KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
5 obserwujących
138 notek
15k odsłon
  120   0

IGNORANT

Jarosław Kaczyński, mimo że jest najważniejszą osobą w państwie, mimo że jednoosobowo rządzi tym państwem, na niczym się nie zna. Ma wprawdzie tytuł doktora Praw, ale wątpię, by na tym Prawie się znał. Jest wprawdzie w polityce od dziesięcioleci, ale czy tak naprawdę na tej polityce się zna? Moim zdaniem nie musi się znać. Ma od tego (nie)utytułowanych sługusów i takich, którzy bez mrugnięcia okiem zrobią, co im każe. I tyle. Jarosław Kaczyński zna się tylko na prowadzeniu swojej partii, którą od podstaw (licząc w to Porozumienie Centrum) i według własnego pomyślunku, założył sam z bratem, zapraszając do tego politycznego przedsięwzięcia kilka osób.

Z Porozumienia Centrum zrobiło się Prawo i Sprawiedliwość (nazwę wymyślił Ludwik Dorn), które z upływem czasu i jeszcze większego zaangażowania samego prezesa, stało się partią rządzącą, dyktującą obywatelom jak mają żyć. A więc mamy do czynienia z dwoma największymi i najważniejszymi osiągnięciami życiowymi prezesa - założenie, rozbudowanie, utrzymanie i doprowadzenie do władzy swojego "dziecka" pt. PiS i wpływ na życie Polaków według własnego wzorca. Jest jeszcze trzecie jego osiągnięcie - pozyskanie twardego, wręcz żelaznego elektoratu, który na ślepo, wbrew wszystkiemu, idzie za prezesem jak wierny pies.

Ilość afer, jaką wygenerowała ta władza, czyli wszyscy mniej czy więcej liczący się ludzie prezesa Kaczyńskiego, za jego przyzwoleniem, to ilość nie do ogarnięcia. A jednak żelazny elektorat trwa przy nim, nie ustępując o krok. Sondaże wciąż pokazują wynik plus minus 32 procentowego poparcia dla PiS. Zatem prezes może się jeszcze czuć pewnie, może się z przeciwników śmiać, ponieważ to pozostali są zakładnikami tej żelaznej mniejszości. Kaczyński nie musi się znać na rządzeniu państwem, ma od tego ludzi, że powtórzę. Jemu samemu wystarcza wyobrażenie o tym, jakie to państwo ma być i jacy mają być obywatele.

Kaczyński to ignorant. To tylko i wyłącznie populista mający swoje dłuższe 5 minut. Który srebrnikami omamił część Polaków, co odpowiednio świadczy o samych obdarowywanych. Jest też osobą, która w życiu samodzielnie nie wpadła na jakikolwiek pomysł. Zdobywając jakimś cudem władzę, utrzymuje ją naśladując cudze pomysły. Wręcz je małpując. A rękami swoich miernych i bezwolnych podwładnych wprowadza te cudze pomysły w życie. I tak wzorem sąsiadujących z Polską watażków, chce osiągnąć to wszystko, co oni osiągnęli. A może nawet ich przeskoczyć? Kto go wie. Marzyć wolno każdemu. Na przykład o Budapeszcie w Warszawie.

Historia opowiada o wielu bardzo groźnych dyktatorach, którzy mają na sumieniu wiele istnień, wojen i ludzkich tragedii. Może nasz nie dorasta im do pięt (czyżby z powodu wrodzonego tchórzostwa?), ale swoje robi. Nie oglądając się, czy krzywdzi tym samym polskich obywateli. Historia opisze jego "starania" na swoich kartach. Opisze i podsumuje. Ale myślę, że go to nie obchodzi. Kaczyński żyje w swoim świecie, który to świat próbuje nam narzucić. Ci groźni dyktatorzy dlatego byli i są groźni, ponieważ nimi nie kierują żadne normy. Etyka i moralność? Nie ma i nie było takich słów w ich słowniku. W słowniku Kaczyńskiego, również. Dlatego takim osobnikom łatwo jest przekraczać każde granice.

Prezes partii jeszcze rządzącej, krok po kroku wprowadza pomysły swojego węgierskiego "przyjaciela". Wprawdzie nie rozwalił Konstytucji, jednak za pomocą Trybunału Julii Przyłębskiej dokonuje zmian pod swoje widzimisię. Próbuje całkowicie rozwalić wolne media, tak jak zrobił to Orban. Tylko patrzeć jak zrobi zamach na internet, wzorując się na Putinie. Prezes niemal w tej samej kolejności co Orban wprowadza zmiany, wiernie je kopiując. Jednak nie jest taki sprytny, za jakiego chciałby uchodzić. Nie jest przewidujący i zapobiegliwy tak, jak przewidujący i zapobiegliwy jest Orban, który od lat swoje interesy łączy z Rosją Putina i z Brukselą.

Pamiętamy słynne głosowanie w Brukseli - 27:1. Wręcz miażdżące głosowanie. Z którym Kaczyński nijak nie chciał się pogodzić. Nie chciał dopuścić myśli, że ograł go nawet Orban, głosując przeciw niemu. Przegraną zatem przekuł w "sukces", by poprawić sobie samopoczucie, chociaż na chwilę. Nie przykryje to jednak faktu, że tak wręcz nad ambitny człowiek jak on, nigdy nie będzie Orbanem czy Putinem. Jest charakterologicznie i politycznie za mały, za słaby, zbyt krótkowzroczny i bez tego "czegoś", czym jego idole dysponują. Oprócz tego, ludzie jakimi się otoczył, to karierowicze i patologiczna "elyta", której symbolem jest dzisiaj Mejza, którzy potrafią tylko brać.

Kaczyński pozwolił na rekrutowanie miernot. Obdarzył ich funkcjami, pieniędzmi i odpowiedzialnością. Samemu jej na razie unikając. Dał im wszystkim szansę na kariery i nieosiągalne dla zwykłych obywateli, apanaże. Stworzył partię, której członkowie nie pogardzą żadnym stołkiem, żadną synekurą, żadnym srebrnikiem. Nie liczy się tu ani wykształcenie, ani kompetencje, ani doświadczenie. Liczy się tylko lojalne wykonywanie rozkazów. Dzisiejsi pisowscy ministrowie to ludzie, którzy poza partią nie osiągnęli niczego. Nigdy w polskiej polityce nie było takiej patologii. Nigdy w takim stopniu nie ignorowano dobra wspólnego, dobra Państwa.

Nigdy na taką skalę (biorąc pod uwagę ostatnie 50 lat) nie zniszczono reputacji Polski tak, jak to zrobiła partia rządząca. Czy wiecie, że paru ważnych ministrów w rządzie, to historycy? Na Historii znający się chyba tak, jak doktor prezes na swoim Prawie. Ignorancja to bardzo zła cecha charakteru. Dodając do niej krótkowzroczność, złe intencje, brak jakichkolwiek zdolności rządzenia, brak kompetencji i doświadczenia - to nic innego jak recepta/mieszanka na totalną porażkę. Totalną. Jakiegokolwiek dyktatora weźmiemy na tapetę, każdy z nich, prędzej czy później, poległ pod gruzami własnej ignorancji. Oni wszyscy kopali "pod kimś dołek i sami w niego wpadali".

To samo czeka Kaczyńskiego. Człowieka, który dał sobie wmówić, że jest geniuszem politycznym. Który żyje w przekonaniu, że naprawdę jest jedynym zbawcą narodu polskiego. Pytanie tylko, przed kim albo przed czym chce nas wybawić? Bo na pewno nie przed zgnilizną i patologią, jakie nam zaserwował. Polska polityka tak już ma, że garną się do niej osobniki różnego autoramentu. Żadna partia dotychczas rządząca nie uchroniła się przed aferami i aferzystami. Jednak PiS przebił je wszystkie. Ilością afer, gatunkiem i ciężarem. Żelazny elektorat zdążył się na nie uodpornić. Zdążył się nim zainfekować. Pozwolił sobie zaszczepić tę pisowską patologię.

Dla paru srebrników. Kupiona polska hierarchia i propaganda Kurskiego, całość dopełniają. Jak długo ten elektorat będzie ignorował rządową patologię, stawiając na tak zwane lepsze życie, kto wie jak długo jeszcze ono potrwa. Kiedyś bowiem, pieniądze się skończą. Naszym nieszczęściem jest zmierzanie prosto ku dobrze nam znanemu miejscu. Dawno już sprawdzonemu. Więc albo zatrzymamy to zmierzanie, albo jak już nie raz bywało, będziemy sobie powtarzać za klasykiem - że "Polak przed szkodą i po szkodzie głupi".

Tylko Polski żal.

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale