KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
5 obserwujących
138 notek
15k odsłon
  92   0

ROZBUCHANE e g o każdej władzy

Ach ... ten Pegasus! Ile emocji sobą niesie. Ile wcześniej było słychać wazeliniarskich wypowiedzi. Ile podlizywania wylało się pod adresem tych najważniejszych. Sam fałsz i czołobitność. A o prawdzie zapomniano. W interesie dobra partii, oczywiście. Wszystko jednak do czasu. Zaczęła bowiem swoją działalność senacka Komisja ds. Pegasusa, która gotowa jest wyświetlić całą prawdę. Jaka by ona nie była. Poczekamy, zobaczymy. Tymczasem warto przypomnieć sobie jak to było za czasów Platformy Obywatelskiej, którą też dotknęła sprawa podsłuchów, a która tak jak władza PiS, nie była wolna od bałaganu panującego w wielu instytucjach i urzędach publicznych, w placówkach Służby Zdrowia czy prokuraturach.

Kiedy państwo polskie zajmuje się masową inwigilacją obywateli, władza mówi - nie ma problemu. Gdy Służby Specjalne mające całkowitą swobodę powodują, że "Polska jest liderem podsłuchów w UE", dla władzy też problemu nie ma. Władza mówi wtedy, że to „konieczność obrony bezpieczeństwa”. Kiedy jednak doszło do podsłuchu przedstawicieli elit władzy, z wszelkich telewizji władza krzyczała do nas w niebogłosy "o zamachu stanu". Władza głośno mówiła, że to nielegalne nagrania, że to przestępcze działania, uderzające w interes narodowy. Padały nawet słowa, że to demoralizacja i zbrodnia. Wyobrażacie sobie? Ojojoj! Ale był hałas! Ego rozdęte do granic.

Wówczas według polityków PO winę za to całe zło ponosili tylko i wyłącznie nagrywający, bo dokonali „zamachu na państwo polskie”. A państwo polskie, to MY. Zasada głoszona przez PO i której PO nie może się wyprzeć. Przynajmniej tak dawano nam do zrozumienia. A atak na ówcześnie rządzącą partię i na ówczesny wówczas układ władzy, to po prostu atak na Polską Rację Stanu. Zrzucenie zasłony z oczu pokazało kuchnię polskiej polityki. Jakże podobną z czasów SLD i jeszcze wcześniejszych. Doszło do odkrycia na miarę Eureki. Odkrycia ważnego szczególnie dla naiwnych, ślepo wierzących w to, co władza im przekazywała oficjalnie.

Po przejrzeniu na oczy zobaczono prawdziwe oblicze władzy. Bez tej sztucznej i wyreżyserowanej otoczki telewizyjnej, bez pudru i mądrych min, które gawiedź oglądała na małym ekranie. Degrengolada wymiaru sprawiedliwości była taka sama jak dzisiaj, czego przykładem niech będzie wtargnięcie służb wraz z prokuratorami do redakcji "Wprost". Którzy to prokuratorzy zachowywali się jak nie przymierzając, święte krowy. I których to prokuratorów nikt nie rozliczał z tego co robili. Zaznaczę, że wciąż polska prokuratura i służby specjalne są posłuszne jednoosobowej władzy, jaka by ona nie była. Taki stan jest wysoce niebezpieczny. Ale to każdy wie.

Od czasów SLD, każda następna władza przymykała oko na patologie i samowolę tych organów państwa. Które w razie potrzeby, były bardzo pomocne. Każda opozycja nie oponowała, siedziała cicho, ponieważ naiwnie czy nie liczyła, że gdy dojdzie do władzy, to i ona skorzysta z takich usług. Tak to właśnie wygląda. Zawsze znajduje się ktoś, kto korzysta na tego typu układach. Na razie, Tu i TERAZ, korzysta PiS udając greka. Bagatelizując sprawę. Poddając w wątpliwość ciężar afery Pegasus, lekceważąc wszelkie informacje i źródła, skąd one pochodzą. Kompromitacja to za małe słowo, by określić nim poczynania władzy. I tej za czasów SLD, PO i teraz za czasów PiS.

Niestety, Platformie sprawa podsłuchów zaszkodziła. Drobnomieszczańscy sympatycy tej partii w następnych wyborach, kierowani raczej konformizmem, zostali w domach, albo zadali się z silniejszymi. Słowem, Platforma dostała mocno po nosie. Przegrała wybory i do dzisiaj liże rany. Wszystko przez te głupie gadulstwo. Kto by pomyślał? Tymczasem doinformowane społeczeństwo, zawiedzione i zniechęcone do polityki, zawiesiło aktywność zbiorową, co widać było po słupkach sondażowych i po wyborach. Grzechy władzy zemściły się na niej samej. Nie ma mowy już o takim samym zaufaniu. Dotyczy to również aktualnej władzy, której słupki sondażowe bezlitośnie spadają.

Może w przyszłości dojdzie jakimś cudem do odświeżenia polskiej sceny politycznej? Może. Zależy to jednak od Komisji ds. Pegasusa, od rosnącej inflacji i od drożyzny. Wszystko zależy też od zachowania Polaków, którzy najpierw będą musieli zmierzyć się z piekłem, jakie im zorganizowała i to bez znieczulenia, polska prawica. Będą musieli przetrawić wszystko to, co zwaliła im na głowy władza PiS z przystawkami i z tym, czego dopuściła się na własnym podwórku i na międzynarodowej arenie. W cieniu inwigilacji i podsłuchów władza PiS rozgrywa teraz swoją partię "szachów". Nie krępując się wcale. A gdy Kaczyńskiemu będzie potrzebny nowy układ, po prostu go zorganizuje. Tyle.

Wszak ma swojego najzdolniejszego polityka, którego osobiście namaścił. Jest nim Morawiecki. Bez względu na jego liczne pomyłki, świadome czy nie, błędne decyzje i pomysły, wręcz rozbuchane do granic niemożliwości finansowej państwa. Gdyby jednak prezes miał wymienić go na kogoś innego, nie ma na kogo. Kandydatów brak. Partyjna kadra jest tragicznie bezpłciowa. Morawiecki o tym wie i Kaczyński o tym wie, a jednak obaj pozwalają swoim miernym harcmistrzom na eksperymentowanie na państwie i społeczeństwie. Bo wygrali wybory. Bo mają demokratyczny mandat. Dlatego mogą robić wszystko co chcą. Nic mylnego. Bzdura jakiej świat nie widział.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale