KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
5 obserwujących
138 notek
15k odsłon
  61   0

A WIĘC co z tą LEWICĄ?

Weźmy na tapetę Adriana Zandberga. Ten gość kiedyś wydawał się bardzo dobrym materiałem na polityka. Od dawna nie usłyszałam od niego czegoś nowego i ciekawszego. Zużył się. Po przegranych wyborach w 2019 roku skoncentrował swoją uwagę na udowodnieniu wszem i wobec, wyższości moralnej partii Razem. Stracił szansę na dobrą rozmowę o demokracji. Teraz słyszę tylko slogany. Teraz widzę tylko zmanierowanego "kogoś". Zniechęciłam się. Mimo wielu świetnych ludzi, niestety, nie mają oni wpływu na kształtowanie partii. Góra każe, doły słuchają. Partie o zabarwieniu socjaldemokratycznym zmanierowały się. Straciły na dawnym blasku. Straciły swą wyjątkowość.

Dzieje się tak nie tylko w Polsce. Partie lewicowe z szybkością błyskawicy tracą elektorat, ponieważ przygniata je realny kapitalizm i agresywny populizm. Agresywniejszy od lewicowego. Sprawiła to między innymi ideologia nieskrępowanych rynków, lansowana od lat i na tyle silna, że spowodowała uległość socjaldemokracji wobec teorii o wieczności kapitalizmu. Polska polityka za czasów SLD ochoczo przytulała do serca politykę zaciskania pasa na wzór propozycji angielskich. Niestety, i dla Wielkiej Brytanii i dla Polski te flirtowanie z neoliberalizmem, nie skończyło się dobrze. Faza ta politycznie uległa radykalizacji, na co środkowym palcem zareagował elektorat.

Nie mówię, że Polsce nie potrzeba Lewicy. Odwrotnie. Twierdzę, że jest ona wręcz potrzebna. Jednak nie powinna w czambuł krytykować za wszystko PiSu, który na swoim koncie ma parę dobrych pomysłów. Uczciwie to przyznaję. Mamy w Polsce większość społeczną z jej realnymi problemami, nie tylko średnią klasę wielkomiejską czy wyższą, o mocnym przekazie światopoglądowym. Na tzw. tęczowych obywatelach (bez urazy proszę), nie zbuduje się zwycięstwa wyborczego. To stanowczo za mało. Zamiast więc mówić do kamer, lepiej wyjść z zaciszu gabinetów na świeże powietrze do normalnych prostych ludzi, pogadać z robotnikami, pogadać z rolnikami i innymi środowiskami ludzi pracy.

O gospodarce, o Inspekcji Pracy, o tanich państwowych mieszkaniach, o podatkach wpływających na nierówności społeczne, o umowach śmieciowych (likwidacja), o jakości usług publicznych. Słowem trzeba mówić o potrzebach tzw. Polski B. Czas pokaże, czy taka ciężka praca w terenie opłaci się. Czy do Lewicy wróci jej elektorat np. robotniczy, kupiony obietnicami i prezentami, przez PiS. A światopogląd? Wyciszyć. Niech lewicowość polskiej Lewicy zacznie wreszcie kojarzyć się z prawami pracowniczymi, tanimi mieszkaniami dla obywateli mniej uposażonych. Tematy dotyczące „LGBT” czy pisowskich ideologii niech odejdą na dalszy plan. Czas najwyższy określić priorytety.

Zamiast kierować się wolą i oczekiwaniami opiniotwórczych mediów, Lewica powinna wreszcie korzystać z własnego rozumu. I według własnego i tylko własnego zapotrzebowania, biorąc pod uwagę zmieniającą się polityczną rzeczywistość, powinna na nowo się określić. Twardo bronić swoich, ale tylko realnych i zdroworozsądkowych racji. Które odważnie sięgnęły by wyżej, wyżej niż realizm kapitalizmu. W pełnym tego słowa znaczeniu. Takiej Lewicy potrzebuje polska polityka. Takiej Lewicy potrzebuje świat. Moim skromnym zdaniem.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale