KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
5 obserwujących
138 notek
15k odsłon
  97   0

Co tak naprawdę ma dzisiaj do roboty polska Lewica?

Gdzie w ogóle jest polska LEWICA? Wiadomo, że jej jakaś reprezentacja zasiada w ławach sejmowych. Wiadomo też że istnieje, ponieważ pan przewodniczący Czarzasty nie daje o sobie zapomnieć, choćby poprzez niezwykle ważne dla niego samego, regularne przemeblowywanie partii. Przez co stara gwardia rozlatuje się. Część z niej już odeszła na tzw. "swoje". Inna część wciąż hamletyzuje. Tymczasem następnych niepokornych Czarzasty wyrzuca na twarz. Idzie śladami Platformy Obywatelskiej, która niegdyś mocno skupiała się na sobie, ignorując to co wokół się działo. Od zeszłego roku to samo robi Lewica.

Mam wrażenie, że ta partia w obecnym składzie, jest wyjątkowo nieskuteczna. Wpływ na to ma brak wspólnego języka w sprawach, w których nie kto inny a właśnie Lewica powinna mieć znaczący głos. Mimo, że od czasu do czasu widujemy pojedyncze wystąpienia przed kamerami, to wyborcy zapamiętują raczej "bon moty" Czarzastego. Czy osobiście stać go na takie nic nierobienie? Chyba jednak stać, ponieważ w jego horyzoncie nie widać właściwie nikogo, kto zdroworozsądkowo potraktowałby przyszłość Lewicy. Nawet Rozenek padł. Nawet latami wierna temu ugrupowaniu prof. Senyszyn odeszła. Zatem - w co gra pan przewodniczący?

Lewica albo wewnętrznie się dogada, albo podzieli los innych politycznych bankrutów. Póki szefostwo będzie marginalizować "przystawki"(Wiosna, Razem), póki będzie widziało tylko czubek własnego nosa, być może to przepis na piękną katastrofę.

Te porozumienia Lewicy z rządem (poparcie np .ratyfikacji Funduszu Odbudowy), te prowokujące spojrzenia w kierunku PiS, te zachowania -"może poprzemy a może nie" inne projekty rządowe, cała ta otoczka niepewności, w którą stronę iść, wszystko to obrazuje, że tak naprawdę Lewica nie ma pomysłu na siebie. Obserwuje z daleka scenę polityczną i czeka na odpowiedni moment, z którego skorzysta. Czai się jak lis w kurniku i czeka na chwile słabości rządzących, z których skorzysta. Albo nie. Czy to jest dobry sposób na zdobywanie większego poparcia? Wyborców? Notowań? Te ostatnie nie wyglądają za ciekawie.

Jak sinusoida, raz idą troszkę w górę, raz w dół. Wahają się na pograniczu progu. Tak zwana Nowa Lewica ostro ryzykuje. Czarzasty ostro ryzykuje. Chwiejność jego decyzji nie pomaga, raczej szkodzi. Ta ilość konfliktów w terenie i w samej partii, szczególnie tych personalnych, te kneblowania i wszystkie zawieszenia, krótkowzroczność samego przewodniczącego, generują tylko bunt na pokładzie. Mam wrażenie, że aktywność Lewicy na polskiej scenie politycznej, zależna jest od nośności tematu i jego ciężaru. Nieważne, czy dany temat dotyka ich sztandarowych haseł, czy nie. Ważne, by w ogóle się pokazać.

Kilka już razy sytuacja dla Czarzastego osobiście stawała się niebezpieczna, ponieważ podejmowano kilka razy próby jego utrącenia ze stanowiska przewodniczącego. Jednak na razie wychodzi z nich z tarczą mimo, że swego czasu Wiosna zagroziła rozłamem, jeżeli na pokładzie Lewicy nie uspokoi się. Wszak chodzi o umowę, gwarantującą szczególnie Biedroniowi, równy podział i równy udział we władzach Nowej Lewicy. Dla Wiosny nie posiadającej swoich pieniędzy i struktur, to żyć albo nie żyć w polityce. Czarzasty, jako doświadczony stary polityczny wyjadacz doskonale o tym wie. Buntownikom zaś nie podoba się jego samowolna i bez konsultacji z nimi podjęta decyzja.

Chcąc zminimalizowania roli Wiosny w strukturach Nowej Lewicy wystawili się na strzał ze strony przewodniczącego, czyli na zawieszenia, albo w najgorszym wypadku wyrzucenia z partii. "Tak postępuje sojusznik PiS-u, bo to są metody rodem z Nowogrodzkiej”- to buntownicy, którzy równocześnie oskarżyli Czarzastego o skłonności do cichych sojuszy z Nowogrodzką. Ten z kolei walcząc o spokój na własnym podwórku, walczy zarazem ile mu pomysłów i sił wystarczy, by zachować przywództwo. Ile w tym interesu samego Czarzastego, a ile interesu samej partii Nową Lewicą zwanej, wie tylko on sam. Na razie wygrywa.

Na razie zjednoczenie ugrupowania mają tworzyć trzy partie - Lewica, Wiosna i Razem. Tak ma być za porozumieniem stron. Czy to słuszna decyzja, miała już pokazać niedaleka przyszłość. Buntownicy długo nie czekali ogłaszając, że te postanowienia są nielegalne. A więc dalej jest niestabilnie. Dalej buntownikom nie podoba się jedynowładztwo Czarzastego. Dalej lewicowe brudy prane są na oczach opinii publicznej. I dalej zarzucane są Czarzastemu flirty z PiSem. Na moje oko zarzuty te są raczej naciągane, nie są powodem rzeczywistym. Buntownikom chodzi o samego Czarzastego, by jak najszybciej przestał być przewodniczącym.

A to pachnie na odległość kryzysem w sejmowym składzie Nowej Lewicy. Zresztą kryzys nie dotyczy tylko Lewicy. Inne partie również mają swoje "kłopoty" z rządzącą na czele. Jednak czy to ma cokolwiek wspólnego ze słupkami sondażowymi? Niekoniecznie. Nawet protesty kobiet nie pomogły, choć logika podpowiada, że powinny być solidnym kopem w górę. Kandydatura Biedronia w wyborach prezydenckich wypadła bardzo źle. Fatalnie. Kiepskie sondaże to zmora sejmowej Lewicy. Widać jak trudno jej przebić się przez sufit niemożności. Źle to świadczy o przywództwie, które sprawia wrażenie raczej już wyprztykanego.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale