przekroczyła czerwoną linię. I na nikim nie robi to już wrażenia.

Każdy numer polityczny jakiego kiedykolwiek się dopuścił kończył się demolką, a jego zwolennicy i sekundanci jego poczynań, za każdym razem widzieli to jako strategię wielkiego polityka. To pytam - co to za strategia, która doprowadza państwo do ruiny pod każdym względem? Wiele razy wyobrażałam sobie, że jestem w jego skórze i próbowałam zrozumieć dlaczego robi to wszystko? Nie da się go zrozumieć. Nie w moich kategoriach postrzegania świata. Ten człowiek stoi poza wszelkimi kategoriami. Zatem, czy ci wszyscy którzy mu przyklaskują i sprzyjają, zdają sobie sprawę z tego, że Kaczyńskiemu nigdy o nich nie chodziło? Że zostawi po sobie tylko zgliszcza (a po mnie choćby potop) i po prostu ich zostawi? Zwyczajnie sobie odejdzie? Umrze? Co wtedy tacy zrobią bez swojego "zbawcy narodu"?

Na razie jednak Polacy cierpliwie przyjmują na klatę konsekwencje wszystkich grzechów władzy, od samego początku jej działania. Tym samym można powiedzieć, że ponoszą współwinę za to, co wyprawia Kaczyński. Jak w handlu - podaż zależna od popytu. Każda ze stron ma swoje korzyści. Lud ma igrzyska i resztki z pańskiego stołu, a prezes, wydawałoby się, coraz większą władzę. Najgorsze, że każda ze stron nie myśli już o Polsce. Ciekawe, jak długo jeszcze te "gody" między ludem a prezesem, będą trwały. Aż boję się myśleć, co będzie gdy ten cały plan zwali się Kaczyńskiemu na głowę zmieniając jego "świetlaną" przyszłość w pył. Ziobro jak hiena czai się za każdym rogiem. Łamie staremu pazury stając okoniem w każdej żywotnej dla Polski sprawie. Też nie ma skrupułów. Miał dobrego nauczyciela i też dobrze wie, co robi.

A ten nauczyciel, któremu mimo upływu lat ciągle jest mało, nieustannie nas zaskakuje. Jak na scenie politycznej jest zbyt spokojnie, raczy poddanych kolejnym "bon motem" w stylu np. odbudowy przez Niemcy IV Rzeszy. Nie obchodzi go, że kolejny sojusznik stracony w chwili, gdy na granicy nie jest dobrze. Za każdym razem działa, jakby miał spalać kolejny most. I spala. Mam nieodparte wrażenie, że Kaczyński nie wiadomo w imię czego, chce po prostu rozwalić Polskę pod każdym względem, wewnętrznie (podział społeczny) i zewnętrznie (rozwalenie wszelkich sojuszy). Właściwie już to zrobił i z lubieżnym wręcz uśmiechem patrzy jak jego wierni pomocnicy nie mają umiaru w szale niszczenia. Tym samym świadomie stał się zaprzeczeniem i Prawa i Racji Stanu.

Nie jest już jedynowładcą wymarzonego państwa, a starym szarym politykiem zależnym od młodych wilczków, chętnych w każdej chwili zagryźć bez litości basiora. Ten jeszcze się odgryza, jeszcze próbuje pokazać kto tu rządzi, jednak są to tylko podrygi. Został sam na polu "walki". Próbuje jeszcze szukać (Piotr Nowak) odważnych, którzy ewentualnie postawiliby się Morawieckiemu i Ziobrze stawiając na szali własną przyszłość. Kaczyński wciąż z uporem maniaka próbuje jeszcze naprawiać swoją sieć tam gdzie popękała. Ale wiadomo, że to już nie to samo, że co cerowane, nigdy już nie będzie jak nowe. Silne, prężne i wytrzymałe na wszelkie burze.

Jarosław Kaczyński w moich oczach jest jak ten stary człowiek u Hemingwaya, który po latach zmagań złowił wreszcie swoją wielką rybę i nie mogąc jej załadować na łódkę, holował ją do brzegu. Na końcu okazuje się, że z jego wielkiej ryby został tylko odarty z mięsa szkielet. Bowiem w międzyczasie inne silniejsze rekiny i pomniejsze "płotki" podzieliły się na oczach starego jego wielką zdobyczą. Jemu samemu zaś zostaje tylko wspomnienie o chwilowym zwycięstwie. Może też pisanie np. pamiętników.

PS - Zatem i tym razem działania mojego "bohatera" oceniam jak najgorzej. Rzec by można, że równie jak on też jestem przewidywalna.

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale